Żegnając majora „Łupaszkę”

Z Wojciechem Łuczakiem, prezesem Fundacji Niezłomni ze Szczecina, współorganizatorem pogrzebu państwowego mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”, rozmawia Rafał Stefaniuk.

W niedzielę, 24 kwietnia 2016 r., odbędzie się pogrzeb państwowy mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”. Jak ważny jest to dzień dla współczesnej Polski?

Wojciech Łuczak – Myślę, że jest to jeden z ważniejszych dni. Właśnie wtedy zostanie pożegnany bohater będący jednocześnie jednym z największych symboli walki z komunizmem, z okupacją sowiecką po 1945 r. Po 65 latach od jego śmierci będziemy mogli jako Naród dać symboliczny wyraz temu, jak ważna dla nas była to postać, jak istotna była walka z komunizmem i jak bardzo nasz Naród został doświadczony. W ten sposób przywracamy należny honor mjr. „Łupaszce”, ale także nam wszystkim – Polakom.

Rozmowa Wojciecha Łuczaka w TV Republika:

Pogrzeb będzie miał charakter wojskowy, a w jego organizację zaangażowały się Kancelaria Prezydenta i Ministerstwo Obrony Narodowej. To budujące, że przedstawiciele władzy zaczynają troszczyć się o bohaterów?

Wojciech Łuczak – Tak, to bardzo budujące, a przy tym oczywiste. Cieszy to, że Kancelaria Prezydenta i Ministerstwo Obrony Narodowej angażują się w to wielkie wydarzenie. Prezydent, premier, szef MON to osoby najważniejsze w państwie. Nie mogło ich zabraknąć w chwili, gdy Naród uczestniczy w jednym z najważniejszych wydarzeń ostatnich lat. W Łodzi i Warszawie będzie wystawiona trumna ze szczątkami majora, każdy będzie mógł osobiście go pożegnać.

Co takiego jest w naszym Narodzie, że oddawanie czci bohaterom przeszłości jest tak oczywiste jak oddychanie?

Wojciech Łuczak – Myślę, że to duma narodowa. Jesteśmy Narodem, który jest świadomy wartości swojej historii. Ale to odczucie nie jest bezpodstawne, bo mamy ku temu powody. To nasze umiłowanie nadrzędnych wartości sprawia, że czcimy naszych bohaterów.

Po Mszy pogrzebowej ulicą Powązkowską przejdzie kondukt żałobny na Powązki Wojskowe. Jak będzie wyglądał?

Wojciech Łuczak – Staraliśmy się, żeby ten kondukt przyjął jak najbardziej uroczysty charakter. Będzie prowadzony przez 4. Pułk Ułanów Zaniemeńskich, a więc kilkadziesiąt koni. Będzie także ciągnięta przez sześć koni przedwojenna laweta podobna do tej, na której spoczywała trumna z Marszałkiem Piłsudskim. Udział w kondukcie wezmą przedstawiciele najwyższych władz państwowych, organizacji społecznych, grup rekonstrukcyjnych, a przede wszystkim Polacy. Mam nadzieję, że będzie to kondukt, który stanie się manifestacją patriotyczną i oddaniem hołdu temu wielkiemu Polakowi.

To będzie największa manifestacja patriotyczna ostatnich lat?

Wojciech Łuczak – W kwestii liczebności raczej nie uda się zbliżyć do Marszu Niepodległości. Ale będzie to z pewnością najbardziej wartościowa i szczególna manifestacja. Bo powód jest – pogrzeb szczególnego bohatera. Dziękuję za rozmowę.

Artykuł opublikowany na stronie: Nasz Dziennik

1 marca. Czarny sen komuny.

1 marca. Czarny sen komuny. Powiedzmy sobie szczerze, drodzy patrioci, że jeszcze dziesięć czy piętnaście lat temu niewielu z nas wiedziało kto kryje się pod enigmatycznym terminem „Żołnierze Wyklęci”.

1 marca. Czarny sen komuny

W ciągu minionej dekady doszło do niesłychanej kontrrewolucji w mentalności znacznej części Polaków. Młodzież zamieniła koszulki ze zdjęciem z „Che” na te z wizerunkiem Rotmistrza, kibice rozmaitych drużyn odnaleźli wspólny punkt odniesienia, Polacy krzyczą w marszach „Cześć i chwała bohaterom!”, powstają publikacje i artykuły. Facebook pełen jest stron im poświęconych. Na naszych oczach czarny sen komuny stał się rzeczywistością.

Pomimo kontrowersji na prawicy wokół prezydentury śp. Lecha Kaczyńskiego nie można zaprzeczyć, że polityk ten wraz z Januszem Kurtyką, prezesem Instytutu Pamięci Narodowej, w sposób najwybitniejszy przyczynił się w ostatnim ćwierćwieczu do restauracji pamięci o żołnierzach powojennego antykomunistycznego podziemia. Zmarły tragicznie prezydent jako pierwszy odznaczał weteranów z tych czasów, odsłaniał pomniki, rangą swojego urzędu podnosił tę tematykę z praktycznego niebytu. Niedługo przed swoją śmiercią złożył projekt ustawy mającej na celu wprowadzenie Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” na pamiątkę wydarzeń z 1 marca 1951 r., gdy zamordowany został ppłk Łukasz Ciepliński ps. „Pług” wraz z IV Komendą Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość. Jednocześnie w sposób symboliczny w sferę publiczną wprowadzono w tym momencie nie tylko zażarty antykomunizm partyzantów, ale też ich przywiązanie do świętej wiary katolickiej. Przecież nie kto inny jak „Pług” pisał przed śmiercią do swojego czteroletniego syna:

„Cieszę się, że doczekałem dnia dzisiejszego i miesiąca Matki Bożej. Wierzę, że gdy mnie w nim zamordują, zabierze moją duszę Królowa Polski do swych niebieskich hufców – bym mógł Jej dalej służyć i bezpośrednio meldować o tragedii mordowanego przez jednych, opuszczonego przez pozostałych Narodu Polskiego”.

Choć prezydent Bronisław Komorowski podtrzymał ów projekt ustawy i zakończył się on przegłosowaniem (co stanowi pewien chichot historii, również głosami Sojuszu Lewicy Demokratycznej) to jednak zauważalne było, że poprzednia ekipa rządząca nie dostrzegła w tym święcie potencjału, który – zaryzykuję stwierdzenie – w pewnym stopniu przyczynił się także do jej upadku. Wszak również dzięki Żołnierzom Wyklętym młodzież mająca wówczas niewiele poniżej osiemnastu lat skierowała swoje sympatie polityczne nieco w prawą stronę, co poskutkowało sporym poparciem dla Prawa i Sprawiedliwości w zeszłorocznych wyborach wśród grupy wiekowej „18-24”.

Zanim jednak do tego doszło, mieliśmy do czynienia z żenującymi działaniami poprzedniego reżimu, który za cel stawiał sobie zablokowanie rozwoju szacunku wobec Wyklętych. Pamiętamy „wpadkę” – choć niektórzy mają wątpliwości, czy była to aby na pewno wpadka – Bronisława Komorowskiego mówiącego o „ofiarach Żołnierzy Wyklętych”. Pamiętamy uroczystość odsłonięcia Panteonu na Łączce, tak naprawdę uwłaczającą pamięci pomordowanych. Pamiętamy brak zainteresowania organizacją Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce, kiedy to Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego autorytatywnie stwierdziło, że na taką instytucję „nie ma społecznego zapotrzebowania”. W wielu polskich miejscowościach ówczesna koalicja rządząca w sojuszu z postkomunistami uniemożliwiała fundowanie tablic, budowę pomników, nadawania szkołom, rondom czy ulicom patriotycznych patronów.

Mimo tej nieprzychylności 1 marca ulicami naszych miast i miasteczek maszerowały tłumy. Dziś zauważamy, że aktualna władza znacznie przychylniej spogląda na tematykę powojennego podziemia. Prezydent Andrzej Duda wieczorną porą w dzień zaprzysiężenia odpowiadał na pytania internautów i zadeklarował wówczas, że uczyni wszystko, aby w sposób odpowiedni uhonorować Żołnierzy Wyklętych. Dość wspomnieć, że 5 lutego osobiście odznaczył Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski jednego z ostatnich żyjących żołnierzy ze Zgrupowania Błyskawica mjr. Józefa Kurasia ps. „Ogień” – Zbigniewa Paliwodę ps. „Jur”.

Takie działania nie mogły spotkać się z pozytywnym przyjęciem ze strony oświeconych mediów. Wytężono zatem ataki na jednego z najodważniejszych Żołnierzy Wyklętych – kpt. Romualda Rajsa ps. „Bury”, dowódcę III Brygady Wileńskiej Narodowego Zjednoczenia Wojskowego – próbuje się dzielić powojenne podziemie na „koszerne” i „niekoszerne”. „Gazeta Wyborcza”, celująca w ostatnim czasie w atakach na Żołnierzy Wyklętych, zdaje się mówić społeczeństwu z perspektywy – jakżeby inaczej – koryfeuszy niosących kaganek oświaty „polskiemu motłochowi”: są Żołnierze Wyklęci, których możemy zaakceptować, ale są też tacy, którzy w żaden sposób bohaterami nie byli. Wydawałoby się, że do pierwszej grupy powinien należeć Witold Pilecki, jednakże pamiętamy wydarzenia sprzed kilku lat, gdy Andrzej Romanowski na łamach „Polityki” zarzucał rotmistrzowi współpracę z funkcjonariuszami Urzędu Bezpieczeństwa podczas śledztwa i „sypanie” na kolegów. Wydawałoby się również, że do grona „niewinnych” można zaliczyć Danutę Siedzikównę ps. „Inka”, sanitariuszkę z 5. Wileńskiej Brygady AK zamordowaną na mocy wyroku sądowego gdy miała niespełna osiemnaście lat. A jednak…

W ostatnim czasie środowiska lewicowe odgrzewają propagandowe broszurki z czasów PRL mówiące o „krwawej Ince”. Co więcej na łamach „Gazety Wyborczej” opublikowano wywiad z „autorytetem”, Magdaleną Tulli, której zadano pytanie: „Podczas marszu narodowców jeden z liderów mówił, że dziś wzorem dla młodych Polek powinna być Danuta Inka Siedzikówna, członkini antykomunistycznych oddziałów, która została rozstrzelana w wieku 17 lat. Jej ostatnimi słowami miało być Niech żyje Polska!. Nastolatki mają utożsamiać się z dziewczyną, która nie mogła się uczyć i bawić, tylko zmuszona była mieszkać w lesie i umykać obławom NKWD, a jej największym dokonaniem jest śmierć? To życie zmarnowane, a nie godne naśladowania”. Ileż perfidii i nienawiści do wszystkiego, co polskie, jest w tym „pytaniu”! Pokazuje ono zupełne wyzucie z wszelkich wartości środowisk liberalnych, dla których cnoty są nic nie znaczącym przeżytkiem. O ile jednak bardziej zaskakująca była odpowiedź! „Zdarza się czasem, że trzeba umrzeć, ale nie powinniśmy się tym niezdrowo podniecać. Podniecanie się tym, że zginęła z okrzykiem na ustach, ma w sobie coś dwuznacznego. Możemy się martwić, że została zamordowana, możemy współczuć, możemy szanować wybór, ale ekscytować się? Hitlerowscy zbrodniarze skazani na śmierć też ginęli z okrzykiem Heil Hitler” – czytamy. Mamy do czynienia z porównaniem Żołnierzy Wyklętych do hitlerowców, a zatem bezpośrednią kontynuację długich tradycji komunistycznej propagandy.

Coraz większą niechęcią cieszy się w tych środowiskach mjr Zygmunt Szendzielarz ps. „Łupaszka”, gdy niepotrzebnie i bez świadomości kontekstu historycznego szafuje się wydarzeniami z czasów okupacji niemieckiej, w szczególności pacyfikacjami litewskich wiosek w odwecie za liczne mordy, których dokonywali Litwini na Polakach. A więc lista „koszernych” Żołnierzy Wyklętych drastycznie się zmniejsza. Możemy się spodziewać, że w najbliższym czasie dochodzić będzie do kolejnych ataków na naszych bohaterów. Działania te mają na celu zohydzenie patriotycznej czci, jaką cieszą się Żołnierze Wyklęci. Czy przyniesie to pożądany przez nich skutek? Trudno powiedzieć. Środowiska patriotyczne dużą ufność pokładają w aktualnie rządzących, którym wartości wyznawane przez Żołnierzy Wyklętych są bliskie. Miejmy nadzieję, że gra polityczna i sprawy bieżące nie przesłonią im pamięci o powojennych bohaterach, do programów szkolnych wreszcie wkroczy ten temat, wspomagane będą inicjatywy mające na celu ich upamiętnienie, prowadzona będzie odpowiednia i odpowiedzialna polityka historyczna. W przeciwnym razie może okazać się, że ten lawinowy ruch zainteresowania okaże się „słomianym zapałem”, który nie zostanie przekuty na propaństwowe, patriotyczne, a przede wszystkim katolickie cnoty.

Kajetan Rajski Redaktor naczelny Ogólnopolskiego Kwartalnika Poświęconego Żołnierzom Wyklętym „WYKLĘCI”

Strona byłych działaczy Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża

Je suis Bury!

W odpowiedzi na kampanię oszczerstw pod adresem kpt. Romualda Rajsa ps. „Bury” nie pozostaje mi nic innego niż publicznie zadeklarować:

Je suis Bury

Obrzydliwe i hucpiarskie w wymowie są apele red. Agnieszki Romaszewskiej i red. Gmyza adresowane do Prezydenta Dudy o wycofanie się z patronowania „Marszu ku czci Żołnierzy Wyklętych w Hajnówce”.

Dziennikarze oskarżający kpt. Romualda Rajsa o rzekome ludobójstwo nie mają pojęcia o historii i o tym, co naprawdę miało miejsce w powiecie bielskim w 1946 r. Tamte wydarzenia wbrew nachalnej narracji propagandy PRL i współczesnych „poprawiaczy” historii nie były czystka etniczną, nie miały także podtekstu religijnego, ani nawet narodowościowego. Wynikały wyłącznie z antypolskiego i prokomunistycznego nastawienia części społeczności prawosławnej/białoruskiej tamtego terenu. Nie jest prawdą, że partyzanci kpt. „Burego” mordowali kobiety i dzieci – były to tragiczne ale przypadkowe ofiary walk w terenie zabudowanym – które poniosły śmierć w wyniku zaczadzenia i pożaru. Taka jest prawda.

Pani Romaszewska-juniorka z red. Gmyzem swoimi nieodpowiedzialnymi wystąpieniami rehabilitują propagandę PRL i dają satysfakcję wszystkim tym środowiskom post-PRLowskim, które od lat starają się deprecjonować i poniżać etos Żołnierzy Wyklętych. Zresztą Pani Romaszewska, tak czuła na „prowokacje narodowców”, patronując TV Biełsat autoryzuje różne w istocie szkodzące Polsce projekty, szczególnie produkcje filmowe, które w sposób jednoznacznie stronniczy i fałszywy ukazują stosunki polsko-białoruskie w XX w. Natomiast to wielka szkoda, że w chórze z neo-komunistami z partii Razem wystąpił także red. Gmyz – jego stwierdzenie, że Bury to ludobójca, podważa profesjonalną wiarygodność Gmyza jako dziennikarza.

W odpowiedzi na kampanię oszczerstw pod adresem kpt. Romualda Rajsa ps. „Bury” nie pozostaje mi nic innego niż publicznie zadeklarować:

Je suis Bury

dr Wojciech J. Muszyński – redaktor naczelny półrocznika naukowego „Glaukopis”

Pod tym wpisem – komentarz i zaproszenie od organizatorów:

W imieniu organizatorów zapraszamy wszystkich serdecznie 27 lutego do Hajnówki, aby uczcić Żołnierzy Wyklętych. Teren trudny i w dalszym ciągu niewyedukowany nt. Niezłomnych. Poniżej link do wydarzenie. Dołączajcie do niego i zapraszajcie swoich znajomych z fb.

Łatwo jest manifestować w miastach, gdzie władze i sama lokalna ludność są w większości przychylne tematyce Żołnierzy Wyklętych. Łatwo działać w terenie, gdzie społeczność jest dostatecznie wyedukowana w tym temacie. Czczenie pamięci Niezłomnych w miejscach, gdzie propaganda komunistyczna funkcjonuje dalej, wymaga charakteru i odwagi. Dlatego zachęcamy wszystkich do przybycia na I Hajnowski Marsz Żołnierzy Wyklętych!

Swoją obecność na manifestacji zapowiedziały liczne delegacje środowisk kibicowsko-narodowych z całej Polski. Dlatego też wszyscy razem zjednoczeni pokażmy się w Hajnówce by przywrócić należną pamięć Wyklętym.

Wszyscy zainteresowani hajnowskim marszem, będą mieli okazję do BEZPŁATNEGO przejazdu autokarowego. Wyjazd o godzinie 12:00, zbiórka pod Kościołem św. Rocha w rejonie ul. Krakowskiej. Ilość miejsc ograniczona. Zapisy tylko i wyłącznie drogą telefoniczną: 720 332 181

ORGANIZATORZY:
ONR Białystok
Narodowa Hajnówka
Stowarzyszenie Historyczne im. Danuty Siedzikówny „INKI” / Podlaski Rajd Śladami Żołnierzy 5.Wileńskiej Brygady Armii Krajowej

 Z ostatniej chwili 16.02.2016 godzina 15:00 Prezydent RO Andrzej Duda pod presją lewaków zrezygnował z poparcia marszu Żołnierzy Wyklętych! – konferencja ONR

film od: Independent Video Press 2

ŻOŁNIERZE WYKLĘCI DROGA WOLNYCH POLAKÓW

ŻOŁNIERZE WYKLĘCI DROGA WOLNYCH POLAKÓW

KONFERENCJA

Z OKAZJI NARODOWEGO DNIA PAMIĘCI „ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH”
POD PATRONATEM PREZYDENTA RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ ANDRZEJA DUDY

Sejm Rzeczypospolitej Polskiej

Sala Kolumnowa, budynek C
25 lutego 2016 roku, godz. 12.00

Konferencja

ODCZYTANIE LISTU PREZYDENTA RP

PRZEMÓWIENIA
Marszałek Sejmu Marek Kuchciński
Marszałek Senatu Stanisław Karczewski
gen. bryg. Jan Podhorski, żołnierz „Wyklęty”

STĄD NASZA SIŁA
senator prof. dr hab. Jan Żaryn
poseł Stanisław Pięta
dr Dariusz Piotr Kucharski

HISTORIA W PRAKTYCE
kpt. Weronika Sebastianowicz, płk Zbigniew Lazarowicz
Ilona Gosiewska, Maciej Grzesiński, Janusz Żubryd-Niemiec, Karol Wołek,
ks. dr Jarosław Wąsowicz, Jacek Karczewski, Bartłomiej Ilcewicz

WOLNE GŁOSY

WRĘCZENIE WYRÓŻNIEŃ I ODZNACZEŃ

Prowadzenie konferencji: poseł prof. dr hab. Jacek Kurzępa
Organizatorzy: Parlamentarny Zespół Upamiętnienia Żołnierzy Wyklętych,
Parlamentarny Zespół Miłośników Historii,
Ogólnopolski Społeczny Komitet Upamiętniania „Żołnierzy Wyklętych”

Pilskie Dni Żołnierzy Wyklętych

Pilskie Dni Żołnierzy Wyklętych – program obchodów.

Wielkie święto Wyklętej Armii potrwa od 20 lutego do 11 marca. Zaplanowane są koncerty, turnieje, wystawy, wykłady, projekcje filmów, spotkania, konferencje. Nawet miłośnicy biegania znajdą coś dla siebie.

„Szereg imprez, związanych z uroczystymi obchodami państwowego święta Żołnierzy Wyklętych, zadomowiły się już na dobre w naszym regionie. W ciągu ostatnich lat udało się nam wypracować formułę współpracy różnych środowisk i organizacji, która przynosi wspaniałe owoce”

mówi ks. dr Jarosław Wąsowicz, główny koordynator Pilskich Dni Żołnierzy Wyklętych.

W tym roku pojawiły się nowe inicjatywy, zwłaszcza dla dzieci i młodzieży. Dni Żołnierzy Wyklętych, oprócz w Pile, obecne będą w Chodzieży, Debrznie, Jastrowiu, Kaczorach, Łobżenicy, Margoninie, Pile, Rzepczynie, Szydłowie, Tarnówce, Trzciance, Wysokiej, Złotowie.

W ramach IV PDŻW odbędą się także… zawody sportowe, w tym ogólnopolski bieg „Tropem Wilczym. Bieg Pamięci Żołnierzy Wyklętych”. Będzie też I Turniej w Kick Boxingu i Boksie kadetów im. Tadeusza Pietrzykowskiego oraz turniej piłki halowej kibiców Lecha Poznań.

Kulminacyjnym momentem będzie III Pilski Marsz ku czci Żołnierzy Wyklętych, który przejdzie spod naszego kościoła pod mural przy ul. Okrzei.

„Nasze uroczystości stanowią podsumowanie szeregu innych inicjatyw, które wraz z wieloma środowiskami staramy się podejmować w Pile i szeroko rozumianym regionie. Zdobyte w ten sposób doświadczenie pokazuje, że razem możemy naprawdę wiele zdziałać, Pomysłów nam nie brakuje”

dodaje ks. Wąsowicz.

Pełen plan IV Pilskich Dni Żołnierzy Wyklętych zajdziecie tutaj:

Rocznica

65 lat temu, 8 lutego 1951 r. w mokotowskim więzieniu, został zamordowany mjr Zygmunt Szendzielarz ps „Łupaszka”. To wyjątkowa rocznica gdyż w tym roku, 24 kwietnia, po 65 latach będziemy mieli honor odprowadzić majora Zygmunta Szendzielarza na miejsce wiecznego spoczynku.

Cześć Jego Pamięci!

Po 65 latach, wyklęty z nakazu sowieckich okupantów, zamordowany przez zdrajców narodu, major Zygmunt Szendzielarz “Łupaszka”, spocznie w poświęconej ziemi na wojskowym cmentarzu powązkowskim w Warszawie.

Bohater niezłomny w walce z komunistycznym złem, broniący honoru i wolności Rzeczpospolitej zostanie odprowadzony na wieczny spoczynek.

Jego szczątki, zgodnie z wojskowym ceremoniałem, w uroczystym kondukcie, w obecności najwyższych władz Rzeczpospolitej, zostaną przewiezione na lawecie ulicami Warszawy. Niech ta ostatnia droga będzie wspólnym hołdem Polaków złożonym ich bohaterskiemu obrońcy.

Bądźmy tam, wtedy, razem.

Halina Morawska

siostrzenica mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”

Ksiądz Suchowolec – 27. rocznica niewyjaśnionej śmierci

Mieszkańcy Białegostoku uczcili w niedzielę 27. rocznicę niewyjaśnionej śmierci kapelana białostockiej „Solidarności” ks. Stanisława Suchowolca. Rocznicowa msza odbyła się w jego rodzinnej parafii na osiedlu Dojlidy. Okoliczności śmierci księdza wciąż bada IPN.

Ks. Stanisław Suchowolec przyjaźnił się z księdzem Jerzym Popiełuszką, a po jego śmierci odprawiał msze w intencji ojczyzny i beatyfikacji ks. Jerzego najpierw w Suchowoli (rodzinnej parafii ks. Popiełuszki – PAP), a po przeniesieniu do Białegostoku, w parafii w Dojlidach. Zginął w nocy z 29 na 30 stycznia 1989 roku. Miał 31 lat.

W rocznicowym nabożeństwie wzięli udział działacze „Solidarności” z pocztami sztandarowymi. Przy kościele w Dojlidach znajduje się grób kapłana.

Sprawa niewyjaśnionych zabójstw ks. Suchowolca i innych duchownych, m.in księdza Stefana Niedzielaka czy Sylwestra Zycha, jest elementem szerszego postępowania IPN ws. istnienia zbrodniczych struktur w dawnym MSW w latach 1956-89, którym przypisuje się m.in. zamachy na duchownych i działaczy opozycji. W śledztwie tym badanych jest 46 wątków, w tym także sprawa śmierci błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszki.

Kazanie z pogrzebu księdza Stanisława Suchowolca / film od: AMAB

22 lata po śmierci księdza / film od: Spostrzegacz

Kilka dni temu podczas spotkania w Białymstoku na „Przystanku historia” organizowanym przez IPN, prowadzący śledztwo prokuratorzy IPN poinformowali, że śledztwo ws. śmierci ks. Suchowolca zakończy się w ciągu kilku najbliższych miesięcy. Zanim to się jednak stanie, prokuratorzy chcą jeszcze przejrzeć materiały z zastrzeżonych dotąd zbiorów Ministerstwa Obrony Narodowej. Odtajnienie tych materiałów zapowiedział szef MON.

W śledztwie ws. ks. Suchowolca przesłuchano dotąd ok. 130 świadków, przesłuchanych ma być jeszcze 20, głównie dawnych funkcjonariuszy SB. Prokuratorzy IPN mówią wprost, że weryfikują hipotezę o tym, że zabójstwa księdza dokonali funkcjonariusze SB.

Przewodniczący NSZZ „Solidarność” w Podlaskiem Józef Mozolewski mówił wcześniejPAP, że „Solidarność” ma nadzieję, że śledztwo w sprawie śmierci ks. Suchowolca zostanie nie tyle zakończone, co przyniesie wiedzę o tym, co się wydarzyło na plebanii w Dojlidach w nocy z 30 na 31 stycznia 1989 r. i z czyich rąk zginął ksiądz Suchowolec.

Oczekujemy rzeczywiście zakończenia śledztwa, ale nie w tym wymiarze, że zostanie zakończone i niewyjaśnione. W pierwszej kolejności chcielibyśmy poznać całą prawdę o tragicznej śmierci ks. Stanisława Suchowolca. Myślę, że to jest trochę wstyd i hańba, że tyle lat licząc od jego śmierci, praktycznie tyle samo lat od kiedy odzyskaliśmy wolność i niepodległość, wymiar sprawiedliwości nie jest w stanie, przynajmniej do dnia dzisiejszego, wyjaśnić tej haniebnej śmierci, tego haniebnego mordu.

powiedział Mozolewski.

Dodał, że obowiązkiem „Solidarności” jest pamięć o ks. Suchowolcu i związek będzie ją pielęgnował.

Postać księdza ma też upamiętniać bieg jego imienia. O tym pomyśle mówiła podczas „Przystanku historia” jedna z działaczek Klubu Więzionych i Represjonowanych. Bieg miałby się odbywać w maju, a jego trasa ma biec od pomnika błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszki w centrum Białegostoku do parafii w Dojlidach.

Pierwsze śledztwo ws. okoliczności śmierci ks. Suchowolca zakończyło się jeszcze w 1989 r. ustaleniem, że przyczyną pożaru na plebanii ks. Suchowolca był zepsuty grzejnik elektryczny; zostało więc umorzone. W śledztwie pominięto jednak całkowicie wątek polityczny i fakt, że miały miejsce liczne groźby pod adresem duchownego ze względu na jego działalność w ówczesnej opozycji, a nim samym interesowała się SB. W 1993 r. prokuratura ponownie umorzyła śledztwo z powodu niewykrycia sprawców, ale wskazano, że pożar plebanii był – jak wskazuje IPN – „zbrodniczym podpaleniem”. Sprawę przejął, po swoim powstaniu, IPN.

lap/PAP fot. IPN

Szlak Wyklętych w Lublinie

Projekt autorstwa Karola Wołka, Wiceprezesa Zarządu Głównego Związku Żołnierzy NSZ i prezesa Fundacji im. Kazimierza Wielkiego, pt. „Szlak Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Lublinie”, został wybrany do realizacji przez mieszkańców Lublina w Budżecie Obywatelskim Miasta Lublin w 2014 roku. Projekt został zrealizowany w 2015 roku przez Fundację im. Kazimierza Wielkiego i Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze Oddział Miejski w Lublinie i finansowany z dotacji w ramach Budżetu Obywatelskiego Gminy Lublin.

Link do przewodnika po szlaku w PDF: Szlak Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Lublinie.

Fundacja im. Kazimierza Wielkiego odpowiada za stronę historyczną projektu: treść tablic informacyjnych i przewodnik po Szlaku Pamięci Żołnierzy Wyklętych. PTTK odpowiada za wyznaczenie w przestrzeni Miasta Lublin szlaku turystycznego i uzyskanie zgód administracyjnych na jego oznakowanie. Wielkie podziękowania należą się członkom PTTK Oddziału Miejskiego w Lublinie, na czele z Wiceprezes Zarządu Panią Katarzyną Komisarczuk, którzy pomimo nieprzewidzianych trudności administracyjnych doprowadzili to zadanie do końca.

Trasa szlaku obejmuje kilkadziesiąt miejsc w przestrzeni miasta Lublina związanego z polskim podziemiem niepodległościowym i aparatem represji ustanowionym po II wojnie światowej przez okupanta sowieckiego. Integralną częścią Szlaku jest przewodnik turystyczny, który w przystępnej formie opisuje cały szlak pamięci Żołnierzy Wyklętych i rzeczywistość w czasie pierwszych lat okupacji sowieckiej Polski.

Sam przewodnik nie rości sobie prawa do tego, żeby być traktowanym jak wydawnictwo naukowe, choć jego twórcy dołożyli wszelkich starań, by zaprezentować najbardziej aktualną, dostępną historykom wiedzę o pierwszych latach okupacji sowieckiej Lublina. Przewodnik ma ułatwić poruszanie się po „Szlaku Pamięci Żołnierzy Wyklętych”. Niestety do tej pory nie wyszło żadne inne wydawnictwo, ani naukowe, ani popularne, w którym zostałyby opisane szczegółowo siedziby, areszty i katownie stworzone przez okupanta sowieckiego w Lublinie.

Celem przewodnika jest dostarczenie informacji na temat Żołnierzy Wyklętych i ich komunistycznych prześladowców z okresu okupacji sowieckiej na terenie Miasta Lublin. Codziennie ulicami Lublina tuż obok miejsc kaźni i tortur przechodzą dziesiątki tysięcy ludzi, bardzo często nie mając świadomości, że 70 lat temu mordowano tam polskich patriotów za to, że wykazali się postawą obywatelską i niepodległościową poprzez służbę dla dobra ogółu społeczeństwa.

Przewodnik ma pomóc w odnalezieniu tych miejsc i w dotarciu do podstawowych informacji o ich historii. Mamy nadzieję, że dzięki niemu liczba osób, których wiedza o miejscach pamięci w Lublinie znacznie wzroście, a samo miasto zyska dodatkową atrakcję turystyczną.

Długotrwały opór przeciwko okupacji sowieckiej na Lubelszczyźnie jest fenomenem na skalę całej Polski, z którego mieszkańcy Lublina mają prawo być dumni. Ich przodkowie dzięki wybitnym zdolnościom, postawom patriotycznym i zorganizowaniu, stworzyli konspirację, która trwała najdłużej, pomimo że w okolicy Lublina nie ma dużych kompleksów leśnych i gór, które naturalnie sprzyjają utrzymaniu się działalności konspiracyjnej i partyzanckiej.

Mieszkańcy Lublina mają prawo odczuwać zasłużoną dumę z postawy swoich przodków, którzy brali udział w Powstaniu Antykomunistycznym (1944-1953). Pomimo licznych prześladowań, konspiracja niepodległościowa utrzymywała się dzięki wsparciu tysięcy polskich rodzin z Lubelszczyzny aż do 1963 roku, kiedy to został zamordowany przez funkcjonariuszy SB i MO sierżant Wojska Polskiego Józef Franczak „Lalek”. Po wielu latach pamięć o wyklętych przez komunistów Bohaterach wraca i stają się oni wzorami godnymi naśladowania.

Przewodnik po Szlaku zostanie przekazany nieodpłatnie do wszystkich lubelskich szkół podstawowych, gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych oraz do bibliotek w Lublinie, żeby ułatwić organizację wycieczek edukacyjnych. Zachęcamy do przeczytania przewodnika po Szlaku Pamięci Żołnierzy Wyklętych i do samodzielnego poznawania historii najnowszej Lublina. Do zobaczenia na szlaku.

Karol Wołek

Fundacja Kazimierza Wielkiego

Ułan Rzeczypospolitej!

Najstarszy Ułan Rzeczpospolitej obchodzi dziś sto pierwsze urodziny! Pan Podporucznik Stefan Abramowicz mieszka teraz w Anglii. Jego losy były dramatyczne, a do tego jeszcze – do dziś nie doczekał się honorów i odznaczeń są swoją służbę i walkę.

Ułan Rzeczypospolitej

Stefan Abramowicz urodził się 20 stycznia 1915 roku w małym miasteczku Kleck (woj. Nowogródek). Miał 22 lata, gdy został powołany do czynnej służby w kawalerii.

[…] Do zakończenia służby zostało zaledwie 2 tygodnie, gdy wybuchła wojna z Niemcami. Warkot samolotu i wybuch bomb oznajmił atak wroga z powietrza na stację kolejową Nowa Wilejka i koszary. Kompletnym zaskoczeniem był 17 września 1939 roku. Dowódcy oddziałów nie dostali dyrektyw od zwierzchników: nie wiedzieli czy witać Rosjan czy do nich strzelać. Było ogromne zamieszanie, panika.

27 września 1939 r. Stefan wraz ze swoimi kolegami został ujęty przez Sowietów i doprowadzony do punktu zbornego, gdzie były już setki polskich żołnierzy, policjantów, cywilów. Całą noc ładowano ich w bydlęce wagony, które zostały skierowane w stronę Mińska, stolicy sowieckiej Białorusi.

[…] W pewien mroźny październikowy poranek wszystkich jeńców-szeregowców, spędzono na ogromną polanę, otoczoną lasem. Uzbrojeni funkcjonariusze NKWD z psami pilnowali a „naczalstwo” wywoływało po nazwisku. Stefan i jego ziomkowie zostali przeniesieni do innego obozu, niedaleko Kozielska. W połowie listopada 1939 r. oznajmiono, że czeka ich wymarsz. Rano otoczeni bojcami z psami ruszyli w stronę stacji kolejowej, pozostawiając w Kozielsku odizolowanych oficerów.

[…] 30 lipca 1941 r. w Londynie gen. Władysław Sikorski podpisał z ambasadorem ZSRS Iwanem Majskim układ dot. wznowienia stosunków dyplomatycznych, współpracy na rzecz pokonania Niemiec oraz powstania polskiej armii w ZSRS. Dodatkowy protokół przewidywał zwolnienie z więzień i łagrów obywateli polskich.

więcej o losach Stefana Abramowicza na dzieje.pl oraz Pressmania.pl