„Rój” w kinach od 4 marca 2016 r

Poniżej przedstawiamy (ten niebieski odnośnik) najnowszy zwiastun filmu „Historia Roja, czyli w ziemi lepiej słychać” opublikowany na portalu Red is Bad, oraz kilka wcześniejszych. Przypominamy, że już 4 marca 2016 r. odbędzie się ogólnopolska premiera tego wyklętego od samego początku filmu.

13 kwietnia 1951 roku, starszy sierżant Mieczysław Dziemieszkiewicz „Rój”, oraz jego podwładny Bronisław Gniazdowski „Mazur”, zginęli z bronią w ręku walcząc z obławą złożoną z 270 żołnierzy Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, wspieranych przez nieznaną liczbę funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej i Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego.

Politycznie Niepoprawny B

https://www.facebook.com/redisbad/videos/1131885286835445/

Kijowski – alimenciarz, wnuk komucha!

Mateusz Kijowski – „lider” bandziorów z komitetu obrony demokracji pracował w Polskim Związku Piłki Nożnej jako informatyk, po czym wir wydarzeń politycznych wciągnął go na tyle, że porzucił tę pracę. Mimo, że zalega z alimentami na dzieci w kwocie istotnej bardzo.

Widać wyraźnie, że jest to „swołocz dziedziczna”.

W Biuletynie Informacji Publicznej czytamy o działalności jego dziadka – Józefa:

„Od 1946 r. w SL. 01.09-25.09.1939 uczestnik kampanii wrześniowej w szeregach Wojska Polskiego. Od 02-07.1944 r. żołnierz BCh na Lubelszczyźnie. Po zakończeniu działań wojennych jako oficer WP walczył z bandami nacjonalistycznymi, zabezpieczał państwowe akcje polityczne i gospodarcze. Od 06.1948-12.1956 kierownik działu i wykładowca w Centralnej Rolniczej Spółdzielni „SCh” w Warszawie. 12.1956-06.1965 sekretarz ZG Związku Zawodowego Pracowników Handlu i Spółdzielczości. Od 06.1965 do 12.1971 prezes Zarządu Ogólnokrajowej Spółdzielni Turystycznej „Gromada”. Od 12.1965 przewodniczący RG LZS. Od 21.03.1976-18.07.1983 poseł na Sejm PRL VII-VIII kadencji. Wiceprezes WK FJN w Olsztynie, Wiceprzewodniczący Zarządu Wojewódzkiego Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej w Olsztynie. Zmarł 18.07.1983.”

Źródła: Centralna Kartoteka Działaczy Ruchu Ludowego (dalej: CKDRL), sygn. 863; T. Mołdawa, Ludzie władzy, 1944-1991, Warszawa 1991.

Winy Przodków…

Powiecie, że nikt nie powinien odpowiadać za grzechy ojców, braci, może nawet matek… Że Monika Stokrotka Olejnik, że Adam Szechter Michnik, że ten i tamten…

I ja się z tym zgadzam! Nikt nie powinien odpowiadać za czyny swoich przodków!

Ale też – UWAGA! – nie ma w Polsce obowiązku pełnienia funkcji publicznych!

Zatem, jeżeli masz parszywe pochodzenie – wypad z życia publicznego! Nikt nie będzie się do ciebie czepiał za dziadka ubeka, jeśli jesteś na przykład sprzedawcą gwoździ. Proszę bardzo, sprzedawaj!

Jeżeli miałeś dziadka rezuna, ojca z KBW, ale sam jesteś dobrym lekarzem – to uściskam twoją rękę.

Ale!

Ale, jeśli dostałeś się na studia prawnicze dzięki protekcji dziadka – stalinowskiego prokuratora a potem awansowałeś bo ożeniłeś się z córką ministra spraw wewnętrznych PRL – jesteś…

źródło: Niezwykle.com

Poznański Czerwiec

„Każdy prowokator czy szaleniec, który odważy się podnieść rękę przeciw władzy ludowej, niech będzie pewny, że mu tę rękę władza ludowa odrąbie!”

– premier Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej Józef Cyrankiewicz 28 czerwca 1956 roku w przemówieniu radiowym.

Tematem przewodnim naszej 8. Patriotycznej Pielgrzymki Kibiców na Jasną Górę będzie pamiętny zryw wolnościowy poznańskich robotników, którzy w czerwcu 1956 roku wystąpili przeciwko władzy komunistycznej.

Poznański Czerwiec 1956

28 czerwca 1956 roku w Poznaniu – wojsko i milicja krwawo stłumiły protesty robotnicze. Oddziałami LWP i Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego dowodził wywodzący się z Armii Czerwonej generał Stanisław Popławski.

Instytut Pamięci Narodowej podał, że zabitych i zmarłych z powodu odniesionych ran zostało 57 osób. Następnie uzupełniono listę o Andrzeja Styperka, który zmarł w 1964 roku z powodu postrzału podczas wydarzeń czerwcowych.

Przebieg wydarzeń

W dniu 28 czerwca doszło w Poznaniu do wystąpień robotniczych, które przebiegały w dwóch etapach.

Pierwszy etap trwał od godziny 6.00 do 10.30. W tym czasie robotnicy zorganizowali strajk w największych zakładach miasta. Następnie wyszli na ulice formując pochód, który przekształcił się z demonstracji robotniczej w manifestację społeczeństwa, czego wyrazem było zgromadzenie się około 100 tys. mieszkańców przed Prezydium Miejskiej Rady Narodowej, mieszczącym się w dawnym Zamku Cesarskim, przy obecnej ul. św. Marcina. Robotnicy domagali się, aby władze cofnęły narzucone normy pracy, obniżyły ceny i podwyższyły płace. Był to pokojowy etap manifestacji, kontrolowany przez aktyw robotniczy. Próbowano rozmawiać z przedstawicielami Wojewódzkiej Rady Narodowej, żądano przyjazdu premiera Józefa Cyrankiewicza.

Kibice pamiętają!

W piątek, 28 czerwca 2013 roku, o godzinie 20:45 pod Poznańskimi Krzyżami kibice Lecha oraz mieszkańcy naszego miasta spotkali się po to, aby w dniu 57 rocznicy uczcić pamięć o bohaterach wydarzeń tragicznego Czerwca ’56.

Począwszy od godz. 9 kierownik Wojewódzkiego Urzędu do spraw Bezpieczeństwa Publicznego, mjr Feliks Dwojak wraz z pierwszym sekretarzem KW PZPR Leonem Stasiakiem, naciskali na komendanta poznańskiej Oficerskiej Szkoły Wojsk Pancernych i Zmechanizowanych, by ten wyprowadził czołgi przeciwko demonstrantom. Szef Głównego Zarządu Politycznego Wojska Polskiego, gen. Kazimierz Witaszewski, zakazał użycia wojska w mieście w tej fazie operacji.

Decyzję o użyciu oddziałów wojska, na propozycję ministra obrony narodowej marszałka Konstantego Rokossowskiego, podjęło Biuro Polityczne KC PZPR, obradujące od godz. 10. Wiceminister obrony narodowej, gen. Stanisław Popławski, powołał specjalną grupę operacyjną, która miała nadzorować pacyfikację miasta. Jednocześnie szef Sztabu Generalnego, gen.Jerzy Bordziłowski, wydał rozkaz komendantowi poznańskiej szkoły pancernej użycia broni przeciw prowokatorom.

Świadkowie

Jeszcze żyją świadkowie historii. Ich relacje ujawniają szereg nieznanych faktów. Powstanie Poznańskie 1956 r. ciągle czeka na rzetelne badania historyczne. Wydaje się, że wciąż nie ma klimatu politycznego na rewizję ustaleń „komisji Jaruzelskiego” z 1956 r.

Po godzinie 10 nastąpił wzrost napięcia wśród demonstrantów. Z opanowanego radiowozu podano informację o aresztowaniu delegacji robotniczej, która przebywała 26 czerwca w Warszawie. Demonstranci podzielili się na dwie grupy. Większa udała się pod więzienie. Wdarto się do niego i wypuszczono na wolność 257 więźniów. Delegacji jednak tam nie znaleziono, gdyż podana informacja była plotką. Część demonstrantów przystąpiła do niszczenia akt więziennych. Inni opanowali gmachy prokuratury i sądu. Akta wyrzucano na ulicę i palono, a sprzęty częściowo zdemolowano. Dokonano też zaboru broni palnej. Tłum zebrany przed gmachem sądu nie pozwolił straży pożarnej na gaszenie ognia. Zamieszki w rejonie więzienia, sądu i prokuratury trwały do godz. 12.00. Druga grupa natomiast ruszyła pod budynek Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego przy ul. Kochanowskiego, do którego w tym czasie przybyła grupa operacyjna UBP. Około 10.40 z tego budynku padły pierwsze strzały. Jedna z grup udała się na dworzec kolejowy celem wstrzymania ruchu pociągów.

Jak było naprawdę?

Po południu władze skierowały do miasta regularne jednostki wojskowe ‒ początkowo 19 Dywizję Pancerną i 10 Dywizję Pancerną, później jeszcze 4 i 5 Dywizję Piechoty. Łącznie skierowano do pacyfikacji miasta 9983 żołnierzy, 359 czołgów, 31 dział pancernych, 36 transporterów opancerzonych, 6 dział przeciwlotniczych, 880 samochodów, 68 motocykli i kilka tysięcy sztuk broni. W ciągu kilku godzin walk zużyto 180 tys. sztuk amunicji. Siły te prowadziły walki uliczne z grupami cywilów, uzbrojonych w 250 sztuk broni, w tym 1 rkm z rozbitych posterunków milicji i studiów wojskowych uczelni wyższych oraz butelki z benzyną. Demonstrantom udało się opanować dwa czołgi, z których próbowali ostrzeliwać gmach Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. Czołgi te zostały odbite przez podchorążych OSWPiZ. Zniszczonych lub uszkodzonych zostało w sumie 31 czołgów.

W dniu 28 czerwca 1956 ok. godz. 18.30 demonstranci uwolnili więźniów obozu w Mrowinie (Obóz NKWD i UB, m.in. dla polskich więźniów politycznych, istniał od 1945 roku do 28 czerwca 1956 roku).

Wymiana ognia trwała w różnych punktach miasta Poznania do godzin południowych 29 czerwca, a sporadycznie strzały padały do 30 czerwca.

filmy od: KKSLECHcom / sebek230694 / FunaticReality / JanKaroFelix

Historia Roja

Historia Roja

Wiemy już że premiera filmu odbędzie się w marcu 2016. Ruszyła na nowo strona internetowa historia-roja.pl oraz fanpage, na które Was zapraszamy. „Historia Roja” ma swoją historię. Ten film powstawał od początku lat 90. Dlaczego dojście do premiery zajęło tyle lat? To jest właśnie ta druga „historia” o której wkrótce w naszym wywiadzie opowie Jerzy Zalewski reżyser filmu.

Na razie kilka zdań, żeby zachęcić Was do wejścia na stronę i zapoznania się z bohaterami, aktorami i zdjęciami archiwalnymi bohatera.

Mówi Jerzy Zalewski reżyser filmu:

Przez całe lata 90. próbowałem zdobyć pieniądze na film dokumentalny, a także fabularny o Żołnierzach Wyklętych, jak go wtedy za Leszkiem Czajkowskim nazywałem o „niebieskiej partyzantce”. Bezskutecznie. Media lat 90. nie były zainteresowane walką Żołnierzy Niezłomnych po II wojnie światowej.

W 2003 roku spotkałem Jana Białostockiego, wnuka pierwszego dowódcy Narodowych Sił Zbrojnych – Ignacego Oziewicza, który mając własne finansowe możliwości dokumentował w drugiej połowie lat 90., nagrywając relacje żyjących wtedy jeszcze Żołnierzy NSZ.

[…] Teksty powstawały w grupie scenarzystów (Jerzy Zalewski, Jacek Matecki, Jacek Suchecki, Wacław Holewiński, Wojciech Chmielewski, Andrzej Gajewski) pod artystyczną opieką zmarłego w 2014 roku, wielkiego polskiego pisarza, Marka Nowakowskiego oraz historyczną Leszka Żebrowskiego – najwybitniejszego specjalisty od Narodowych Sił Zbrojnych i Narodowego Zjednoczenia Wojskowego.”

Kim był Bohater filmu?

St. sierż. Mieczysław Dziemieszkiewicz „Rój” – ur. 28 I 1925 r. w Zagrobach, pow. Łomża. Pochodził z patriotycznej rodziny, w latach okupacji niemieckiej związanej z Narodowymi Siłami Zbrojnymi (jego starszy brat Roman Dziemieszkiewicz „Pogoda” pełnił m. in. funkcję komendanta Powiatu NSZ Ostrołęka).

Współpracował z NSZ i uczestniczył w tajnym nauczaniu na poziomie szkoły średniej, odbywającym się w Makowie Mazowieckim. Wiosną 1945 r. został wcielony do „ludowego” WP, skąd zbiegł i wstąpił do oddziału partyzanckiego NSZ (NZW) dowodzonego ppor. Mariana Kraśniewskiego „Burzę”.

Początkowo dowodził drużyną, wyróżniając się odwagą osobistą w akcjach z zakresu samoobrony (w sierpniu 1945 r. został odznaczony Krzyżem Walecznych). Odrzucił amnestię z 1947 r. W odtworzonym wiosną 1947 r. „XVI” – Warszawskim Okręgu NZW objął funkcję komendanta Powiatu „Ciężki” – „Wisła” (pow. Ciechanów, część pow. Płońsk i Mława) i dowódcy oddziału partyzanckiego operującego na tym terenie. Po rozbiciu w czerwcu 1948 r. komendy okręgu kontynuował działalność niepodległościową. Na przełomie 1949 i 1950 r. podjął próbę odbudowania struktur „XVI” Okręgu NZW, rozszerzając zasięg działania podległych sobie patroli na pow. Pułtusk, Nowy Dwór Mazowiecki, (a nawet Wołomin), Mińsk Mazowiecki i Garwolin. Spośród ważniejszych akcji wykonanych przez jego oddział należy wymienić np. rozbrojenie posterunku MO w Barańcach, Gąsocinie i Czernicach Borowych, opanowanie miasteczka Baranowo, likwidację szefa PUBP w Ciechanowie czy zatrzymanie pociągów w Gołotczyźnie i Pomiechówku. Wydany przez agenturę, poległ 13 IV 1951 r. w walce z grupą operacyjną UB i KBW w Szyszkach, pow. Pułtusk.

Szanowni Czytelnicy!

Zawsze to pisałem, pisze i pisać będę! Walka o Prawdę nadal trwa! Dlatego naszym obowiązkiem jest czytać, oglądać, uczestniczyć w spotkaniach i dowiadywać się jak najwięcej o prawdziwej polskiej historii. Wkrótce pojawią się oficjalne zwiastuny filmu.

Zapraszamy!

Wśród lasów, jezior i mgły!

6-7 czerwca 1946 – największe wygrane starcie podziemia niepodległościowego na Mazurach.

Samoobrona WiN Obwodu Ostrołęka. Jedną z najbardziej spektakularnych akcji bojowych wykonał dyspozycyjny oddział Samoobrony (Kedyw w AK) WiN Obwodu Ostrołęka na terenie województwa warmińsko-mazurskiego na Kurpiach zwanych do dziś przez starszych Prusami.

Oddział wykonywał w tym czasie zadania powierzone mu przez komendanta Inspektoratu Mazowieckiego – Okręgu WiN Białystok Kpt. Aleksandra Bednarczyka „Adama”.

Oddział liczył 20 żołnierzy dowodził nim P. Por. Józef Zamojski „Leszek”. Zamojski był oficerem przybyłym z Wileńszczyzny którego Komenda Okręgu AK Białystok przydzieliła na początku 1945 roku do Obwodu Ostrołęka, z kolei Obwód przydzielił go do komórki Łątczyn.

Wśród podkomendnych zaskarbił sobie ogromny szacunek swoją wiedzą z zakresu medycyny, a nawet astronomii, i wspaniałym bezpośrednim kontaktem z podkomendnymi, którym jak wspominał jeden z nich nigdy nie dał odczuć dzielącego ich dystansu: my prości ludzie ze wsi, a tu oficer z taka wiedzą – autorytet.

Z czasem P. Por. „Leszek” został Referentem Samoobrony Obwodu i dowodził jej uzbrojonym po zęby oddziałem bojowym.

Po dokonaniu z polecenia „Adama” kilkudniowego rekonesansu na terenie powiatu Mrągowo, celem m. in. oceny pracy milicjantów „czy szkodzą ludności polskiej”.

6 czerwca 1946, oddział zlikwidował milicjanta ze Szczytna Henryka Wasiaka zajmującego się tropieniem organizacji niepodległościowych. Późnym wieczorem 6 czerwca 1946 oddział WiN P. Por. „Leszka” zaatakował posterunek MO i placówkę UB w Ukcie, które wyróżniały się bardzo wrogim stosunkiem do ludności polskiej.

akcja

Posterunek ten był niestety przygotowany do obrony, gdyż został ostrzeżony o możliwości ataku, a z pomocą przybyły mu UB i oddział KBW ze Szczytna, wobec ogromnej przewagi wroga oddział WiN wycofać się do lasu.

7 czerwca rano UB i MO tropiące partyzantów wzmocnione wojskiem ze Szczytna w ogólnej sile ponad 150, po godzinie 7 ruszyło do ataku na oddział WiN Obwodu Ostrołęka.

W czasie czterogodzinnej walki oddział P. Por. „Leszka” trzykrotnie uniknął okrążenia, i oderwał się od przeciwnika zadając mu ciężkie straty.

W bitwie nocnej i porannej zginęło 6 z UB, MO i KBW, w tym 3 oficerów (szef UB), 12 było rannych, ponad 20 zdezerterowało, a jeden z 3 wziętych wieczorem do niewoli z MO został rozstrzelany.

Oddział Samoobrony WiN Obwodu Ostrołęka nie poniósł żadnych strat własnych, a demoralizacja sił komunistycznych uniemożliwiała kontynuację jakiegokolwiek pościgu za partyzantami. Było to największe wygrane starcie podziemia niepodległościowego na Mazurach.

Cześć Ich Pamięci!

Hańba zdrajcom, bękartom Stalina!

przypisy: Mazowsze i Podlasie w ogniu „Powiat Ostrołęka” – (Aneks nr1) Krajewski, Kacprzak; Relacja z przebiegu akcji bojowej znajduję się w raporcie miesięcznym, Inspektora Kpt. Aleksandra Bednarczyka „Adama” do Komendanta WiN Okręgu Białystok, za miesiąc czerwiec 1946.

Relacja na podstawie przekazu Pana Jerzego Zalewskiego „Sokoła” żołnierza AK, AKO, WiN, podkomendnego P. Por. Zamojskiego „Leszka”.

Na zdjęciu: Kępa widziana z Rogala w zakolu Narwi, miejsce śmierci P. Por. Zamojskiego „Leszka” oficera AK – WiN i NZW, zamordowanego tam przez grupę pozorowana UB KBW Ostrołęka 28 sierpnia 1948 roku, śmiertelnie postrzelił „Leszka” porucznik Goraj z KBW gdy ten nie dał się wziąć żywcem.

„Inka” zidentyfikowana!

69 lat po jej bohaterskiej śmierci, może być prawie pewni, że znamy miejsce pochówku. Sześćdziesiąt dziewięć lat! Z jednej strony – czujemy radość, że już (prawie) wszystko wiemy. Ale – ten właśnie moment powinien być podstawą do refleksji i pytania – dlaczego? Dlaczego trwało to tyle lat?

Archeolodzy odnaleźli pod chodnikiem prowadzącym do symbolicznych grobów Siedzikówny i Selmanowicza (ps. „Zagonczyk”), na głębokości zaledwie 49 cm szczątki dwóch osób, młodej kobiety i starszego od niej mężczyzny. Kobieta miała przestrzeloną czaszkę, a mężczyzna pogruchotane kości w obrębie klatki piersiowej. Z przekazu historycznego wiemy, że „Inka” została zabita niespełna tydzień przed swoimi osiemnastymi urodzinami strzałem w głowę. Wiemy, o czym wspominał podczas wykładu na VII Kibicowskiej Pielgrzymce na Jasną Górę Tadeusz Płużański, że sprowadzony na miejsce pluton egzekucyjny KBW – odmówił strzelania do młodej dziewczyny. Wiemy, kto strzelił do Danuty Siedzikówny.

Tylko – dlaczego tyle lat to trwało?

Dla ścisłości – Do momentu oficjalnego ogłoszenia, że „Inka” została zidentyfikowana nikt z IPN nie chce tego potwierdzić.

„To by była spekulacja, a na to nie mogę sobie pozwolić w żadnym przypadku” – powiedział prof. Krzysztof Szwagrzyk.

Instytut Pamięci Narodowej ogłosi dzisiaj (1 marca 2015) kolejne pięć nazwisk bohaterów, których szczątki zidentyfikowano w ramach „projektu poszukiwań nieznanych miejsc pochówku ofiar terroru komunistycznego”. Spodziewać się można, że będą wśród nich właśnie Danuta Siedzikówna „Inka” i Feliks Selmanowicz „Zagończyk”.

Czekamy więc…

Będzie pomnik Inki w Białymstoku!

Będzie pomnik Inki w Białymstoku! Co prawda dopiero w przyszłym roku, ale staraniem Fundacji Patria Mater, pomnik Danuty Siedzikówny zostanie odsłonięty w Białymstoku. Monument ma przedstawiać sanitariuszkę przed plutonem egzekucyjnym. Na ścianie będą ślady kul, które jej nie dosięgnęły….

Razem z Inką, rozstrzelany został Feliks Selmanowicz ps. „Zagończyk”.

Posłuchajcie, jak opowiada o tej egzekucji historyk Tadeusz Płużański, podczas wykładu na VII Kibicowskiej Pielgrzymce na Jasną Górę…

Sprowadzono na miejsce pluton egzekucyjny KBW (Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego). Młodzi żołnierze – zobaczywszy pod ścianą straceń swoich rówieśników – odmówili wykonania rozkazu!

Kto zabił Inkę? Kto popełnił mord sądowy? Posłuchajcie!

Pogrzeb Wyklętych!

16 lutego 1946, w okolicach Orłowa, pod Gajrowskimi odbyła się bitwa, w której liczące 1500 osób odziały NKWD, KBW, UB i Ludowego Wojska Polskiego zaatakowały 130 żołnierzy NZW. W bitwie zginęło, jak podają źródła od 16 do 22 partyzantów.

Odział NZW nie mógł pochować zabitych, ani zabrać ich ciał ze sobą. Kilka dni po bitwie pogrzebu dziewięciu ciał dokonała wspólnie ze swoim bratem mieszkanka Gajrowskich, Stefania Gazda.

Dziś, w Orłowie odbył się pierwszy w Polsce pogrzeb ekshumowanych Niezłomnych Żołnierzy Wyklętych. Uroczyście pochowano żołnierzy 3. Brygady Wileńskiej Narodowego Zjednoczenia Wojskowego.

pogrzebKrzyze

3. Brygadą Wileńską dowodził kapitan Romuald Rajs ps. Bury. Na pogrzebie jego żołnierzy obecny był jego syn, również Romuald Rajs.

„Żegnam bohaterskich żołnierzy i cieszę się, że mają własny grób. Miejsce pochówku mojego ojca do dziś jest nieznane, ale mam nadzieję, że jeszcze przed śmiercią znajdę jego szczątki i będę mógł zapalić świeczkę na jego grobie”

– mówił na orłowskim cmentarzu Romuald Rajs. Jego ojciec został skazany 1 października 1949 na karę śmierci na pokazowym procesie w białostockim kinie „Ton”.

syn

Organizatorami uroczystości, w porozumieniu z Diecezją Ełcką, były: Urząd Gminy Wydminy, Fundacja Niezłomni oraz Stowarzyszenie Pamięci Żołnierzy Wyklętych „Gajrowskie”.

pogrzebA

pogrzebB

Cześć i Chwała Bohaterom!

Więcej znajdziecie na wpolityce.pl  / niezalezna.pl

zdjęcie główne: PAP / Artur Reszko

zdjęcia w art: Robert Krauz oraz JWK Lubliniec

Niszczą piwnice na Strzeleckiej!

Z ostatniej chwili! Niszczą piwnice na Strzeleckiej! Przeczytajcie to zawiadomienie! Przez tyle lat – nikt nic nie zrobił! Powstają inne muzea! A tu? Nie dajmy się! Upomnijmy się o Pamięć Bohaterów!

strzelecka pismo

Miało być Muzeum Żołnierzy Wyklętych na Pradze, w Warszawie, przy ulicy Strzeleckiej 8. Ale (miejmy nadzieję, że na razie) – sprawa się odwleka. W tym budynku, w okresie stalinowskim więziono, brutalnie przesłuchiwano i mordowano żołnierzy polskiego podziemia niepodległościowego. W latach 1944–1945 mieściła się tam kwatera NKWD w Polsce, a w latach 1945–1948 areszt Urzędu Bezpieczeństwa. Na ścianach piwnicy zachowały się napisy wykonane przez więźniów. – To miejsce wyjątkowe w skali kraju – powiedział dr Tomasz Łabuszewski z IPN.

Jeszcze niedawno władze informowały, że Muzeum powstanie w 2014 roku!

Strzelecka tablica

„Jeszcze w tym roku zostanie otwarty nowy obiekt muzealny w Warszawie – Muzeum Żołnierzy Wyklętych. Na potrzeby nowej instytucji zostanie zaadaptowana zabytkowa kamienica tj. dawna kwatera główna NKWD przy ul. Strzeleckiej 8 na Pradze Północ”

– poinformowała w czerwcu 2014 rzeczniczka prasowa Marta Milewska z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego w Warszawie.

Na razie więc możemy pokazać to, co zostało w piwnicach katowni. W 2007 roku trafiła tam ekipa filmowa TV Puls wraz z Panem Jerzym Skorupińskim, który był więźniem w okresie stalinowskim.

realizacja: Marcin Wikło
zdjęcia: Paweł Wudarczyk
emisja: TV Puls

Na zdjęciu drzwi celi, na których zachowały się oryginalne napisy.