Kołakowscy przed sądem

Na rozprawę przyszło około 100 osób. Byli też przedstawiciele zboczeńców. Ale nikogo nie obrażali tym razem.

Anna Kołakowska i jej mąż przyznali się do zablokowania manifestacji, jednak zdecydowanie podkreślili, że nie czują się winni popełnienia wykroczenia. Oboje odmówili odpowiedzi na pytania sądu, zgodzili się za to udzielać odpowiedzi na pytania swojego obrońcy. Przygotowali też długie, trwające kilkadziesiąt minut wyjaśnienia-przemówienia.

Dlaczego rodzina Kołakowskich zdecydowała się zatrzymać marsz?

„Manifestanci nieśli na banerze hasło „jesteśmy rodziną”. Ale oni nie są rodziną. To my jesteśmy rodziną. Rodzina usiadła na ulicy i zablokowała ich marsz. Broniliśmy zapisu konstytucji, który mówi, że rodzina to związek kobiety i mężczyzny”

– mówiła Anna Kołakowska.

„Chcieliśmy postawić tamę dla tezy, że homoseksualizm jest taką samą normą, jak heteroseksualizm, bo zabrania się nam mówić tego, że homoseksualizm jest perwersją. Jako katolik miałem obowiązek zareagować widząc cudzy grzech, bo pozostając obojętnym, byłbym współwinnym.”

– mówił mąż radnej, Andrzej Kołakowski, na co dzień adiunkt w Instytucie Pedagogiki Uniwersytetu Gdańskiego.

źródło: trojmiasto.pl

 

Lech Makowiecki na swoim BLOGU po pierwszej rozprawie Państwa Kołakowskich.

2016-03-31 19:32

Takie miałem wrażenie wychodząc z Sądu Rejonowego w Gdańsku po rozprawie przeciwko Ani i Andrzejowi Kołakowskim. Ww. oskarżani są o to, że 30 maja ub. roku siedli wraz ze swymi dziećmi na trasie parady równości i stawiając bierny opór funkcjonariuszom policji zatrzymali (na chwilę) tęczowy pochód LGBT. Jak zgodnie oświadczają – zrobili to w obronie tradycyjnej, normalnej, heteroseksualnej rodziny.

W sądzie małżonkowie (odznaczeni przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego za działalność opozycyjną w stanie wojennym) przyjęli genialną linię obrony, cytując na swe usprawiedliwienie manifesty i deklaracje ideowe klasyków światowego ruchu gejowskiego. Wyłaniający się z tych cytatów obraz hedonistycznego świata opanowanego przez miłośników kopulacji ze wszystkim, co się rusza – na zmianę to bawił, to przerażał. Przyszłość bez żadnych hamulców moralnych, bez świętości i barier, gdzie nawet pedofilia czy kazirodztwo znajdą swoje usprawiedliwienie – miała być konsekwentnie wywalczana przez ludzi kultury, decydentów medialnych, elity rządzące czy kreowane naprędce „autorytety wolnościowe”… A głównym celem tego ataku miał być odwieczny związek mężczyzny i kobiety, zwany rodziną właśnie…

W gdańskim sądzie logiczne wywody dwojga przyzwoitych i inteligentnych ludzi (Ania uczy historii, Andrzej jest adiunktem na UG) wywarły – tak mi się wydaje – sympatyczne wrażenie na pani sędzinie. Nawet świadkowie-policjanci czuli się jakby nieco zażenowani sytuacją, w której uczestniczą. A 22-letni student Jakub Kardaś, który feralnego dnia przechodził akurat obok i dosiadł się na asfalcie do Kołakowskich – to (mam nadzieję) początek naszego powrotu do normalności.

Uwaga!

24 maja br kolejna rozprawa Kołakowscy contra parada równości. W związku z ogromnym zainteresowaniem opinii publicznej zarezerwowano już większą salę. Do zobaczenia!

Idziemy do sądu!

Idziemy do sądu!

Kto może musi przybyć! Potrzebne jest wyraźne poparcie dla Anny, Andrzeja, Jana i Marysi Kołakowskich! W najbliższy czwartek o godz. 9.00 w sali nr 24, w Sądzie Rejonowym w Gdańsku przy ul. Nowe Ogrody odbędzie się proces. Anna, Andrzej, Jan i Marysia oraz Jakub Kardaś potrzebują naszej obecności! Jesteśmy im to winni, za to co zrobili!

Na blogu księdza Jarosława Wąsowicza czytamy:

Prośba o wsparcie pp. Kołakowskich z Gdańska!

Otrzymaliśmy informację o rozpoczynającym się w czwartek (31 marca br.) procesie sądowym w związku z blokadą parady homoseksualistów w ubiegłym roku w Gdańsku. Przekazujemy prośbę o wsparcie oskarżonych obecnością na sali sądowej.

„W najbliższy czwartek o godz. 9.00 w sali nr 24, w Sądzie Rejonowym w Gdańsku przy ul. Nowe Ogrody odbędzie się nasz proces. Stajemy przed sądem w związku z zablokowaniem parady zboczeńców, która przeszła przez Gdańsk w ubiegłym roku. Na ławie oskarżonych zasiądzie nasza rodzina i Jakub Kardaś, który dołączył do blokady. Nie mamy obrońców ani żadnego wsparcia (zadbaliśmy tylko o adwokata dla Kuby), ale z pewnością naszymi obrońcami będą ludzie, którzy przyjdą wesprzeć nas na procesie. Obecność osób, chcących pokazać swoją solidarność z nami ma wielkie znaczenie moralne i da nam poczucie, że nie jesteśmy sami – tym bardziej, ze wkrótce czeka nas kolejny bój, bo szykuje się następna parada homoseksualistów.”

BARDZO PROSIMY O WPARCIE NAS OBECNOŚCIĄ NA SALI SĄDOWEJ I POZDRAWIAMY

ANNA, ANDRZEJ, JAN I MARYSIA KOŁAKOWSCY

film od: Żołnierz Wyklęty

Józef Franczak – rocznica śmierci

Dziś [21 października] przypada rocznica śmierci Józefa Franczaka ps. „Lalek” – ostatniego Żołnierza Polskiego Podziemia Antykomunistycznego.

Jego ostatnie chwile według raportu SB wyglądały następująco:

„Okrążenia zabudowań B [Becia] Wacława s. Jana dokonano z podjazdu przez grupę operacyjną ZOMO składającą się z 35 funkcjonariuszy doprowadzonych do meliny przez dwóch oficerów Służby Bezpieczeństwa. Z chwilą okrążenia zabudowań b. [bandyta] Franczak wyszedł ze stodoły, pozorując gospodarza rozważał możliwość wyjścia z obstawy, a gdy został wezwany do (nieczytelne) chwycił za broń – pistolet, z którego oddał kilka strzałów. W tej sytuacji grupa likwidacyjna ZOMO przystąpiła do likwidacji. Franczak mimo wzywania go do zdania [broni] podjął obronę i wykorzystując słabe punkty obstawy pod osłoną zabudowań wycofał się około 300 m od meliny, gdzie podczas wymiany strzałów został śmiertelnie ranny i po kilku minutach zmarł.”

26 marca 2015 w lubelskiej archikatedrze, o godzinie 10.00 odbyła się msza święta za duszę Józefa Franczaka „Lalka”. Następnie został on pochowany na cmentarzu w Piaskach k. Lublina.

20150326_115856

20150326_122528

Jeszcze jedno zdjęcie od Macieja Kaczanowskiego – dzięki:-)

LALEK-MK260315-00

21 października 1963 roku, w obławie zorganizowanej przez SB i grupę likwidacyjną ZOMO, zginął Józef Franczak „Lalek”. Był on ostatnim żołnierzem Powstania Antykomunistycznego i poległ z bronią w ręku 18 lat po zakończeniu wojny. Na polecenie prokuratury Lalkowi odcięto głowę. Czerwone dzikusy zakopały nagie, pozbawione głowy zwłoki na cmentarzu przy ulicy Unickiej w Lublinie. Kilka dni później, pod osłoną nocy, rodzina wykopała bezgłowe ciało i godnie pochowała. W styczniu bieżącego roku została zidentyfikowana czaszka Lalka, która służyła jako eksponat dydaktyczny dla studentów Akademii Medycznej w Lublinie.

Zdjęcia – Jarosław K. Konowałek / czytajcie też na profilu

filmy od: Aleale111100 / Kanał użytkownika zolnierzwyklety / idzpodprad

Rondo Żołnierzy Wyklętych w Nysie!

Rondo Żołnierzy Wyklętych w Nysie – będzie taka nazwa, czy nie? Na stronie nysa.eu – można głosować. Prośby o głosowanie właśnie na nazwę Rondo Żołnierzy Wyklętych pojawiły się na stronach patriotycznych i kibicowskich.

Na stronie nysa.eu czytamy:

W ubiegłym roku oddano do użytku nowe rondo u zbiegu ulic Kraszewskiego i Asnyka oraz przedłużono ulicę Racławicką, co znacznie ułatwia komunikację z dworcem PKP i PKS. W internetowej ankiecie macie Państwo możliwość pomocy w wyborze nazwy dla ronda. W dniu dzisiejszym udostępniliśmy internetową sondę, w której każdy będzie mógł wskazać nazwę dla ronda spośród pięciu propozycji: Rondo Niepodległości, Rondo Żołnierzy Wyklętych, Rondo Nyski, Rondo Konrada Blocha oraz Rondo św. Jakuba. Sonda dostępna jest na głównej stronie internetowej witryny Urzędu Miejskiego w Nysie. Głosowanie potrwa do końca października, a ostatecznie o wyborze nazwy zadecydują radni podczas listopadowej Sesji Rady Miejskiej. Państwa opinia będzie dla radnych bardzo pomocna.

Mieszkańcy mają pięć propozycji do wyboru:

1 – rondo Niepodległości;

2 – rondo Żołnierzy Wyklętych;

3 – rondo Nyski;

4 – rondo Konrada Blocha;

5 – rondo Św. Jakuba.

No i dobrze, ale kto to jest, czy może był Konrad Bloch?

Tu muszę (zresztą z przyjemnością) oddać głos redaktorowi Romanowi Zielińskiemu z fanatik.ogicom.pl bo rozpracował to doskonale:

Konrad Bloch to niemiecki żyd. Owszem, gość ma jakieś dokonania naukowe. Ale to obcy nam, Polakom facet. Obcy narodowościowo, obcy kulturowo, obcy wyznaniowo. Obcy. Urodził się w Nysie – prawda. Tylko, że wówczas było to niemieckie miasto i nazywało się Neisse. Konrad Bloch nie był Polakiem. Był niemieckim żydem, czy też żydowskim Niemcem. Interesem Polski i Polaków nie jest upamiętniać innych narodowości. Tym bardziej na ziemiach, które jeszcze 75 lat temu były niemieckie, upamiętnianie czegokolwiek, co ma odniesienie do Niemiec, ich historii jest bardzo niebezpieczne. Niemcy nigdy w pełni nie zaakceptują tego, że ich z tych ziem wyparto. Dla wielu wydaje się to śmieszne, bo żyją w Polsce, w której od Nysy do niemieckiej granicy jest spora, liczona w setkach, ilość kilometrów. W XII wieku nikt nie pomyślał, że Nysa będzie niemiecka. 200 lat później – była. A po kilku wiekach, nawet po I Wojnie Światowej, gdyby jakiemuś Niemcowi z Nysy powiedzieć, że w 1950 roku będzie to miasto polskie, to by umarł ze śmiechu. My, żyjący tu i teraz musimy patrzeć w przyszłość tą za lat 10 i za lat 200. Na Opolszczyźnie mieszka mniejszość niemiecka. Na Górnym Śląsku ta mniejszość zaczyna mówić o autonomii i kreuje „naród śląski”. Naszym zadaniem jest ukrócić takie antypolskie działania.
„Jestem Polakiem, więc obowiązki mam polskie”. Niech te słowa Romana Dmowskiego są dla Was przewodnikami, gdy będziecie wchodzili na stronę nysa.eu (swoją drogą, ciekawe dlaczego nie nysa.pl?)

Zatem… Państwo już wiedzą na jaką nazwę głosować:-) Państwo wiedzieli to bez naszego przypomnienia, piszemy tylko tak, na wszelki wypadek:-)

Cześć i Chwała Bohaterom!

Żołnierze Wyklęci wołają o sprawiedliwość!

Sąd Okręgowy w Szczecinie będzie musiał zająć się sprawą skazanego w 1948 r. na dożywocie „Żołnierza Wyklętego” Wacława Piotrowicza – członka organizacji BOA. Wcześniej sądy odmawiały stwierdzenia nieważności tego wyroku.

Jak poinformowała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Szczecinie Małgorzata Wojciechowicz Sąd Najwyższy uwzględnił wniosek tamtejszego prokuratora okręgowego o wznowienie postępowania sądowego w sprawie Piotrowicza.

Przypomniała, że w 1995 r. Sąd Apelacyjny w Poznaniu utrzymał w mocy wcześniejsze postanowienie Sądu Wojewódzkiego w Szczecinie o odmowie stwierdzenia nieważności wyroku byłego Wojskowego Sądu Rejonowego w tym mieście. Skazał on mężczyznę na karę dożywotniego pozbawienia wolności za popełnienie szeregu przestępstw kryminalnych.

Piotrowicz opuścił więzienie po „odwilży” w 1956 r.

Jak ocenił SN, z przedstawionych przez prokuratora nowych faktów i dowodów, nieznanych wcześniej sądom rozpoznającym sprawę, wynika, że organizacja o nazwie BOA nie była w żadnym okresie swojego funkcjonowania grupą kryminalną, a oddziałem zbrojnego podziemia niepodległościowego – dodała Wojciechowicz.

Sąd Najwyższy wskazał, że nowe dowody podważają wiarygodność ustaleń sądów dotychczas orzekających w sprawie

—zaznaczyła.

Dwa lata temu szczeciński sąd unieważnił wyrok skazujący, wydany w 1948 r. na innego członka tej organizacji Stanisława Basiewicza, uznając, że samo skazanie było:

represją za jego działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego.

Także w tej sprawie sądy odmawiały stwierdzenia nieważności wyroku.

Bojowy Oddział Armii (BOA) został utworzony prawdopodobnie w 1944 roku w okolicach Wołkowyska. Pierwszym dowódcą oddziału został Stefan Pabiś ps. Stefan. Terenem działania oddziału była Grodzieńszczyzna, a dokładniej okolice Wołkowyska i Zelwy.

Po wojnie grupa trafiła na Pomorze Zachodnie. Zimą 1945-46 r. oddział liczył 21 członków i 15 współpracowników. Wiosną 1946 r. rozpoczął działalność propagandową oraz dywersyjną na terenie Bobolic i najbliższej okolicy.

Do wiosny 1948 r. większość członków oddziału została aresztowana, głównie przez donosy. Ostatecznie latem 1948 r. na ławie oskarżonych przed szczecińskim sądem zasiadło 24 żołnierzy i współpracowników oddziału. Aż sześciu oskarżonych skazano na karę śmierci, pięć wyroków wykonano. Skazani zginęli od strzału w potylicę.

Ogółem spośród 45 osądzonych w różnych procesach członków i współpracowników BOA aż sześciu zostało pozbawionych życia, dwóch skazano na dożywocie, 32 skazano na kary więzienia od roku do 15 lat.

IPN prowadził postępowanie w sprawie stosowania niedozwolonych metod śledczych przez funkcjonariuszy UB w Szczecinie wobec członków BOA. Zostało ono umorzone z powodu śmierci tych funkcjonariuszy.

Źródło/foto: ann/PAP