Niezłomni? Wyklęci?

Niezłomni? Wyklęci?

Taką tezę stawia Jerzy Bukowski – Rzecznik Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych, publicysta i filozof. Podczas VII Kibicowskiej Pielgrzymki na Jasną Górę (10 stycznia 2015) podobnie wypowiedział się Tadeusz Płużański, który sugerował, żeby stosować równolegle dwie nazwy Wyklęci/Niezłomni.

Napiszę tak: całe szczęście, że w ogóle możemy w tej „wolnej” Polsce mówić o Bohaterach, których pamięć była nie do przyjęcia dla czerwonych, a i dziś jest niewygodna dla ich potomków!

Fakty są takie, że ustanowione przez śp. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego – święto Bohaterów nosi nazwę Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych.

Bukowski pisze, że musi podjąć starania o używanie nazwy Niezłomni, zamiast Wyklęci.

„Czułbym się […] źle, gdybym nie podjął tej sprawy, zwłaszcza że proszą mnie o to moi przyjaciele-kombatanci.” – dodaje Bukowski. Byli to bowiem Żołnierze Niezłomni, a nie Wyklęci. Pierwsze określenie oddaje istotę ich wiernej służby narodowym imponderabiliom, drugie opisuje stosunek komunistycznego reżimu Polski Ludowej do owych formacji i ludzi.”

Trudno odmówić Bukowskiemu racji. W kolejnej sprawie mogę zaświadczyć, bo sam to słyszałem od Kombatantów AK:

„Podobnie wielu akowców zżyma się, kiedy słyszą o sobie, że byli >pokoleniem Kolumbów<, słusznie przypominając, iż wielki odkrywca wyruszył z macierzystego portu do Indii, a do Ameryki zawinął przypadkowo; oni działali natomiast z pełną świadomością celu oraz możliwych – zwłaszcza po wkroczeniu Armii Czerwonej w przedwojenne granice Polski – konsekwencji. Doskonale zdaję sobie sprawę, że werbalnych przyzwyczajeń (dobrych czy złych) nie sposób zmienić, choćby wykazało się ich niestosowność. Uważam jednak, że należy używać właściwego określenia, które jest zgodne i z prawdą historyczną, i z językową poprawnością. Kiedy myślimy o bohaterach walczących z imieniem Polski na ustach przeciwko narzuconej nam pod 1945 roku obcej władzy, jedynym właściwym ich określeniem jest to, które przytoczyłem wyżej: Żołnierze Niezłomni.”

Moim osobistym zdaniem najważniejsze jest to, że od kilku lat można o Bohaterach pisać, robić filmy, wspominać ich pamięć, czcić miejsca pamięci. Za to dziękujmy Bogu. Co do samej nazwy? Sądzę, że niedługo pojęcie „Niezłomni” wejdzie w krwiobieg polskiego języka i jestem w stanie wyobrazić sobie taki dialog wnuka z dziadkiem, obok mogiły:

  • Czyja to mogiła?
  • Żołnierzy Niezłomnych.
  • Kim byli?
  • Kiedyś polskie władze zabraniały o nich pamiętać, potem nazywano ich Wyklętymi. Teraz czcimy ich pamięć jako Niezłomnych.

Oby tak było, oby znów nie kazano nam zapominać! Wybaczcie pesymistyczny ton, ale nic nie jest dane na zawsze. Czy natknęliście się w mediach polskojęzycznych na wzmiankę o rocznicy powołania Armii Krajowej? No właśnie…

Cześć i Chwała Bohaterom!

Piotr Szymanowski

No Comments

Post a Comment