Odsiecz wiedeńska-Lew Lechistanu

Odsiecz wiedeńska-Lew Lechistanu

Odsiecz wiedeńska 333. rocznica polskiego zwycięstwa

Poniższy tekst (fragmenty), oraz śródtytuły pochodzą z książki Ignacego Danielewskiego „Król polski ratuje Niemcy i chrześcijaństwo: opis odsieczy wiedeńskiej przez Jana III Sobieskiego dnia 12. września 1683 r.: na 200-ą rocznicę wydany” z roku 1883. Zapis zgodny z oryginałem, oddaje trochę ducha XIX wieku.
Całość dostępna w serwisie Polona.pl należy kliknąć zielony odnośnik tutaj.

Prośba
Był podówczas królem polskim Jan Sobieski, Polak z Polaków, i bawił właśnie w pałacu swoim w Wilanowie pod Warszawą, gdy dnia 5 sierpnia 1683 r. Poseł cesarza niemieckiego z Wiednia wraz z posłem Ojca świętego przyszli do niego z prośbą, upadli do nóg i błagali o pomoc.
– Królu, ratuj Wiedeń! – błagał ze łzami poseł cesarski.
– Królu, ratuj Wiedeń i chrześcijaństwo! Prosił poseł Ojca świętego.
Poseł cesarski czynił królowi polskiemu wielkie i świetne obietnice, ofiarował mu podobno koronę węgierską, obiecując, że cesarz pobiwszy z jego pomocą Turka, postara się o to, aby król polski był znowu i królem węgierskim, a tak oba te kraje połączyły się z sobą.
Król Sobieski nie przyjął żadnych obietnic, o wdzięczność nie dbał, nagród nie pragnął, ale widząc Wiedeń a przez to chrześcijaństwo i cywilizacyją w niebezpieczeństwie, spieszył się co mógł, sposobił wojsko do wyprawy i w 10 dni później, bo już 15 sierpnia, z Krakowa po uroczystem nabożeństwie na pomoc czyli odsiecz Wiednia z wojskiem wyruszył.
Wiedeń
mapio_netMiasto Wiedeń jest dziś stolicą cesarza austryackiego. W owych czasach byli ci sami cesarze z habsburskiego rodu rzymskimi cesarzami Niemiec i najpierwszymi mocarzami w Europie.
Gdy nasz król Jan III Sobieski z Krakowa wyruszył z wojskiem na pomoc, w Wiedniu nie było cesarza, bo ten ratował się ucieczką ze swojej stolicy, aby go w niej nie zamknęli Turcy, którzy stolicę Wiedeń najechali i od dnia 14 lipca 1683 r. w oblężeniu trzymali.
Rzymskim cesarzem Niemiec był podówczas Leopold I., człowiek wcale nie rycerskiego ducha. Gdy więc potęga turecka do stolicy jego zbliżać się poczęła a powstrzymać jej nie zdołano, cesarz z rodziną i całym dworem swojem wyjechał co prędzej i osiadł najprzód w mieście Lincu, a następnie dla większego bezpieczeństwa pojechał dalej do Passawy.
Turcy
Turcy byli w tym czasie tak ogromną potęgą, że mogli stanąć do boju z wojskiem niesłychanie licznem, jak tego nie mógł żaden naród, żaden król i cesarz ówczesny. To też różnie historycy z tamtych czasów liczbę wojska tureckiego podają. Jedni piszą, że na wiosnę w r. 1683 wyruszyło ich pięć set tysięcy, drudzy że nieco mniej, ale wszyscy zgadzają się na to , że mieli przeszło ćwierć miliona żołnierza i z tym pod Wiedniem stanęli. Przyczyna tego tureckiego najazdu była najprzód ta, że Turcy czyhali na kraje sąsiednie, zwłaszcza chrześciańskie i pragnęli państwo swoje powiększyć, aby nad całym światem zapanować i po wszystkich krajach i narodach zaprowadzić wiarę mahometańską a chrześciaństwo wygubić.
Sobieski pod Wiedniem
Saksończycy stanęli (pod Wiedniem) w 7 tysięcy, Badeńczycy w 6, Bawarczycy w 8 tysięcy, Karól Lotaryński może w 15 tysięcy wojska cesarskiego. Największą siłą była (siła) polska. Nad całą tą armią objął główne dowództwo wyłącznie król Jan Sobieski. [..] Uznali i wiedzieli to wszyscy książęta niemieccy i wszyscy rycerze obcy, którzy przybyli walczyć pod Sobieskim. Z wielkiem uszanowaniem i z wielkiem posłuszeństwem, grzecznie a uprzejmie przychodzili oni do króla polskiego, oddając się pod jego komendę i prosząc o rozkazy. W liście swoim do żony pisze król Sobieski z gór kalenberskich te słowa o książętach niemieckich i dowódcach niemieckiego wojska: „ Sami zawsze parol ode mnie odbierają i dziesięć czasem razy pytają, jeśli jeszcze czego nie rozkaźę.” Te słowa dowodzą oczywiście i niezbicie, że Sobieski był główną osobą, głównym naczelnym wodzem pod Wiedniem, że jego głowa była we wszystkiem i że kłamstwem jest, co teraz piszą niektórzy Niemcy, jakoby oni tam dowodzili, a Polacy wraz z Sobieskim tylko im pomagali (w naszych czasach takie akcje są na porządku dziennym).
Wiedzieli książęta niemieccy pod czyją szli komendę, dla tego szli z taką ochotą, otuchą i pewnością zwycięstwa. Oczy pełne zaufania zawiesili na poważnej olbrzymiej postaci Jana Sobieskiego, którego sława wojenna świat cały napełniała, jako największego wodza owych czasów. Książęta niemieccy nie mieli pomiędzy sobą znaczniejszego wodza. Sami to o sobie wiedzieli i dla tego słali posły po króla polskiego i garnęli się do niego, jakoby pisklęta pod skrzydła orlicy macierzy, która tyle burz pruła już piersią swoją i zaprawiła dziób na twardych przeciwności skałach.
czestochowa_naszemiasto_plBitwa
W krótkich słowach odezwał się król – wódz naczelny do swoich. Przypomniał im zwycięstwo chocimskie i wystawił, że cały świat patrzy teraz na Polaków, że idą w walkę nietylko dla Polski, ale dla całego chrześciaństwa, nie za króla, ale za samego Boga. A więc żwawo i odważnie!
Po wschodzie słońca dnia 12 września w niedzielę wyjechał Sobieski na dzielnym koniu bułanym w pełnym stroju królewskim, w niebieskim kontuszu z królewską kitą u czapki. Wspaniała to była postać i wzrostem ciała, i tuszą i ogniem z oka bijącym. Król się przeżegnał i ręką skinął. Pięć strzałów armatnich zagrzmiało potężnie jeden po drugim. To znak do bitwy. […] Niemcy pierwsi byli w ogniu. Król wnet był przy nich. Wysuwają się naprzód szeregi do harcu, błyska broń w promieniach słonecznych, tumany kurzu wznoszą się do góry, ścierają się przeciwnicy, zwarły się szable, szczękła broń, hukły strzały, świszczą kule i grzmią armaty. — Parskają konie, tu krzyk hurra! po niemieckiej stronie, tam Ałłah il Ałłah wyją Turcy przeraźliwie — krew się leje, padają ludzie i konie, wre walka i coraz szerzej, gorącej się zapala. Turek wciąż większe siły śle w to miejsce, zgiełk i hałas piekielni zagłusza powietrze, wśród dymu i kurzu nie widać już, co się dzieje, a w takim zapale walki godzina po godzinie upływa. Minęło godzin kilka. Każda strona murem stoi w miejscu, aż Turcy przemoc biorą i ogromną liczbą prawie duszą Niemców szeregi.
– Z Bogiem naprzód! zagrzmiało nagle z setek gardzieli rycerskich. Tętnią kopyta koni , drży i rwie się twarda skała, chrzęst husarskich skrzydeł strachem przeraża, świszcząc z wiatru wyciem dalej a dalej. Pognali, jak burza przez pole, nie! jak błyskawica po niebie, znikli na chwilę w tłumie nieprzyjaciela i między namiotami tureckiemi. Patrzą za nimi Niemcy, oni już u namiotu samego wezyra , namiot znika. Uderzyli kopijami i roznieśli go w szmaty. To polscy husarze skrzydlaci! Król ich wysłał, aby uderzyli kopijami w mniejszy namiot wezyra i tem dodali ducha upadającym w walce niemieckim szeregom. Urosło serce Niemcom , radośnie zabiło naszym po takiej sprawie, upadło Turkom. […] Orlem okiem dojrzał Sobieski, co się święci i jakie Turka zamiary. Piorunem przyskoczył w zagrożone miejsce. Na widok króla krzykła wiara: Niech żyje król! Górą Polska! aż odbił się głos daleko w obozie nieprzyjacielskim, i hejże na Bisurmana! Sam Sobieski prowadził hufce do ataku w samo serce tureckiego obozu, bo prosto na wielki namiot wezyra. bitwapodwiedniem1Niemieckie posiłki wspierały ten atak. Szczękły szable polskie krzesząc o tureckie damascenki, krew płuży, koń depcze kopytem trupy, dalej a dalej pędzi wiara za królem. Ten własną ręką zmiata łby w turbanach i buńczuk turecki zdobywa. Grzmią polskie armaty Kąckiego, kule ryją ziemię i ławą walą całe szeregi: król z wiarą już u wezyrskich namiotów. Tu rzuca się na niego gęstą chmurą turecka. potęga, — gdy w tem chorągiew królewicza Aleksandra na pomoc przybywa, łamie i pod nogi ściele, co w drodze napotyka i cios stanowczy Turkom zadaje. […] Zapada zmrok po tej krwawej robocie. Dwadzieścia pięć tysięcy Turków leży trupem w polu, 30 tysięcy niewiast swoich i branek zarżnęli Turcy nożami. Polaków legło 800.
Po bitwie
O godzinie 7mej wieczorem Wiedeń był oswobodzony. Bitwa poczęła się o ósmej rano, rozpaliła się o 2 z południa, a trwała jedenaście godzin. Tyle czasu tylko potrzebował geniusz i bohater polski do pokonania ćwierć miliona Turków i rozbicia w proch ich potęgi. Król 14 godzin był na koniu i raz tylko, gdy bułanego pod nim ubito, stanął na nogach, aby się przesieść na innego.
Przedostatni raz
112 lat po tym wspaniałym zwycięstwie Rzeczpospolita nie istniała. Głównie dzięki tym, którym pod Wiedniem pomogła. Pamiętać należy, że Imperium Osmańskie (Turcja)  nigdy rozbiorów nie uznało, a na dworze sułtana podczas prezentacji ambasadorów i dyplomatów zawsze padały słowa: „Poseł Lechistanu jeszcze nie przybył”. Znamiennym jest fakt, że ostatni raz kiedy uratowaliśmy Europę, czyli rok 1920, także „zaowocował” rozbiorem naszej Ojczyzny. Takie to już nasze polskie dzieje. Ale są jeszcze takie dzieje, które przed nami ukrywają, bo nie chcą żebyśmy byli dumni. O tym jeszcze nie raz będziemy pisać.

Politycznie Niepoprawny B, zdjęcia: historia.wp.pl, czestochowa.naszemiasto.pl, mapio.net

Dawni mocarze, władcy tej ziemi,
Wśród mogilnego śpią chłodu;
Księgi królewskie Bóg zamknął z niemi,
Ale nie księgi narodu.
Bo choć się trony w posadach chwieją
A berła kruszą, dziecino,
Choć wszystko ginie z czasów koleją:
Ale narody nie giną.
I my snuć będziem wciąż życia wątek,
Który na długo nam starczy;
Tylko szukajmy w skarbcu pamiątek
Naszej nadziei i tarczy!

Władysław Bełza
„Dawni królowie tej ziemi: treść dziejów polskich dla dzieci”
Złoczów 1888 r.

Powyższy tekst został pierwotnie opublikowany 12 IX 2015 roku.

2 komentarze

  • Pietras

    14 września, 2016 at 9:18 pm Odpowiedz

    Odsiecz wiedeńska to niewątpliwie sukces oręża polskiego.Ja jednak chciałbym zwrócić uwagę , na bitwę pod Warną 1444 ( poległ polski król Jagiellończyk(Warneńczyk) znakomita postawa rycerstwa polskiego, Vaslui 1475(Mołdawia) ,bez pomocy Królestwa Polski ,nie odnieśli by sukcesu, czy Kosowe Pole( przegrana bitwa), Krucjata pod Nikpolis( 1396) .I mimo że to są bitwy przegrane ,to ja uważam że nie to się liczy.Postawa rycerstwa polskiego w tych walkach , to jest coś pięknego. Cześć i Chwała ich Pamięci.

  • Pietras

    14 września, 2016 at 10:12 pm Odpowiedz

    A przy okazji bitew z Imperium Osmańskim.polecam biografię,takich wybitnych dowódców i ludzi jak Skanderbeg ,czy Vład ( Drakul) Palownik. Coś wspaniałego.

Post a Comment