Awantura przed teatrem!

Awantura przed teatrem!

Awantura przed Teatrem Polskim we Wrocławiu, w dniu premiery „sztuki” pod tytułem „Śmierć i dziewczyna” wzbudza wiele emocji.

To bardzo dobrze, ale tylko pod warunkiem, że owe emocje pobudzą naszą czujność i pomogą zapobiec podobnym wybrykom wrogów Polski, naszej Wiary, Tradycji i Rodziny. Na razie jesteśmy wobec takich ataków bezradni! Przecież jakże niedawno [czerwiec 2014] odbyło się skandaliczne przedstawienie „Golgota Picnic” w Poznaniu.

W marcu tego roku, na Międzynarodowym Przeglądzie Piosenki Aktorskiej wykonano „hymn gwardii ludowej”, a w październiku w Krakowie, na Rynku Głównym odbył się happening szkalujący Polskę i Polaków!

Właśnie teraz szturmuje kolejne miasta Chór Aleksandrowa. Nadal działa TVN i jego „kulturalne” programy, nadal publicznie czytana jest Szymborska…

Wiele z tych skandalicznych wydarzeń jest finansowanych z publicznej, państwowej kasy. I tylko o nich chcę pisać. Prywatna firma może sobie urządzać takie wydarzenia, jakie chce i nam nic do tego.

Jednak w przypadku pieniędzy publicznych sprawa jest zasadniczo inna!

Sztuka

Zacznijmy od podstaw. Sztuka współczesna, czy to plastyczna, czy to muzyka, teatr, film, literatura, architektura jest w swej większości zła i nic nie warta! 99,999999% sztuki to chłam, fajans, wstyd, obciach, wiocha, żenada i tak dalej. Do tej właśnie kategorii zaliczają się „dzieła” typu „palma” w Warszawie na rondzie Gaulle czy „tęcza” na Placu Zbawiciela. Do tej kategorii można, a nawet trzeba zakwalifikować przedstawienia „Golgota Picnic” oraz „Śmierć i dziewczyna”.

Wnioski?

Nawet gdyby to dzieło zdjęto z afisza – nic by się nie stało! Nikt nie poniósłby straty intelektualnej, gdyby nie obejrzał. Podobnie jak można się doskonale obyć bez „muzyki” większości współczesnych kompozytorów i książek Olgi Tokarczuk.

Jednak mało kto z „obrońców” kontrowersyjnego przedstawienia zdaje sobie z tego sprawę!

Ja natomiast piszę jasno – od roku 1968 – sztuka umiera!

Wynika to po części z masowego ogłupienia ludzi, po części z braku prywatnego mecenatu osób wykształconych, w tym kleru katolickiego, po części – po prostu tak jest. Tak zwani „artyści” albo sprzedają się za pieniądze prywatnego mecenasa, albo za państwowe. Żyć za państwowe – jest dużo łatwiej i można zarobić sztuką bardzo złą, ale odpowiadającą konkretnemu zamówieniu politycznemu.

Za „rzeźbę” pod nazwą „tęcza”, która hańbiła przez miesiące Warszawę – nie zapłaciłby z własnych pieniędzy nikt normalny. Gdyby już ktoś bardzo takiego dzieła potrzebował – sam by sobie zrobił i tyle. Podobnie jak za „palmę”.

Granica sztuki współczesnej

W mojej opinii granicę sztuki współczesnej wyznacza powstanie chuligańskiej grupy „The Beatles” i pojawienie się na Zachodzie pojęcia „młodzieżowa” muzyka, moda – jako diaboliczny i zaprojektowany na Łubiance „młot” na cywilizację chrześcijańską.

Kolejne śmiertelne drgawki dobiły sztukę w 1968 roku we Francji i przez całe lata 70. XX wieku.

W Polsce pierwszego zamachu na sztukę dokonano w 1949 roku, ogłaszając socrealizm a „dobito” państwowym mecenatem po roku 1989.

Dlatego trzeba po prostu pogodzić się z tym, że sztuka współczesna często jest warta znacznie mniej, niż papier na którym się o niej pisze! Trzeba to jakoś „przełknąć” i cieszyć uszy Vivaldim, lub Jastrzębskim, oczy zaś Canalettem, Malczewskim a często też Cybisem.

Możemy, a nawet musimy teraz żyć bez sztuki, ale nie możemy dopuścić, żeby pod pozorem „sztuki” persony takie jak lewacki poseł i jednocześnie dyrektor Teatru Polskiego we Wrocławiu – deptały nasze obyczaje! Naszą przyzwoitość i wartości.

Krzysztof Mieszkowski – dyrektor teatru we Wrocławiu obraża nas wszystkich, mówiąc, że protestujący stosowali „religijną przemoc” domagając się zdjęcia spektaklu!

Pan Mieszkowski powinien być ukarany tak, jak szpieg czy dywersant złapany na działaniu na szkodę Polski. Na przykład na kilka lat więzienia, razem z tymi od „Golgota Picnic”!

Żadna, wydumana „wolność wypowiedzi artystycznej” nic tu nie ma! Jak pisałem wcześniej – 99,99999% sztuki współczesnej to śmiecie.

Poniżej niezwykle spokojna wypowiedź w tej sprawie Pana Ministra Kulturyi Dziedzictwa Narodowego Piotra Glińskiego.

film od:  kampusTV / Kacper Gizbo / TVP Info

2 komentarze

  • Buldog

    24 listopada, 2015 at 7:46 pm Odpowiedz

    Niestety jest to jeden z najłatwiejszych sposobów na zdobycie rozgłosu: napuścić katolików na jakieś wydarzenie. Czy pamiętacie film „Ksiądz”? Ile razy go wyświetlali? Czy ktoś poszedł na ten film po premierze? Obawiam się że to wydarzenie niesie w sobie tyle samo treści co i ten film jeśli potrzebuje tego typu reklamy (słowo reklama nie piszę w cudzysłowie) i bez względu na moje poglądy nigdy na tak reklamowane wydarzenie nie pójdę.

    • Piotr Szymanowski

      24 listopada, 2015 at 11:22 pm Odpowiedz

      Jest tak: Polska – Ojczyna Norwida – będzie płacić parę złotych tantiem więcej – od liczby widzów – autorowi „sztuki” z Chile:-( Chile ma piłkarzy ma jednego bejsbolistę i jednego „dramaturga” z całym szacunkiem dla tego Kraju.

Post a Comment