Zbigniew Kruk – głos Bohatera!

Pan Zbigniew Kruk ps. „Witek” w rozmowie z „Głos Bohatera”.

„Moja wojenna historia zaczęła się, gdy miałem zaledwie 14 lat i skończyła się 13 grudnia 1955 r., gdy po jedenastu latach pobytu w sowieckich łagrach na Syberii stanąłem wreszcie na ojczystej ziemi” – wspomina ppłk Zbigniew Kruk ps. Witek.

4 kwietnia 1940 roku Zbigniew Kruk został zaprzysiężony i wstąpił do ZWZ-AK, przyjmując pseudonim „Witek”. Uczestniczył, w likwidacji niemieckiego posterunku we wsi Mołodiatycze, w Grabowcu, akcji na posterunek w Orłowie Murowanym i działaniach partyzanckich w łaziskich lasach oraz w wielu wypadach aprowizacyjnych pod dowództwem Romana Szczura ps. „Urszula”. W lasach Pańskiej Doliny uczestniczył w udanej zasadzce na szefa posterunku – majora SS Manthaja. Był na zgrupowaniu w Puszczy Solskiej, wraz z batalionem Tadeusza Kuncewicza „Podkowy”.

3 listopada 1944 r. został aresztowany przez NKWD. Po ciężkich przesłuchaniach został skazany na karę śmierci, którą następnie zamieniono na 10 lat katorżniczych robót na Syberii. Przez Charków, Gorki, wagonami towarowymi, w nieludzkich warunkach został dowieziony do Peczory. Był więziony w obozie w Koczmesie, kilku obozach na Uralu oraz Incie.

Strzelecka 8 – zadanie dla radnych!

Strzelecka 8 – zadanie dla radnych!

Zadanie dla radnych jest jedno! „Odpowiednie rzeczy dać słowo” czyli nazwać sprawę, tak jak powinna być nazwana.

Albo – pamięć! Albo – kompromitacja!

Nieważne – ile, kto, komu i za co zapłaci! Przelana krew nie ma ceny!

Strzelecka 8

Ulica Strzelecka 8, na warszawskiej Pradze. Piwnice! Czas zatrzymany! Przynajmniej tak było do niedawna. Piwnice pełniły funkcję celi dla potrzeb NKWD. Dla kwatery głównej NKWD na Polskę Lubelską! Na drzwiach numery cel. Na ścianach i na drzwiach – napisy, podpisy, ślady… Ślady Bohaterów!

Katownia NKWD

Lekcja historii?

Na pewno, ale – do kiedy?

Bezczelność czerwonych!

Tyle zachowanych inskrypcji na ścianach i drzwiach musi dziwić. Ale… Widać funkcjonariusze UB, którzy mieszkali w tym budynku po 1948 roku nie przejmowali się tym. Korzystali z pomieszczeń jak ze zwykłych piwnic.

Można powiedzieć, że nieświadomie przyczynili się do zachowania dowodów swoich zbrodni!

Na Strzeleckiej 8 zatrzymał się czas…

Ale – do kiedy?

Dziś, w czerwcu 2016 roku decyduje się przyszłość tego miejsca! W „sprawę Strzeleckiej” zaangażowanych jest wiele podmiotów i osób. Zaangażowany jest – co oczywiste – Konserwator Zabytków, Instytut Pamięci Narodowej, co również oczywiste. Nad Strzelecką roztacza opiekę Stowarzyszenie Kolekcjonerzy Czasu i wiele osób prywatnych.

NKWD Strzelecka 8

Nikt nie chce zapomnieć!

Nikt przecież nie chce, żeby zapomnieć o tym miejscu. O miejscu, które upamiętnia okrutne czasy, okrucieństwo komunistów i pamięć ludzi Bohaterów, z których większości już nie ma wśród nad. Jesteśmy im to winni!

Mało tego!

Deweloper, któremu przypada kamienica – zgadza się na uczynienie z piwnic miejsca pamięci z prawdziwego zdarzenia!

Ale nie ma na to pieniędzy!

Kto – nie ma pieniędzy – trzeba zapytać! Państwo? Nasze państwo nie ma pieniędzy na uczczenie pamięci tych, którzy walczyli o Wolną Polskę?

Kolekcjonerzy Czasu wystąpili z petycją do Ministra Sprawiedliwości. Piszą między innymi:

„Zwracamy się z błagalną prośbą, w imieniu własnym oraz narodu, o podjęcie działań w celu wykupu od prywatnego właściciela przedmiotowych piwnic i zorganizowanie w nich Izby Pamięci, bądź filii Muzeum Żołnierzy Wyklętych, na cześć tych którzy, kiedyś walczyli o naszą wolność, a teraz pozostają bezbronni”.

Rada Dzielnicy

28 czerwca odbędzie się Rada Dzielnicy Praga-Północ. Radni mają debatować nad sprawą budynku przy Strzeleckiej 8. spodziewamy się uchwały, która będzie zbieżna z petycją osób troszczących się – społecznie – o to miejsce i z sumieniem wszystkich Polaków!

Zwrot w sprawie!

Dzisiejsze [22.06.2016] publikacje na łamach wpolityce.pl rzucają jeszcze inne światło na sprawę. Sugerują, że właściciel budynku chce wywołać wrażenie, że IPN nie chce dać lub nie ma pieniędzy na urządzenie izby pamięci w budynku.

zdjęcia: Anna Straszyńska / Kolekcjonerzy Czasu

Obława Augustowska – miejsce pochówku?

Obława Augustowska

Zwana też „Mały Katyń” – akcja komunistów. Akcja, których ofiar nadal szukamy!

Dziś, jak można przypuszczać, znaleziono szczątki jednej z ofiar operacji Obława Augustowska! Na niezalezna.pl czytamy:

Na terenie Puszczy Augustowskiej, w okolicach drogi Rygol – Giby w ramach śledztwa Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu odnaleziono szczątki mężczyzny, częściowo w układzie anatomicznym. Przy nich znaleziono guziki od polskiego umundurowania wojskowego wz. 1936 oraz elementy najprawdopodobniej maski przeciwgazowej.

Biegły antropolog stwierdził obecność płaszcza pocisku w części szyjnej kręgosłupa ofiary. Szczątki zostaną poddane szczegółowym oględzinom i zostanie z nich pobrany materiał DNA. Działania, jakie miały miejsce na terenie Puszczy Augustowskiej, prowadzono w ramach śledztwa S 69/01/Zk w sprawie Obławy Augustowskiej.

Prokurator z Białegostoku przeprowadził czynności poszukiwawcze w trzech miejscach. Ich celem było odszukanie ewentualnych miejsc pochówku ofiar Obławy Augustowskiej. Na szczątki natrafiono w jednym z miejsc.

Obława Augustowska zwana też „Mały Katyń”

Obława augustowska była operacją przeprowadzoną w lipcu 1945 roku przez oddziały 50 Armii sowieckiej i wojska NKWD oraz wydzielone oddziały LWP i UB.

Miała na celu rozbicie i likwidację oddziałów podziemia niepodległościowego i antykomunistycznego w rejonie Suwałk i Augustowa. Obława augustowska nazywana jest niekiedy „Małym Katyniem”. Podobną akcję antypartyzancką przeprowadzono w sierpniu 1945 roku również na Litwie.

Podczas wizyty w Moskwie w kwietniu 2012 roku prezes IPN Łukasz Kamiński uzyskał od Stowarzyszenia Memoriał rozszyfrowane raporty dotyczące pojmanych „bandytów” adresowane do Ławrientija Berii.

Ciał ofiar nigdy nie znaleziono, jakkolwiek podejrzewano, że mogły zostać pochowane w lesie na uroczysku Wielki Bór koło Gib. 

oblawa augustowska

Andrzej Kiszka – najdłuższa walka!

Andrzej Kiszka – najdłuższa walka!

Najdłużej ukrywający się żołnierz wyklęty. Niezwykła historia Andrzeja Kiszki!

Andrzej Kiszka samotnie walczył z reżimem komunistycznym do grudnia 1961 roku. Był jednym z najdłużej działających żołnierzy podziemia niepodległościowego. Aresztowano go wyłącznie dzięki zmuszeniu do współpracy z UB jednego z jego krewnych i następnie zmasowanej łapance w lesie, w którym znajdowała się jego ziemianka.

Wyrokiem Sądu Wojewódzkiego w Lublinie z 25 lipca 1962 roku został skazany na karę dożywotniego więzienia. Sąd Najwyższy zmniejszył karę do 15 lat. Więzienną bramę przekroczył 3 sierpnia 1971 roku. Miał zameldować się w MO w miejscu zamieszkania. Po krótkim pobycie w rodzinnej Maziarni przeniósł się pod Szczecin i ożenił z wdową po bracie. Do dziś jednak skazany przez komunistyczny sąd nie został zrehabilitowany. Człowiek, który walczył z niemieckim okupantem, zwalczał komunistyczny reżim totalitarny, cierpiał w katowniach bezpieki…

Okupacja

W czasie okupacji niemieckiej, w 1941 wstąpił do lokalnego oddziału Batalionów Chłopskich pod pseudonimem „Leszczyna”, który podporządkował się placówce AK w Hucie Krzeszowskiej, następnie krótko był żołnierzem NOW-AK w oddziale Franciszka Przysiężniaka „Ojca Jana”.

Przystanek MO

W sierpniu 1944 dostał rozkaz podjęcia służby w powstającym posterunku MO w Hucie Krzeszowskiej, gdzie pracował do listopada 1944, po czym uciekł z obawy przed aresztowaniem i powrócił do rodzinnej wsi, gdzie musiał się ukrywać. Wstąpił następnie do NOW-NZW Józefa Zadzierskiego „Wołyniaka”, a po jego śmierci dowódcą oddziału został Adam Kusza„Garbaty”. 16 kwietnia 1947 ujawnił się na mocy amnestii z 22 lutego 1947, lecz nie przestał działać w konspiracji NZW i już jesienią tego roku pracownicy UB z Biłgoraja usiłowali go aresztować w jego rodzinnym domu.

1952-61

Od lata 1952 ukrywał się na własna rękę. W tzw. II konspiracji działał do 31 grudnia 1961. Został aresztowany w leśnym bunkrze, w którym się ukrywał. Przez sąd został skazany na dożywotne więzienie, zamienione następnie na 15 lat. Był więziony m. in. w Strzelcach Opolskich i Potulicach.

Częściowo zrehabilitowany”

W sierpniu 1971 został warunkowo zwolniony z więzienia, po czym zamieszkał w województwie szczecińskim. 21 grudnia 1998 został częściowo zrehabilitowany przez Sąd Wojewódzki w Lublinie.

więcej na niezlomni.com

Rotmistrz Pilecki – Marsze Pamięci!

Rotmistrz Witold Pilecki – Kraków pamięta!

Obchody 115 rocznicy urodzin rotmistrza Witolda Pileckiego w Krakowie, rozpoczęte zostały Mszą Św. w kościele przy ul. Grodzkiej, p. w. Świętych Piotra i Pawła. Następnie spod Krzyża Katyńskiego wyruszył Marsz Pamięci ul. Grodzką, przez Rynek Główny .ul Floriańską pod Pomnik Grunwaldzki na Placu Matejki. Organizatorami byli: Koliber Kraków, Fundacja Tradycji Miast i Wsi. Partnerzy: Studenci dla Rzeczypospolitej,Klub Republikański-Kraków,Młoda Prawica-Małopolska,Prosto z Mostu.

Relacja TV-Stefan Budziaszek.

Szacunek i ukłony dla Krakowa!

Rotmistrz Pilecki – Warszawa pamięta!

„Ta pamięć jest potrzebna przede wszystkim nam i przyszłym pokoleniom Polaków. Bo dzięki tej pamięci czujemy się wspólnotą, stajemy się narodem, który ma własną historię i, co ważniejsze, ma własnych bohaterów”.

14 maja, z okazji 115. rocznicy urodzin Witolda Pileckiego przeszedł marsz rotmistrza. Poprzedziła go uroczysta msza św. odprawiona w archikatedrze św. Jana Chrzciciela na Starym Mieście. film od: Blogpressportal

Szacunek i ukłony dla Warszawy!

Cześć i Chwała Bohaterom!

„To da ci siłę… ”

Witold Pilecki został aresztowany 8 maja 1947 prawdopodobnie w mieszkaniu Heleny i Makarego Sieradzkich przy ulicy Pańskiej, do którego przyszedł, nie wiedząc o aresztowaniu jego właścicieli dzień wcześniej i utworzonym tam „kotle”. W areszcie był torturowany przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa, m. in. przez jednego z najokrutniejszych śledczych Eugeniusza Chimczaka. W trakcie ostatniego, jak się później okazało, widzenia z żoną, wyznał jej w tym kontekście: Oświęcim to była igraszka.

Jego córka wspomina:

„ … Na jednym z ostatnich posiedzeń, gdy już było wiadomo, że zginie, Ojciec dał mamie mały metalowy grzebyk i powiedział, żeby koniecznie kupiła książkę Tomasza á Kempis „O naśladowaniu Chrystusa”. Chciał, żeby mama codziennie czytała nam fragmenty tej cudownej książeczki. „To ci da siłę” – powiedział do niej. Bardzo sobie cenię tę książeczkę i przez cały czas ją czytam. Jest to także testament dla mnie.”

Żebrowski – Wymiana elit

Leszek Żebrowski

Wymiana elit w Polsce po 1944 roku. Gdańsk 05.05.2016

Wykład Leszka Żebrowskiego W Gdańsku, który odbył się 05.05.2016 w Gdańsku w budynku NOTu pt. „Wymiana elit w Polsce po 1944 roku. Przyczyny i skutki”.
Leszek Żebrowski od połowy lat 80. prowadzi badania dziejów polskiego podziemia niepodległościowego w czasie II wojny światowej i po 1945 r. Specjalizuje się w dziejach polskich narodowych organizacji konspiracyjnych w okresie II wojny światowej i narodowego odłamu żołnierzy wyklętych (w tym Narodowego Zjednoczenia Wojskowego), w dziejach komunistycznej konspiracji i partyzantki z lat 1942-1945 oraz stalinowskiej bezpieki.

Leszek Żebrowski

(jakby kto nie wiedział🙂

Pochodzi z drobnoszlacheckiego rodu Żebrowskich herbu Jasieńczyk, z zaścianka Żebry Wybranowo. Jest synem oficera SZP, Związku Walki Zbrojnej i Armii Krajowej na ziemi łomżyńskiej oraz więźnia politycznego Franciszka Żebrowskiego. Ukończył studia na Wydziale Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego. Był pracownikiem naukowym Instytutu Organizacji, Zarządzania i Ekonomiki Przemysłu Budowlanego ORGBUD. Na początku lat 90. był szefem Działu Dokumentacji Instytutu Historycznego im. Romana Dmowskiego.

Od 1992 do 2002 pracował na stanowisku kierowniczym w Urzędzie do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, na stanowisku naczelnika komórki weryfikacji. Był jednym z najskuteczniejszych weryfikatorów dekomunizujących środowisko, gdyż udających kombatantów było więcej niż wszystkich polskich żołnierzy w czasie II wojny światowej (np. wykrył Kubę Krajewskiego, który był szefem UB-eckiej tzw. bandy pozorowanej). Od 2002 do 2012 był pracownikiem Archiwum m.st. Warszawy.

Od połowy lat 80. prowadzi badania dziejów polskiego podziemia niepodległościowego w czasie II wojny światowej i po 1945 (korzystał wówczas z dokumentów pozyskanych w biblioteceWyższej Szkoły Nauk Społecznych przy KC PZPR). Specjalizuje się w dziejach polskich narodowych organizacji konspiracyjnych w okresie II wojny światowej (Narodowych Sił Zbrojnych, Narodowej Organizacji Wojskowej) i narodowego odłamu żołnierzy wyklętych (w tym Narodowego Zjednoczenia Wojskowego), w dziejach komunistycznej konspiracji i partyzantki z lat 1942-1945 oraz stalinowskiej bezpieki. Pionier badań nad Narodowymi Siłami Zbrojnymi w Polsce. Za książkę Narodowe Siły Zbrojne. Dokumenty, struktury, personalia otrzymał Nagrodę Fundacji im. Jerzego Łojka.

W 1993, podczas konferencji w Sejmie organizowanej przez Antoniego Macierewicza, wygłosił referat „Trzy pokolenia ludzi UB”, w którym przedstawił powiązania rodzinne części redakcji „Gazety Wyborczej” z działaczami Komunistycznej Partii Polski oraz funkcjonariuszami Urzędu Bezpieczeństwa i Informacji Wojskowej. Wystąpienie to spotkało się z licznymi odniesieniami w debacie publicznej, w tym krytyką niektórych historyków m.in. prof. Andrzeja Paczkowskiego, a jego tekst wszedł w skład tomu Spór o Polskę, 1989-99 pod redakcjąPawła Śpiewaka. Wystąpił w filmach dokumentalnych Aliny Czerniakowskiej opowiadających o polskim powojennym podziemiu antykomunistycznym: Zwycięstwo (1995) i Jeszcze się Polska o nas upomni (2002), a w 2007 – także w filmie Odkryć prawdę tej samej autorki.

Publikuje artykuły dotyczące swoich badań historycznych m.in. w „Naszym Dzienniku”, „Naszej Polsce”, portalu internetowym pch24.pl oraz w prasie polonijnej. W latach 90. pisał również dla dziennika „Nowy Świat” i „Gazety Polskiej”. W okresie późniejszym jego artykuły ukazywały się także w m.in. „Nowym Państwie”, „Historii Do Rzeczy”, „Innych Obliczach Historii” czy „Gazecie Polskiej Codziennie”. Jest też publicystą Radia Maryja i Telewizji Trwam oraz autorem wielu haseł z Encyklopedii Białych Plam, głównie na tematy NSZ, NOW,NZW, GL, AL, UB, oraz biogramów osób związanych z tymi organizacjami.

 

Rekonstrukcja ślubu Rotmistrza!

Szanowni Czytelnicy!

Zacznę od tego, że 10 kwietnia tego roku ślubowałem powściągać się w pisaniu słów powszechnie uważanych za wulgarne. Dlatego ten artykuł będzie chropowaty i niezborny, podobnie jak ostatnie moje teksty na Kibole.pl Bardzo mi trudno wytrwać w przysiędze, ale będę się starał.

Tyle wstępu!

Tyle wstępu, czas do rzeczy!

8 maja w kościele pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Ostrowi Mazowieckiej odbyła się rekonstrukcja ślubu rotmistrza Witolda Pileckiego z Marią Ostrowską. Ponadto odsłonięto tablicę upamiętniającą Rotmistrza i Marię Ostrowską.

Była to uroczystość ze wszech miar potrzebna! Była to uroczystość, która jest „fragmentem” walki Polaków o Pamięć!

Lewactwo drwi!

Lewactwo nie może tego przeżyć, bo lewactwo nie ma Ojczyzny i nie ma Bohaterów. Szczególnie nie ma bohaterów, którzy mają w swoim życiorysie ślub kościelny! Wśród komuchów nie ma wielu przykładów wspaniałych małżeństw, bo być nie może. Kobiety czerwonych miały wąsy i były często „wspólne” i wspólnie „oddane” sprawie.

Nasz wzór!

Stąd zdziwienie i panika komuchów, wyrażana „błyskotliwie” w ich sprzedajnych mediach. Jan Wróbel i Roman Kurkiewicz w programie „dwie prawdy” pozwalają sobie na bardzo obraźliwe uwagi o tej sprawie.

Panie Kurkiewicz, panie Wróbel – nie macie „zdolności honorowej” aby wyzwać was na pojedynek! Można was tylko poszczuć psami, ale szkoda psów.

Pamięć!

My – Polacy – ratujemy Pamięć o Bohaterach. Na różne sposoby. Od komiksów, przez patriotyczne ciuchy, rekonstrukcje, wykłady i inne działania. Wy – czerwoni – nie macie nic do przypominania! Nie macie Bohaterów! „Swoich” Bohaterów! Stąd ten płacz.

Odrobić stracone!

Musimy „odrobić” stracone lata. Tak mniej, więcej siedemdziesiąt! Lata „wlewania” nam do głowy trucizny, waszej trucizny! Ten „jad” nadal jest w naszych organizmach, u jedynych więcej, u drugich mniej. Zależy to od wieku, wychowania i masy ciała.

Nikt, prawie nikt nie jest wolny od tego komuszego jadu!

Dlatego musimy siebie nawzajem popierać i pomagać w każdym działaniu. „Front walki” jest bardzo szeroki. Za wrogów mamy i pajaców z TVN i „historyków”, i krzykaczy z marszów KOD. Jako „broń” mamy nasze działania, na każdym poziomie, jak już wspomniałem, od kazań, komiksów, publikacji naukowych i felietonów.

Musimy walczyć!

Musimy walczyć, jak ONI walczyli. Nie leje się (jeszcze) krew, więc niech się grzeją mózgi i płoną nasze serca.

Cześć i Chwała Bohaterom!

Szanowni Czytelnicy! Wybaczcie nieporadność w pisaniu. Ślubowałem powstrzymać się od „słów” i wytrwałem. Sami wiecie, że cały ten artykuł można by zastąpić kilkoma słowami…

Pozdrawiam!

Jeszcze jedno… Jak się nazywał ten wasz „bohater”? Karol? Walter? Bo zapomniałem… Jaki on brał ślub? Może odtworzycie?

„Chłopak z Targówka!”

„Chłopak z Targówka!”

Pan pułkownik Leszek Mroczkowski ma 85 lat, więc może nie wypada tak go nazywać🙂 Ale on sam mówi jasno i wyraźnie:

„Czy ja wyglądam na bohatera? Ja jestem zwykły chłopak z Targówka!”

Panie pułkowniku! Nie możemy się na to zgodzić! Pan jest Bohaterem!

W latach 1948-1951 żołnierz WiN aresztowany przez UB w 1951, w 1952 skazany na karę śmierci. W II instancji wyrok zmieniono na 12 lat więzienia. Zwolniony w 1959 na mocy amnestii. W latach 80. XX wieku był działaczem „Solidarności”.

W piątkowy wieczór odbyło się wyjątkowe spotkanie z ppłk. Leszkiem Mroczkowskim – Żołnierzem Wyklętym, sekretarzem generalnym Komendy Głównej „WiN” Warszawa, więźniem politycznym, pisarzem, autorem wierszy.

Rozmowę prowadzili Tomasz Sakiewicz – redaktor naczelny Gazety Polskiej oraz Agnieszka Zdanowska – przewodnicząca warszawskiego Klubu Gazety Polskiej. Pppłk. Mroczkowski opowiadał o wydarzeniach, które powinien poznać każdy interesujący się historią, każdy patriota. Wykazał się przy tym olbrzymią skromnością.

„Jestem zażenowany, kiedy słyszę „bohater”. Czy ja wyglądam na bohatera. Ja jestem zwykły chłopak z Targówka. I tak trzeba mnie traktować”

– powiedział.

Ten jeden, jedyny raz musimy z Panem się nie zgodzić… Dla nas jest Pan bohaterem.

Spotkanie odbyło się w domu pielgrzyma Amicus. . film od: Krzysztof Sakiewicz

Żołnierze Wyklęci! Rzeczpospolita pamięta!

Żołnierze Wyklęci! Rzeczpospolita o Was pamięta!

List Gratulacyjny dla „Żołnierza Wyklętego”!

23 kwietnia 2016 roku o godz. 12,00 do wsi Łąkociny koło Ostrowa Wielkopolskiego dotarli przedstawiciele Ministerstwa Obrony Narodowej, do żyjącego tam bohaterskiego „Wyklętego”.

To ppor. Mieczysław Zimniak ps. „Szofer”, urodzony w 1923 roku, ostatni żyjący żołnierz oddziału por. Jana Kempińskiego „Błyska”, walczącego na terenach wschodniej Wielkopolski.

IMG_7333 IMG_7334

Wydarzenie to zgromadziło spore grono osób starszych i młodzieży, m. in. rodzinę „Szofera”, przedstawicieli Księgarni Niezależnej w Ostrowie Wlkp., kibiców z FC Ostrów i rekonstruktorów z Grupy Rekonstrukcji Historycznej „BŁYSK”, którzy oklaskami i słowami uznania dali wyraz szacunku, że wreszcie pamięta się o tych weteranach.

Minister Obrony Narodowej Antonii Macierewicz honoruje każdego żyjącego Żołnierza Wyklętego specjalnym listem gratulacyjnym, w którym w imieniu Rzeczypospolitej dziękuje za oddanie sprawie narodowej. W imieniu Szefa MON wręczają go delegowani oficerowie Wojska Polskiego.

IMG_7354 IMG_7347

W poszukiwania najbardziej zapomnianych bohaterów we współpracy z MON i Kancelarią Prezydenta RP było włączonych wiele środowisk i osób na czele z Wojciechem Boberskim z Warszawy i doktorem Dariuszem Kucharskim z Poznania. Dzięki wielkiemu zaangażowaniu społecznemu udało się odszukać pośród nas Żołnierzy Wyklętych. Obecnie żyje Ich w Polsce około 300 osób, a na Kresach blisko 80.

Zgodnie z rozkazem Szefa MON każdy z nich otrzyma list honorowy – podziękowanie za oddanie i wierność Polsce.

Cześć i Chwała Bohaterom!

oprac. Księgarnia Niezależna w Ostrowie Wlkp., GRH „BŁYSK”, FC Ostrów.

Wyrzućmy morderców!

Wyrzućmy tych, który mordowali Polaków z cmentarza na Powązkach!

To jest polska nekropolia narodowa!

Pogrzeb Majora Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki” będzie wydarzeniem wyjątkowym. Wyjątkową manifestacją dla nas – Patriotów! Będzie też ciosem w tych, którzy wierzą w czterech pancernych, psa i kapitana Klossa.

Na temat wagi tego wydarzenia wywiadu dla wpolityce.pl udzielił Leszek Żebrowski. Poniżej wybrane fragmenty, do całości zapraszamy na wpolityce.pl

„Gdyby takich dowódców było więcej, to powstanie antykomunistyczne trwałoby dłużej i zlikwidowano by więcej czerwonych bandziorów!”

Leszek Żebrowski: To jest niewątpliwie satysfakcja i wszyscy na to czekaliśmy. Ale to tylko satysfakcja częściowa. Ona będzie pełna, gdy z Cmentarza Powązkowskiego wyrzucimy tych, którzy Polaków mordowali, którzy mają na rękach krew!

— mówi Leszek Żebrowski w rozmowie z wpolityce.pl przed pogrzebem Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”.

wpolityce.pl: 24 kwietnia odbędzie się uroczysty pogrzeb major Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”. Dlaczego ten dzień jest tak ważny?

Leszek Żebrowski, historyk, publicysta: Ten dzień jest symboliczny i nie jest to tylko kwestia pogrzebu majora Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”. Tak naprawdę dotyczy to całej tamtej formacji. Odszukując tamtych bohaterów, identyfikując ich, udowadniając, że są to ich szczątki rzeczywiście, mamy świadomość, że jest to bardzo niewielka skala. Komuniści po wojnie zamordowali nawet sto kilkadziesiąt tysięcy ludzi. A nawet tego nie jesteśmy pewni, możemy podawać tylko przybliżone liczby. Dlatego, jeżeli znajdujemy na Powązkach szczątki doczesne, kilka-kilkadziesiąt tamtych ofiar, z czego mała część jest identyfikowana , to mamy świadomość, że reszty możemy nie znaleźć lub nie zidentyfikować. Każdy taki przypadek, osoby tak zasłużonej, tak nieprzeciętnej jak „Łupaszko” jest dla nas szczególnie ważny.

Na czym polegała wyjątkowość „Łupaszki”?

Wyróżniał się wieloma przymiotami. Nie tylko odwagą, nie tylko skalą dowódczą. Był to człowiek, który przewodził oddziałowi partyzanckiemu w skrajnych warunkach i to w kilku miejscach. To Wileńszczyzna, to Białostocczyzna, to Pomorze. Czyli tereny bardzo trudne. Często dawał radę bez żadnego oparcia. Gdyby takich dowódców było więcej, to powstanie antykomunistyczne trwałoby dłużej i zlikwidowano by więcej czerwonych bandziorów. Dlatego „Łupaszko” jest symbolem.

Czy to prawda, że żołnierze majora „Łupaszki” nie przegrali żadnej bitwy?

To prawda. „Łupaszka” był bardzo rozważny. Dobry dowódca to nie taki, który prowadzi swoich żołnierzy w bój na czele szarży. Było bardzo wielu dowódców, którzy zupełnie niepotrzebnie byli „bohaterscy” i tracili życie i ludzi. Bohaterstwo jest wtedy, gdy człowiek kalkuluje, wie jakimi siłami atakować, wie jak zabezpieczyć swoich ludzi, by ograniczyć straty. I takimi kategoriami myślał major Szendzielarz. W partyzantce dowódca zostaje sam i to on decyduje o życiu i śmierci swoich podwładnych. Jeżeli popełni błędy, będzie źle dowodził, to traci ludzi, traci oddział i nie będzie miał żadnych osiągnięć. I właśnie „Łupaszko” był urodzonym dowódcą. Niewielu takich było, ale dzięki temu, że byli, są dzisiaj tak przez nas doceniani. Gdyby powstała taka Rzeczpospolita o jakiej marzyli „Wyklęci”, to Zygmunt Szendzielarz osiągnąłby wysokie stanowisko dowódcze.

Czuje Pan satysfakcję, że po latach wreszcie major „Łupaszko” spocznie na Powązkach?

To jest niewątpliwie satysfakcja i wszyscy na to czekaliśmy. Ale to tylko satysfakcja częściowa. Ona będzie pełna, gdy z Cmentarza Powązkowskiego wyrzucimy tych, którzy Polaków mordowali, którzy mają na rękach krew. Pochowanie tam naszych bohaterów jest jak najbardziej słuszne. Ale musi być zrobiony kolejny krok. Trzeba zrobić wszystko, by ich przeciwnicy, wrogowie, którzy odpowiadali za masowe zbrodnie, zostali stamtąd wyrzuceni. Niech rodziny ich sobie zabierają i robią co chcą. To jest polska nekropolia narodowa.

Rozmawiał Tomasz Karpowicz