Obława Augustowska – miejsce pochówku?

Obława Augustowska

Zwana też „Mały Katyń” – akcja komunistów. Akcja, których ofiar nadal szukamy!

Dziś, jak można przypuszczać, znaleziono szczątki jednej z ofiar operacji Obława Augustowska! Na niezalezna.pl czytamy:

Na terenie Puszczy Augustowskiej, w okolicach drogi Rygol – Giby w ramach śledztwa Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu odnaleziono szczątki mężczyzny, częściowo w układzie anatomicznym. Przy nich znaleziono guziki od polskiego umundurowania wojskowego wz. 1936 oraz elementy najprawdopodobniej maski przeciwgazowej.

Biegły antropolog stwierdził obecność płaszcza pocisku w części szyjnej kręgosłupa ofiary. Szczątki zostaną poddane szczegółowym oględzinom i zostanie z nich pobrany materiał DNA. Działania, jakie miały miejsce na terenie Puszczy Augustowskiej, prowadzono w ramach śledztwa S 69/01/Zk w sprawie Obławy Augustowskiej.

Prokurator z Białegostoku przeprowadził czynności poszukiwawcze w trzech miejscach. Ich celem było odszukanie ewentualnych miejsc pochówku ofiar Obławy Augustowskiej. Na szczątki natrafiono w jednym z miejsc.

Obława Augustowska zwana też „Mały Katyń”

Obława augustowska była operacją przeprowadzoną w lipcu 1945 roku przez oddziały 50 Armii sowieckiej i wojska NKWD oraz wydzielone oddziały LWP i UB.

Miała na celu rozbicie i likwidację oddziałów podziemia niepodległościowego i antykomunistycznego w rejonie Suwałk i Augustowa. Obława augustowska nazywana jest niekiedy „Małym Katyniem”. Podobną akcję antypartyzancką przeprowadzono w sierpniu 1945 roku również na Litwie.

Podczas wizyty w Moskwie w kwietniu 2012 roku prezes IPN Łukasz Kamiński uzyskał od Stowarzyszenia Memoriał rozszyfrowane raporty dotyczące pojmanych „bandytów” adresowane do Ławrientija Berii.

Ciał ofiar nigdy nie znaleziono, jakkolwiek podejrzewano, że mogły zostać pochowane w lesie na uroczysku Wielki Bór koło Gib. 

oblawa augustowska

Andrzej Kiszka – najdłuższa walka!

Andrzej Kiszka – najdłuższa walka!

Najdłużej ukrywający się żołnierz wyklęty. Niezwykła historia Andrzeja Kiszki!

Andrzej Kiszka samotnie walczył z reżimem komunistycznym do grudnia 1961 roku. Był jednym z najdłużej działających żołnierzy podziemia niepodległościowego. Aresztowano go wyłącznie dzięki zmuszeniu do współpracy z UB jednego z jego krewnych i następnie zmasowanej łapance w lesie, w którym znajdowała się jego ziemianka.

Wyrokiem Sądu Wojewódzkiego w Lublinie z 25 lipca 1962 roku został skazany na karę dożywotniego więzienia. Sąd Najwyższy zmniejszył karę do 15 lat. Więzienną bramę przekroczył 3 sierpnia 1971 roku. Miał zameldować się w MO w miejscu zamieszkania. Po krótkim pobycie w rodzinnej Maziarni przeniósł się pod Szczecin i ożenił z wdową po bracie. Do dziś jednak skazany przez komunistyczny sąd nie został zrehabilitowany. Człowiek, który walczył z niemieckim okupantem, zwalczał komunistyczny reżim totalitarny, cierpiał w katowniach bezpieki…

Okupacja

W czasie okupacji niemieckiej, w 1941 wstąpił do lokalnego oddziału Batalionów Chłopskich pod pseudonimem „Leszczyna”, który podporządkował się placówce AK w Hucie Krzeszowskiej, następnie krótko był żołnierzem NOW-AK w oddziale Franciszka Przysiężniaka „Ojca Jana”.

Przystanek MO

W sierpniu 1944 dostał rozkaz podjęcia służby w powstającym posterunku MO w Hucie Krzeszowskiej, gdzie pracował do listopada 1944, po czym uciekł z obawy przed aresztowaniem i powrócił do rodzinnej wsi, gdzie musiał się ukrywać. Wstąpił następnie do NOW-NZW Józefa Zadzierskiego „Wołyniaka”, a po jego śmierci dowódcą oddziału został Adam Kusza„Garbaty”. 16 kwietnia 1947 ujawnił się na mocy amnestii z 22 lutego 1947, lecz nie przestał działać w konspiracji NZW i już jesienią tego roku pracownicy UB z Biłgoraja usiłowali go aresztować w jego rodzinnym domu.

1952-61

Od lata 1952 ukrywał się na własna rękę. W tzw. II konspiracji działał do 31 grudnia 1961. Został aresztowany w leśnym bunkrze, w którym się ukrywał. Przez sąd został skazany na dożywotne więzienie, zamienione następnie na 15 lat. Był więziony m. in. w Strzelcach Opolskich i Potulicach.

Częściowo zrehabilitowany”

W sierpniu 1971 został warunkowo zwolniony z więzienia, po czym zamieszkał w województwie szczecińskim. 21 grudnia 1998 został częściowo zrehabilitowany przez Sąd Wojewódzki w Lublinie.

więcej na niezlomni.com

Rotmistrz Pilecki – Marsze Pamięci!

Rotmistrz Witold Pilecki – Kraków pamięta!

Obchody 115 rocznicy urodzin rotmistrza Witolda Pileckiego w Krakowie, rozpoczęte zostały Mszą Św. w kościele przy ul. Grodzkiej, p. w. Świętych Piotra i Pawła. Następnie spod Krzyża Katyńskiego wyruszył Marsz Pamięci ul. Grodzką, przez Rynek Główny .ul Floriańską pod Pomnik Grunwaldzki na Placu Matejki. Organizatorami byli: Koliber Kraków, Fundacja Tradycji Miast i Wsi. Partnerzy: Studenci dla Rzeczypospolitej,Klub Republikański-Kraków,Młoda Prawica-Małopolska,Prosto z Mostu.

Relacja TV-Stefan Budziaszek.

Szacunek i ukłony dla Krakowa!

Rotmistrz Pilecki – Warszawa pamięta!

„Ta pamięć jest potrzebna przede wszystkim nam i przyszłym pokoleniom Polaków. Bo dzięki tej pamięci czujemy się wspólnotą, stajemy się narodem, który ma własną historię i, co ważniejsze, ma własnych bohaterów”.

14 maja, z okazji 115. rocznicy urodzin Witolda Pileckiego przeszedł marsz rotmistrza. Poprzedziła go uroczysta msza św. odprawiona w archikatedrze św. Jana Chrzciciela na Starym Mieście. film od: Blogpressportal

Szacunek i ukłony dla Warszawy!

Cześć i Chwała Bohaterom!

„To da ci siłę… ”

Witold Pilecki został aresztowany 8 maja 1947 prawdopodobnie w mieszkaniu Heleny i Makarego Sieradzkich przy ulicy Pańskiej, do którego przyszedł, nie wiedząc o aresztowaniu jego właścicieli dzień wcześniej i utworzonym tam „kotle”. W areszcie był torturowany przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa, m. in. przez jednego z najokrutniejszych śledczych Eugeniusza Chimczaka. W trakcie ostatniego, jak się później okazało, widzenia z żoną, wyznał jej w tym kontekście: Oświęcim to była igraszka.

Jego córka wspomina:

„ … Na jednym z ostatnich posiedzeń, gdy już było wiadomo, że zginie, Ojciec dał mamie mały metalowy grzebyk i powiedział, żeby koniecznie kupiła książkę Tomasza á Kempis „O naśladowaniu Chrystusa”. Chciał, żeby mama codziennie czytała nam fragmenty tej cudownej książeczki. „To ci da siłę” – powiedział do niej. Bardzo sobie cenię tę książeczkę i przez cały czas ją czytam. Jest to także testament dla mnie.”

Żebrowski – Wymiana elit

Leszek Żebrowski

Wymiana elit w Polsce po 1944 roku. Gdańsk 05.05.2016

Wykład Leszka Żebrowskiego W Gdańsku, który odbył się 05.05.2016 w Gdańsku w budynku NOTu pt. „Wymiana elit w Polsce po 1944 roku. Przyczyny i skutki”.
Leszek Żebrowski od połowy lat 80. prowadzi badania dziejów polskiego podziemia niepodległościowego w czasie II wojny światowej i po 1945 r. Specjalizuje się w dziejach polskich narodowych organizacji konspiracyjnych w okresie II wojny światowej i narodowego odłamu żołnierzy wyklętych (w tym Narodowego Zjednoczenia Wojskowego), w dziejach komunistycznej konspiracji i partyzantki z lat 1942-1945 oraz stalinowskiej bezpieki.

Leszek Żebrowski

(jakby kto nie wiedział🙂

Pochodzi z drobnoszlacheckiego rodu Żebrowskich herbu Jasieńczyk, z zaścianka Żebry Wybranowo. Jest synem oficera SZP, Związku Walki Zbrojnej i Armii Krajowej na ziemi łomżyńskiej oraz więźnia politycznego Franciszka Żebrowskiego. Ukończył studia na Wydziale Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego. Był pracownikiem naukowym Instytutu Organizacji, Zarządzania i Ekonomiki Przemysłu Budowlanego ORGBUD. Na początku lat 90. był szefem Działu Dokumentacji Instytutu Historycznego im. Romana Dmowskiego.

Od 1992 do 2002 pracował na stanowisku kierowniczym w Urzędzie do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, na stanowisku naczelnika komórki weryfikacji. Był jednym z najskuteczniejszych weryfikatorów dekomunizujących środowisko, gdyż udających kombatantów było więcej niż wszystkich polskich żołnierzy w czasie II wojny światowej (np. wykrył Kubę Krajewskiego, który był szefem UB-eckiej tzw. bandy pozorowanej). Od 2002 do 2012 był pracownikiem Archiwum m.st. Warszawy.

Od połowy lat 80. prowadzi badania dziejów polskiego podziemia niepodległościowego w czasie II wojny światowej i po 1945 (korzystał wówczas z dokumentów pozyskanych w biblioteceWyższej Szkoły Nauk Społecznych przy KC PZPR). Specjalizuje się w dziejach polskich narodowych organizacji konspiracyjnych w okresie II wojny światowej (Narodowych Sił Zbrojnych, Narodowej Organizacji Wojskowej) i narodowego odłamu żołnierzy wyklętych (w tym Narodowego Zjednoczenia Wojskowego), w dziejach komunistycznej konspiracji i partyzantki z lat 1942-1945 oraz stalinowskiej bezpieki. Pionier badań nad Narodowymi Siłami Zbrojnymi w Polsce. Za książkę Narodowe Siły Zbrojne. Dokumenty, struktury, personalia otrzymał Nagrodę Fundacji im. Jerzego Łojka.

W 1993, podczas konferencji w Sejmie organizowanej przez Antoniego Macierewicza, wygłosił referat „Trzy pokolenia ludzi UB”, w którym przedstawił powiązania rodzinne części redakcji „Gazety Wyborczej” z działaczami Komunistycznej Partii Polski oraz funkcjonariuszami Urzędu Bezpieczeństwa i Informacji Wojskowej. Wystąpienie to spotkało się z licznymi odniesieniami w debacie publicznej, w tym krytyką niektórych historyków m.in. prof. Andrzeja Paczkowskiego, a jego tekst wszedł w skład tomu Spór o Polskę, 1989-99 pod redakcjąPawła Śpiewaka. Wystąpił w filmach dokumentalnych Aliny Czerniakowskiej opowiadających o polskim powojennym podziemiu antykomunistycznym: Zwycięstwo (1995) i Jeszcze się Polska o nas upomni (2002), a w 2007 – także w filmie Odkryć prawdę tej samej autorki.

Publikuje artykuły dotyczące swoich badań historycznych m.in. w „Naszym Dzienniku”, „Naszej Polsce”, portalu internetowym pch24.pl oraz w prasie polonijnej. W latach 90. pisał również dla dziennika „Nowy Świat” i „Gazety Polskiej”. W okresie późniejszym jego artykuły ukazywały się także w m.in. „Nowym Państwie”, „Historii Do Rzeczy”, „Innych Obliczach Historii” czy „Gazecie Polskiej Codziennie”. Jest też publicystą Radia Maryja i Telewizji Trwam oraz autorem wielu haseł z Encyklopedii Białych Plam, głównie na tematy NSZ, NOW,NZW, GL, AL, UB, oraz biogramów osób związanych z tymi organizacjami.

 

Rekonstrukcja ślubu Rotmistrza!

Szanowni Czytelnicy!

Zacznę od tego, że 10 kwietnia tego roku ślubowałem powściągać się w pisaniu słów powszechnie uważanych za wulgarne. Dlatego ten artykuł będzie chropowaty i niezborny, podobnie jak ostatnie moje teksty na Kibole.pl Bardzo mi trudno wytrwać w przysiędze, ale będę się starał.

Tyle wstępu!

Tyle wstępu, czas do rzeczy!

8 maja w kościele pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Ostrowi Mazowieckiej odbyła się rekonstrukcja ślubu rotmistrza Witolda Pileckiego z Marią Ostrowską. Ponadto odsłonięto tablicę upamiętniającą Rotmistrza i Marię Ostrowską.

Była to uroczystość ze wszech miar potrzebna! Była to uroczystość, która jest „fragmentem” walki Polaków o Pamięć!

Lewactwo drwi!

Lewactwo nie może tego przeżyć, bo lewactwo nie ma Ojczyzny i nie ma Bohaterów. Szczególnie nie ma bohaterów, którzy mają w swoim życiorysie ślub kościelny! Wśród komuchów nie ma wielu przykładów wspaniałych małżeństw, bo być nie może. Kobiety czerwonych miały wąsy i były często „wspólne” i wspólnie „oddane” sprawie.

Nasz wzór!

Stąd zdziwienie i panika komuchów, wyrażana „błyskotliwie” w ich sprzedajnych mediach. Jan Wróbel i Roman Kurkiewicz w programie „dwie prawdy” pozwalają sobie na bardzo obraźliwe uwagi o tej sprawie.

Panie Kurkiewicz, panie Wróbel – nie macie „zdolności honorowej” aby wyzwać was na pojedynek! Można was tylko poszczuć psami, ale szkoda psów.

Pamięć!

My – Polacy – ratujemy Pamięć o Bohaterach. Na różne sposoby. Od komiksów, przez patriotyczne ciuchy, rekonstrukcje, wykłady i inne działania. Wy – czerwoni – nie macie nic do przypominania! Nie macie Bohaterów! „Swoich” Bohaterów! Stąd ten płacz.

Odrobić stracone!

Musimy „odrobić” stracone lata. Tak mniej, więcej siedemdziesiąt! Lata „wlewania” nam do głowy trucizny, waszej trucizny! Ten „jad” nadal jest w naszych organizmach, u jedynych więcej, u drugich mniej. Zależy to od wieku, wychowania i masy ciała.

Nikt, prawie nikt nie jest wolny od tego komuszego jadu!

Dlatego musimy siebie nawzajem popierać i pomagać w każdym działaniu. „Front walki” jest bardzo szeroki. Za wrogów mamy i pajaców z TVN i „historyków”, i krzykaczy z marszów KOD. Jako „broń” mamy nasze działania, na każdym poziomie, jak już wspomniałem, od kazań, komiksów, publikacji naukowych i felietonów.

Musimy walczyć!

Musimy walczyć, jak ONI walczyli. Nie leje się (jeszcze) krew, więc niech się grzeją mózgi i płoną nasze serca.

Cześć i Chwała Bohaterom!

Szanowni Czytelnicy! Wybaczcie nieporadność w pisaniu. Ślubowałem powstrzymać się od „słów” i wytrwałem. Sami wiecie, że cały ten artykuł można by zastąpić kilkoma słowami…

Pozdrawiam!

Jeszcze jedno… Jak się nazywał ten wasz „bohater”? Karol? Walter? Bo zapomniałem… Jaki on brał ślub? Może odtworzycie?

Wąwolnica wyklęta – 2 maja 1946 r.

70. rocznica zbrodni żydowskiego UB na zawsze wiernej Polsce wsi Wąwolnica

Wieś, a w latach 1346-1870 miasto Wąwolnica, jest położona  na Lubelszczyźnie nad rzeką Bystrą. Jak opisuje wikipedia:

„Wąwolnica jest jedną z najstarszych osad w Małopolsce (początkowo w ziemi sandomierskiej, a następnie w ziemi lubelskiej). Razem z Bochotnicą tworzyła wówczas centrum jakiejś jednostki administracyjnej. O wiekowej metryce miejscowości świadczy dokument – rękopis z 1027 roku przechowywany w klasztorze na Świętym Krzyżu. W nim napisano: W roku 1027 Ojcowie naszego klasztoru robili parafialną posługę w nowo założonej i świeżo do Wiary Świętej nawróconej osadzie Wawelnica. Ślady pierwszej bytności ludzi pochodzą jeszcze z epoki kamienia łupanego.”

Z powyższego cytatu najlepszy jest fragment: „tworzyła wówczas centrum jakiejś jednostki administracyjnej”. Kiedy, jakiej? Można by bardziej rozwinąć, że na przykład w odległych o kilka kilometrów Karmanowicach archeolodzy odkryli kilkanaście grobowców i grobów pozostałych po ludności tzw. kultury pucharów lejkowych, która zamieszkiwała te okolice pod koniec IV tysiąclecia przed naszą erą. Tylko po co?

Wawel

Wąwolnica została założona przez króla Kraka w 721 roku, w jej herbie znajduje się Krak walczący ze smokiem, czy jakwikipedia teraz się uważa, święty Jerzy. Według starych dziejów Krak przypłynął Wisłą z Krakowa i strasznie spodobała mu się okolica, więc założył Wawelnicę, nazwaną tak od Wawelu na którym zasiadał. Przez setki lat Wawelnica rozkwitała, była miastem królewskim, lokowanym początkowo na prawie polskim, a w roku 1448 przeniesionym przez króla Kazimierza Jagielończyka na prawo niemieckie. W połowie wieku XVI Wawelnica całkowicie spłonęła i król Zygmunt August polecił założyć miasto na nowo. Od wieku XVII Wawelnicę niszczyły przetaczające się wojska szwedzkie, rosyjskie i saskie. wawelW 1870 roku, za pomoc powstańcom styczniowym, władze carskie pozbawiły Wawelnicę praw miejskich i zmieniły jej nazwę na obecną-Wąwolnica. Dzisiaj klub piłkarski KS „Wawel” Wąwolnica nawiązuje do pierwotnej nazwy. Moja Mama powiedziała mi, że pamięta jak była mała, to starsi zawsze mówili, że jadą na targ do Wawelnicy.

Powstanie antykomunistyczne 1944-53

Partyzanci_WiN_mjr_Orlika__pluton_Boleslawa_Mikusa_Zbika_Lato46Wąwolnica była solidnym zapleczem dla polskiej partyzantki antykomunistycznej. W jej okolicy działało zgrupowanie AK-WIN majora Mariana Bernaciaka „Orlika”. Walczący z żydokomuną powstańcy zawsze mogli liczyć na pomoc mieszkańców wioski, będącej niegdyś królewskim miastem. Wieś, która nie uznawała narzuconej nam siłą antypolskiej władzy, była określana przez ubeków mianem faszystowskiego matecznika, wspierającego faszystowskie bandy, czyli Żołnierzy Wyklętych.

Ubecka zemsta

2 V 1946 roku w południe do Wąwolnicy zjechało komando kilkudziesięciu ubeków, którzy poinformowani przez konfidenta mieli sanktuarium wawelnica plzłapać rzekomo przebywających tam żołnierzy „Orlika”. Ubecy otoczyli i podpalili dom w którym mieli ukrywać się partyzanci, a następnie uciekli. Po dwóch godzinach ubeckie komando wróciło i rozpętało piekło. Przy pomocy benzyny i pocisków zapalających podpalali kolejne zabudowania i gospodarstwa.

Wzniecony pożar zaczął się szybko rozprzestrzeniać, obejmując większość zabudowań, jakie były w miejscowości. Siły UB nie pozwoliły przybyłym na miejsce zdarzenia wozom strażackim na gaszenie pożaru. Pastwą pożaru padło 101 domów mieszkalnych, 106 stodół, 121 obór i wiele innych zabudowań, jakie były w Wąwolnicy. Żywcem spłonęły trzy osoby, a co najmniej kilkadziesiąt innych uległo poważnym poparzeniom. To była tragedia, jakiej nie zaznali mieszkańcy Wąwolnicy w ciągu pięciu lat okupacji niemieckiej.

podziemiezbrone blox pl

Azjatycka nienawiść

Spalenie bezbronnej wsi przez ubeckie komando nie wystarczyło. Nowy okupant, z talmudyczną wręcz nienawiścią postanowił unicestwić niezłomną wioskę i jej mieszkańców.

Prawdziwa gehenna Wąwolnicy zaczęła się dopiero po pożarze. Zwłaszcza gdy nadeszła jesień, a potem surowa zima. Zimno, głód i ludzka nędza stały się tam codziennością. Jej mieszkańcy nie otrzymali żadnej materialnej pomocy. Komunistyczna władza naznaczyła Wąwolnicę piętnem „bandyckiej” miejscowości i wcale nie zamierzała pomagać jej mieszkańcom. Mało tego, oficjalnie twierdziła, że spalenia wioski dokonały bandy „Orlika”. Wprawdzie do Wąwolnicy przyjeżdżały komisje, które szacowały szkody, ale realna pomoc dla jej mieszkańców nie nadchodziła. Nie było to działanie przypadkowe. Wszystkie urzędowe podania, wnioski i prośby mieszkańców Wąwolnicy były negatywnie załatwiane. Komuniści przez kilkanaście lat bacznie pilnowali, aby utrzymać taki stan rzeczy.

Piętno Wąwolnicywolna polska pl

W ten sposób mieszkańcy Wąwolnicy zostali pariasami PRL-u. Nawet gdy wyjechali ze swojej miejscowości, mieli ogromne problemy ze znalezieniem pracy i mieszkania. Nie mogli też liczyć na  paszport, wczasy, sanatorium czy inne „dobra”, jakie oferowało komunistyczne państwo. Ich dzieci nie mogły również dostać się do szkoły bądź na studia, jakie chciały podjąć. A ponadto wszyscy w Wąwolnicy zostali zmuszeni do milczenia. Przez cały okres PRL-u nie mogli mówić o tym co się stało 2 maja 1946 roku[…]
Komuniści chcieli z Wąwolnicy i jej mieszkańców uczynić odstraszający przykład dla tych, którzy sprzeciwiali się komunistycznym rządom. Nie chodziło bowiem tylko o spalenie tej miejscowości, ale także o to, aby jej mieszkańcy, pozbawieni jakiejkolwiek pomocy z zewnątrz i napiętnowani, sami porzucili to miejsce. To miało być takim stopniowym procesem wymierania Wąwolnicy. Na tym właśnie polegała wyjątkowość komunistycznej zbrodni na Wąwolnicy. Zbrodni, która nigdy nie została ukarana.

Naród pamięta

wikiZawsze kiedy jestem na Lubelszczyźnie odwiedzam Wąwolnicę. Tu, na przepięknie położonym na wzgórzach, chrześcijańskim cmentarzu spoczywają moi Przodkowie. Kiedyś, spacerując z rodziną po Wąwolnicywiki2 zastanawiałem się dlaczego miejscowy żydowski cmentarz jest taki nie odwiedzany.  W  Lublinie, na czerwonych światłach, pod eskortą policji jeżdżą co chwilę autobusy z żydowskimi wycieczkami: Majdanek, centrum, cmentarze. Kuzyn powiedział mi tak:

Dziwisz się? Oni doskonale wiedzą, że jak tu przyjadą, to już stąd nie wyjadą. Ludzie pamiętają.

Dzisiaj, 2 maja 2016 roku, w 70. rocznicę zbrodni, o godzinie 9.30 w Wąwolnicy zostanie odsłonięta tablica pamiątkowa. Po Mszy Świętej, grupy rekonstrukcyjne zainscenizują pacyfikację i spalenie niezłomnej wsi, a na koniec odbędzie się koncert patriotyczny. Moją rodzinę będzie reprezentować siostra mojej Mamy, która 70 lat temu miała 11 lat i dobrze wszystko pamięta.

Politycznie Niepoprawny B

Źródło: L. Pietrzak: „Zapomniana ubecka zbrodnia”, Warszawska Gazeta nr 17/2016 str. 20-21, www.wawolnica.pl, polona.pl

Fot. uwazamrze.pl, wawelwawolnica.futbolowo.pl, podziemiezbrojne.blox.pl, sanktuarium-wawolnica.pl, wikipedia.pl, wikimapia.org, wolna-polska.pl

Śmierć w walce z UB

Na taki artykuł natrafiłem na portalu kresy.pl autor – Marek Trojan. Cytuję fragment tylko, po resztę zajrzyjcie na kresy.pl I… pamiętajcie Drodzy Przyjaciele – uczymy się Polskiej historii pilniej, niż kiedyś w szkole! Uczymy siebie, podajemy innym, czytamy i myślimy – samodzielnie!

To nasz obowiązek patriotyczny!

Zanim przyszedł „Rój”. Feliks Rybarczyk, ps. Siekiera

Żołnierz Wyklęty mazowieckiego podziemia

Gdy w 1946 roku Mieczysław Dziemieszkiewicz, ps. Rój rozpoczynał swoją działalność zbrojną na czele patrolu Pogotowia Akcji Specjalnej NZW, rejon w którym działał był już polem licznych starć pomiędzy podziemiem antykomunistycznym, a funkcjonariuszami komunistycznego aparatu bezpieczeństwa. Już latem 1945 roku w rejonie Ciechanowa przeprowadzono szereg akcji zbrojnych, którymi dowodzili „poprzednicy” Roja. Jednym z nich był Feliks Rybarczyk, ps. Siekiera, którego działalność silnie dała się we znaki komunistom i który walczył z nimi aż do swojej śmierci z rąk ubeków w sierpniu 1946 roku.

Żołnierz w służbie Polski

Feliks Rybarczyk urodził się 11 października 1911 roku we wsi Wicie Podole, gm. Magnuszew, pow. Garwolin. Według przekazów rodzinnych miał ukończyć szkołę wojskową (zapewne podoficerską). Wziął udział w wojnie obronnej Polski w 1939 roku. Dostał się do niewoli i trafił do twierdzy Modlin, skąd udało mu się uciec.

W czasie II wojny światowej Rybarczyk zaangażował się w działalność konspiracyjną, wiążąc się z podziemiem narodowym i Narodowymi Siłami Zbrojnymi. Od 1943 roku był komendantem obwodu Pułtusk NSZ. Świadczy to o tym, że należał do najbardziej zasłużonych żołnierzy w regionie. Brał udział w akcjach przeciwko Niemcom na terenie powiatu Pułtusk, działał w rejonie Ciechanowa. Latem 1944 roku chciał przedostać się do Warszawy i wziąć udział w trwającym Powstaniu Warszawskim, ale okazało się to niemożliwe. W 1945 r. sierżant Rybarczyk był komendantem powiatu NSZ Pułtusk i jednocześnie dowódcą oddziału Akcji Specjalnej (AS) tego powiatu. Na czele Podokręgu NZW „Mazur” stał z kolei Stanisław Borodzicz „Wara”. Nie udało mu się jednak zorganizować tej struktury i dość szybko opuścił teren.

W walce z komunistami

Latem 1945 roku oddział dowodzony przez „Siekierę” brał udział w akcjach przeciwko komunistycznym siłom bezpieczeństwa. 3 czerwca tego roku oddział Rybarczyka opanował osadę Gołymin w pow. Ciechanów, gdzie rozbroił posterunek MO. W trakcie akcji zginął milicjant Stefan Piotrowski. Wykonano również wyrok śmierci na sekretarzu PPR Edmundzie Kędzierskim, który był zarazem funkcjonariuszem UB, odpowiedzialnym za aresztowania na terenie gminy Gołymin. Akcja została przeprowadzona na rozkaz mjr. Stanisława Borodzicza, ps. „Wara”, szefa sztabu Okręgu II Mazowsze Północne.

Już tydzień później, 10 czerwca oddział „Siekiery” przeprowadził akcję likwidacyjną funkcjonariusza UBP w Osieku. Z kolei 18 lipca miała miejsce duża akcja zbrojna. Rybarczyk, dowodzący ok. 40-osobowym oddziałem, zaatakował majątek Moszyn w pow. pułtuskim, który był zarządzany przez UB. Rozbrojono wówczas jednego ubeka. Zabrano także zmagazynowaną tam broń.

Ocenia się, że jako komendant lokalnej struktury organizacyjnej NSZ nie zdołał odbudować scalonej niegdyś z AK organizacji. Zaczął organizować oddział dyspozycyjny, ale najpewniej nie zdołał osiągnąć poważniejszych sukcesów w terenie, na którym poakowski RO AK (Ruch Oporu Armii Krajowej) miał wyraźną przewagę. Z tego powodu działał głównie poza macierzystym powiatem. Największe akcje przeprowadzał w powiecie ciechanowskim. Dokonał łącznie kilku akcji rekwizycyjnych i co najmniej jedną likwidacyjną. Zapewne w okresie zarządzonej przez Delegaturę Sił Zbrojnych „akcji rozładowywania lasów” i po amnestii 1945 roku zadecydował o zmniejszeniu intensywności działań.

Po ogłoszeniu amnestii w sierpniu 1945 roku „Siekiera” miał nosić się z zamiarem ujawnienia się. Jednak tego nie uczynił. Być może, jak tłumaczy jego starsza córka, Urszula, w tym czasie aktywnie działał i faktycznie nie myślał o poddaniu się. W każdym razie, jego oddział po amnestii znacznie zredukował swoją działalność, a on sam bardziej zajął się sprawami rodzinnymi. Miał rodzinę, żonę i dwie małe córki, o które musiał zadbać. A był wówczas właścicielem względnie dużego gospodarstwa, którym musiał zarządzać.

Pod koniec 1945 roku organizacja NSZ na terenie powiatu Pułtusk faktycznie przestała funkcjonować, rozpadając się lub przechodząc w stan uśpienia i magazynując broń. Miało się to odbyć prawdopodobnie na podstawie rozkazów demobilizacyjnych DSZ.

Śmierć w walce z UB

24 sierpnia 1946 roku, według oficjalnego raportu UB, Feliks Rybarczyk został zamordowany przez grupę pozorowaną, złożoną najpewniej z dwóch funkcjonariuszy UB z Ciechanowa. Przybyli oni do wsi Nowe Borza, w której mieszał. „Siekiera” zorientował się jednak, że ma do czynienia z prowokatorami i stawił opór, raniąc jednego z ubeków. Został zastrzelony podczas próby ucieczki na polach wsi Wysocki, w gm. Kozłowo.

Więcej na kresy.pl

Zapora – 67. rocznica mordu

Hieronim Dekutowski „Zapora” – 67. rocznica mordu

7 marca 1949 roku poprzebierani w polskie mundury zbrodniarze zamordowali majora Hieronima Dekutowskiego ps. Zapora. Dekutowski był żołnierzem Polskich Sił Zbrojnych na zachodzie, cichociemnym, dowódcą oddziałów partyzanckich (AK, DSZ, WIN), oraz harcerzem. 30 letni Hieronim Dekutowski w chwili śmierci wyglądał jak starzec – miał powybijane zęby, zerwane paznokcie, połamane kończyny, żebra i nos. Zapora został zamordowany o godzinie 19.00, a po nim, w pięciominutowych odstępach, zostali zamordowani jego podwładni: Stanisław Łukasik, Roman Groński, Edmund Tudruj, Tadeusz Pelak, Arkadiusz Wasilewski i Jerzy Miatkowski. Ostatnie słowa Hieronima Dekutowskiego brzmiały:

Przyjdzie zwycięstwo! Jeszcze Polska nie zginęła!

Powstańcom antykomunistycznym w tył głowy strzelał ledwo piśmienny prymityw, morderca rotmistrza Pileckiego i wielu innych Polaków, kat UB – starszy sierżant Piotr Śmietański. Według IPN Śmietański zmarł w 1950 roku na gruźlicę – ciężko coś ustalić, ponieważ zniknęły wszystkie dokumenty na jego temat. Historyk Tadeusz Płużański uważa, że zbrodniarz uciekł do Izraela. Nie byłby to odosobniony przypadek, ponieważ wielu morderców Polaków i „biznesmenów” pochodzenia żydowskiego wybrało właśnie ten kierunek. Izrael nie wydaje zbrodniarzy i przestępców posiadających podwójne obywatelstwo.

Politycznie Niepoprawny B

fot. natemat.pl, doomedsoldiers.com, thisiszionism.com

Na poniższych zdjęciach: morderca Polaków Piotr Śmietański, oraz odprawa będącej na niemieckich usługach policji żydowskiej.

śmietański101105_126_b

Razem przeciw Polsce – napad na archiwum

17 lutego 1944 roku miała miejsce akcja rozbicia archiwum Wydziału Bezpieczeństwa Delegatury Rządu na Kraj. Delegatura Rządu na Kraj była tajnym, naczelnym organem władzy administracyjnej w okupowanej Polsce. Napad na znajdujące się w Warszawie archiwum został przeprowadzony wspólnie przez członków komunistycznej Polskiej Partii Robotniczej i niemieckiej policji politycznej Gestapo. Antyniemiecką część archiwum przejęli Niemcy, natomiast najważniejsze materiały dotyczące polskiego podziemia i polskich antykomunistów zostały przekazane do Moskwy. Plan akcji przygotowali: współpracujący z Gestapo polski komunista, agent NKWD – Bogusław Hrynkiewicz „Alek”, ze strony Armii Ludowej Marian Spychalski – późniejszy, ostatni jak do tej pory, marszałek Polski. Gestapo reprezentował rozpracowujący polskie podziemie kapitan SS Wolfgang Birkner. W 1941 roku Birkner dowodził Kommando Bialystok, oraz brał udział w niemieckiej zbrodni na Żydach w Jedwabnem, która przez polakożercę Grossa i polskojęzyczną wikipedię wciąż jest przypisywana Polakom.

Wspólny napad na archiwum nie był pierwszym, ostatnim, ani odosobnionym przypadkiem współpracy Polskiej Partii Robotniczej (PPR), Gwardii Ludowej (GL), czy też Armii Ludowej (AL) z Gestapo. Współpracy nastawionej na likwidację polskiego podziemia niepodległościowego.

Politycznie Niepoprawny B

Zdjęcie nagłówkowe pochodzi z portalu Polonia Christiana i przedstawia funkcjonariusza Urzędu Bezpieczeństwa, Stanisława Wałacha, szefa Powiatowych Urzędów Bezpieczeństwa Publicznego w Chrzanowie, Limanowej i Nowym Sączu, naczelnika Wydziału III Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Krakowie. Ubek ten z wyjątkową gorliwością zwalczał polskie podziemie niepodległościowe (między innymi brał udział w akcjach przeciwko „Ogniowi”), pisał również paszkwilanckie książki na temat żołnierzy drugiej konspiracji. Wałach jest posądzany o współpracę z Gestapo.

Śmierć żyda i śmierć Polaka!

Śmierć żyda i śmierć Polaka! – analizuje różnicę pani profesor! Robi się słabo…

Na wpis natrafiłem na profilu Marcin Rola MIKROBLOG. Komentarz cytuję w całości. Później poszukałem w necie i wpadłem na nagranie z datą 29.11.2012. Nie wiem kiedy padły te słowa, ale ni to jest ważne. Ważne jest to, co zostało powiedziane!

Pokażcie mi jeden, jedyny kraj prócz Polski, gdzie wyemitowany by został taki program!

Obejrzałem przed chwilą program Moniki Olejnik „Kropka nad i”…..i jestem w SZOKU!

Gościem była Barbara Enkelking – Boni, prywatnie żona Michała Boniego.

Ta pani jest UWAGA, „profesorem” Centrum badań nad zagładą Żydów. W programie mówiła krótko:

„Polacy mordowali Żydów, dla Polaka to była zwykła śmierć, dla Żyda, Tragedia, metafizyka, spotkanie z najwyższym…”

Wcześniej ta pani powiedziała, cytuje:

„nie mamy liczb, nie mamy dowodów, nie wiemy ilu Żydów przeżyło, poruszamy się na samych domysłach, czy było 200 tysięcy czy 250 tysięcy, ale Polacy ich mordowali…”

Ja się pytam, kto takim ludziom daje tytuł „profesora”? Ja nie mówię, że patologii nie było, ale do jasnej cholery, na takie stwierdzenia potrzeba jasnych konkretnych dowodów, zeznań świadków, papierów, zestawień, liczb…. a nie domysłów! To mają być badania naukowe? Widzę, że szkalowanie Polaków przyjęło lewel hard!

Pokażcie mi jeden, jedyny kraj prócz Polski, gdzie wyemitowany by został taki program! ABSOLUTNY SKANDAL I SZOK!

PS. czekam na idiotyczne zarzuty, że jestem antysemita, bo nie zgadzam się na ten wstrętny bełkot, zaniżajcie poziom bardziej…

film od: Kanał rodziny Koryckich