Sens Powstania!

W Muzeum Powstania Warszawskiego odbyło się spotkanie z żołnierzem Batalionu „Zośka” Armii Krajowej Henrykiem Kończykowskim, „Haliczem”.

„Powstania nie mogło nie być! Jedynym wyjściem było Powstanie, myśmy wtedy tak wierzyli. A z drugiej strony, powstanie było do wygrania, miało szanse, ale Zachód nam nie pomógł. Przede wszystkim dywizja spadochronowa generała Sosabowskiego, która była szykowana do walki tutaj, na terenie kraju już w czasie Powstania wysłano do Holandii. A oni by nam bardzo pomogli… Druga sprawa, żołnierze z Gór Świętokrzyskich, kilka tysięcy świetnie uzbrojonych mężczyzn, dobrze wyszkolonych, każdy po kilka lat w partyzantce, oni szli do Powstania i przez radio z Anglii zostali zatrzymani. Żeby czekali, bo dostaną zrzut ciężkiej broni, żeby dopiero z tą bronią poszli na Warszawę. Czekali tydzień, codziennie dostawali informacje, że się sprawa przedłuża. W końcu po tygodniu, kiedy Niemcy umocnili się na linii rzeki Pilicy, oni dostali informację, że jednak tej broni nie dostaną. W tych oddziałach był mój brat, który mi przekazał, że oni mieli przeświadczenie, iż to było jakieś dywersyjne działanie. Bo oni autentycznie szli na pomoc powstaniu”

— opowiadał Halicz.

To wyznania bezcenne, zaleciłbym je każdemu domorosłemu analitykowi historii, który wiedząc o powstaniu wszystko analizuje moment jego rozpoczęcia, kiedy ONI nie wiedzieli przecież nic poza tym, że w okupowanej Polsce dłużej żyć już się nie da.

Więcej na wpolityce.pl

zdjęcie: M. Czutko