Rekonstrukcja ślubu Rotmistrza!

Szanowni Czytelnicy!

Zacznę od tego, że 10 kwietnia tego roku ślubowałem powściągać się w pisaniu słów powszechnie uważanych za wulgarne. Dlatego ten artykuł będzie chropowaty i niezborny, podobnie jak ostatnie moje teksty na Kibole.pl Bardzo mi trudno wytrwać w przysiędze, ale będę się starał.

Tyle wstępu!

Tyle wstępu, czas do rzeczy!

8 maja w kościele pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Ostrowi Mazowieckiej odbyła się rekonstrukcja ślubu rotmistrza Witolda Pileckiego z Marią Ostrowską. Ponadto odsłonięto tablicę upamiętniającą Rotmistrza i Marię Ostrowską.

Była to uroczystość ze wszech miar potrzebna! Była to uroczystość, która jest „fragmentem” walki Polaków o Pamięć!

Lewactwo drwi!

Lewactwo nie może tego przeżyć, bo lewactwo nie ma Ojczyzny i nie ma Bohaterów. Szczególnie nie ma bohaterów, którzy mają w swoim życiorysie ślub kościelny! Wśród komuchów nie ma wielu przykładów wspaniałych małżeństw, bo być nie może. Kobiety czerwonych miały wąsy i były często „wspólne” i wspólnie „oddane” sprawie.

Nasz wzór!

Stąd zdziwienie i panika komuchów, wyrażana „błyskotliwie” w ich sprzedajnych mediach. Jan Wróbel i Roman Kurkiewicz w programie „dwie prawdy” pozwalają sobie na bardzo obraźliwe uwagi o tej sprawie.

Panie Kurkiewicz, panie Wróbel – nie macie „zdolności honorowej” aby wyzwać was na pojedynek! Można was tylko poszczuć psami, ale szkoda psów.

Pamięć!

My – Polacy – ratujemy Pamięć o Bohaterach. Na różne sposoby. Od komiksów, przez patriotyczne ciuchy, rekonstrukcje, wykłady i inne działania. Wy – czerwoni – nie macie nic do przypominania! Nie macie Bohaterów! „Swoich” Bohaterów! Stąd ten płacz.

Odrobić stracone!

Musimy „odrobić” stracone lata. Tak mniej, więcej siedemdziesiąt! Lata „wlewania” nam do głowy trucizny, waszej trucizny! Ten „jad” nadal jest w naszych organizmach, u jedynych więcej, u drugich mniej. Zależy to od wieku, wychowania i masy ciała.

Nikt, prawie nikt nie jest wolny od tego komuszego jadu!

Dlatego musimy siebie nawzajem popierać i pomagać w każdym działaniu. „Front walki” jest bardzo szeroki. Za wrogów mamy i pajaców z TVN i „historyków”, i krzykaczy z marszów KOD. Jako „broń” mamy nasze działania, na każdym poziomie, jak już wspomniałem, od kazań, komiksów, publikacji naukowych i felietonów.

Musimy walczyć!

Musimy walczyć, jak ONI walczyli. Nie leje się (jeszcze) krew, więc niech się grzeją mózgi i płoną nasze serca.

Cześć i Chwała Bohaterom!

Szanowni Czytelnicy! Wybaczcie nieporadność w pisaniu. Ślubowałem powstrzymać się od „słów” i wytrwałem. Sami wiecie, że cały ten artykuł można by zastąpić kilkoma słowami…

Pozdrawiam!

Jeszcze jedno… Jak się nazywał ten wasz „bohater”? Karol? Walter? Bo zapomniałem… Jaki on brał ślub? Może odtworzycie?