Sumliński – Walka o nasze dusze trwa!

„Walka o nasze dusze trwa!”

Wojciech Sumliński

Wojciech Sumliński, którego słuchaliśmy na 8. Patriotycznej Pielgrzymce Kibiców na Jasną Górę – tym razem w bardzo krótkim komentarzu. Nie będę streszczał. Usiądźcie wygodnie i posłuchajcie.

„Bez powrotu z zapomnienia Żołnierzy Wyklętych, my nie mamy szans być polskimi patriotami a młodzi ludzie nie mają szansy wiedzieć skąd są!”

Powiedział inny gość 8. Patriotycznej Pielgrzymki Kibicowskiej – Jerzy Zalewski reżyser filmu „Historia Roja”.

Musimy się uczyć i „uzbrajać” w wiedzę!

film od: TAKT TV

Kibicowskie postulaty – Pani Premier odpowiada!

Wedle mojej wiedzy nie było jeszcze w historii Polski sytuacji, w której premier rządu, lub jakikolwiek minister odezwał się w sposób oficjalny do środowiska kibiców. Pomijając słynne „Idziemy po was!” Bartłomieja Sienkiewicza!

To przełom! Przełom, który nas – kibiców – zobowiązuje!

Warszawa, 21 stycznia 2016 r.

PREZES RADY MINISTRÓW

Dziękuję wszystkim uczestnikom tegorocznej Ogólnopolskiej Pielgrzymki Kibiców na Jasną Górę, którzy już ósmy raz wyruszyli do Częstochowy modlić się w intencji Ojczyzny. Serdeczne podziękowania składam niezłomnemu organizatorowi jasnogórskich spotkań, duszpasterzowi środowisk kibiców księdzu Jarosławowi Wąsowiczowi. Pielgrzymka ta to nie tylko piękna manifestacja patriotyzmu, ale także wyraz troski o dobro naszej Ojczyzny.

Zarazem bardzo mnie cieszy, że motywem przewodnim tegorocznego spotkania na Jasnej Górze były wydarzenia bardzo istotne dla polskiej historii i tożsamości – 60. rocznica Poznańskiego Czerwca i 1050-lecie Chrztu Polski. Te dwa epizody naszych dziejów doskonale obrazują charakter polskiego patriotyzmu, umiłowanie wolności i m. in. dzięki działalności Kościoła Katolickiego przynależność do cywilizacji Zachodu. Dlatego też cieszy mnie odwołanie do błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszki, którego życie i tragiczna śmierć ukazują trudne zmagania Polaków w dziejowej walce o wolność.

Jednym z celów naszego rządu jest bowiem zwrócenie uwagi Polaków, ale też opinii międzynarodowej na piękną historię naszego narodu. Dobra zmiana, którą wprowadzamy, realizuje się także w oparciu o kwestie, które poruszyli Państwo wśród swoich postulatów. Jesteśmy głęboko przekonani, że nie ma możliwości budowy spokojnej i zasobnej przyszłości Polaków bez rozliczenia się z trudną przeszłością, dlatego też od początku istnienia Prawa i Sprawiedliwości głosimy postulat rzetelnej i realnej, a nie jedynie fasadowej lustracji.

Dla wszystkich, którzy znają nasz program, nie będzie zaskoczeniem, że mając wpływ na kształt prawa w Polsce będziemy stawiać tę kwestię. Zgodnie z zapowiedziami ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza resort pracuje nad przekazaniem do Instytutu Pamięci Narodowej, po stosownej kwerendzie, akt ze zbioru zastrzeżonego, czyli tajnych dokumentów PRL.

Prawo i Sprawiedliwość realizuje zmiany w mediach publicznych, dzięki którym zostanie im nadana ranga mediów narodowych. Zgodnie z naszym programem podstawowymi zadaniami mediów publicznych staną się: prezentacja kultury wysokiej, dbałość 0 język polski, upowszechnianie tradycji narodowej, dorobku polskiej i światowej nauki oraz edukacja historyczna. Zmiany już się rozpoczęły, ale ich efekty będą widoczne wraz z kolejnymi ramówkami telewizyjnymi.

Polska zawsze będzie krajem atrakcyjnym dla inwestorów, ale jednocześnie będziemy się opowiadać za tym, by zagraniczne przedsiębiorstwa były traktowane tak samo jak w państwach wysoko rozwiniętych. Dlatego mój rząd wprowadza takie rozwiązania jak podatek bankowy, czy podatek obrotowy. Będziemy też skutecznie uszczelniać polski system podatkowy.

Dla mojego rządu dobro Polaków i osób polskiego pochodzenia zawsze będzie na pierwszym miejscu. Sprowadzenie do Ojczyzny osób z zagrożonego wojną Mariupola było pierwszym tego dowodem. już w kampanii wyborczej zapowiadałam, że mój rząd zajmie się kwestią repatriacji Polaków żyjących na terenach dawnego ZSRR. W Ministerstwie Spraw Wewnętrznych trwają prace nad stosowną ustawą.

W sprawie trudnej historii polsko-ukraińskiej naszym wzorem jest postawa ś. p. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, walczącego o historyczną prawdę, ale jednocześnie nie zapominającego o budowaniu wzajemnych relacji w oparciu o wartości chrześcijańskie. Pragnę przypomnieć, że posłowie PiS – poprzez próbę wprowadzenia poprawki do sejmowej uchwały przyjętej w 2013 roku – opowiadali się za tym, by wydarzenia na Wołyniu nazwać „ludobójstwem”. jednocześnie Prawo i Sprawiedliwość jest przekonane, że w polską rację stanu wpisane są dobre stosunki polsko-ukraińskie. Polski rząd będzie dbał, by ten tragiczny epizod wspólnej historii został wyjaśniony w oparciu o życzliwe relacje.

Decyzja o przyjęciu przez Polskę uchodźców została podjęta przez poprzedni rząd. W tej chwili jest to obowiązujące unijne prawo, które Polska musi realizować. Zgodnie z deklaracją ministra spraw wewnętrznych i administracji Mariusza Błaszczaka priorytetem w tej sprawie będzie zapewnienie bezpieczeństwa Polakom, natomiast służby będą bardzo dokładnie kontrolowały, kto będzie przyjeżdżał do naszego kraju. Rząd zadba o to, by do Polski trafili uchodźcy rzeczywiście potrzebujący pomocy, nie zaś imigranci ekonomiczni. Istotna będzie bliskość kulturowa chrześcijan, ale należy mieć świadomość, że zastosowanie kryterium wyznaniowego mogłoby powodować rozdzielenie i dramat rodzin, które uciekły z Bliskiego Wschodu, szukając schronienia.

W tym kontekście warto zwrócić uwagę na ostatni sukces ministra Błaszczaka. Efektem jego starań jest fakt, że Grupa Wyszehradzka sprzeciwiła się we wtorek w Pradze automatycznej relokacji uchodźców i opowiedziała się za zmianą polityki azylowej państw zachodnich, które są celem migracji.

Jeśli chodzi o walkę z przejawami antypolonizmu na świecie, obecne kierownictwo Ministerstwa Spraw Zagranicznych realizuje zdania w tym zakresie, zdecydowanie reagując na wszelkie tego typu przypadki. Zdajemy sobie sprawę, że to dopiero pierwszy krok, by skutecznie zwalczać nieprawdzie opinie o Polsce. W tej dziedzinie będziemy się wzorować na państwach, które już teraz efektywnie działają na tym polu.

Rząd Prawa i Sprawiedliwości z całą stanowczością będzie ścigał wszystkie przestępstwa, także te gospodarcze i dotyczące prywatyzacji. Trwa reforma wymiaru sprawiedliwości, która sprawi, że państwo weźmie odpowiedzialność za właściwe funkcjonowanie tej sfery naszego życia. Z pewnością z większą uwagą potraktowane będą wszystkie niewyjaśnione dotąd sprawy z okresu PRL, także te, które Państwo w swoim liście wymieniacie.

W programie Prawa i Sprawiedliwości położono nacisk na industrializację Polski, rozwój oraz wsparcie polskich przedsiębiorstw. Mówiłam o tym w kampanii wyborczej, natomiast w expose zapowiedziałam wprowadzenie rozwiązań, dzięki którym polskie przedsiębiorstwa będą mogły się rozwijać i konkurować na rynku globalnym. jako priorytetowe traktujemy siedem dziedzin rozwoju. Są to: infrastruktura, energetyka, małe i średnie przedsiębiorstwa, zaplecze badawczo-rozwojowe, gospodarka morska, budownictwo mieszkaniowe oraz rolnictwo i ochrona środowiska.

Wielokrotnie podkreślałam, że polityka oświatowa i kulturalna musi służyć wzmocnieniu postaw patriotycznych. Nieustannie apeluję, by nie wstydzić się budowania etosu polskich bohaterów, o których zawsze należy pamiętać. Działania mojego rządu będą realizować te cele. jednocześnie pragnę przypomnieć, że dzięki staraniom ś. p. prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz ś.p. prezesa IPN Janusza Kurtyki udało się doprowadzić do ustanowienia Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Dziś należy więc dbać, by ziarno wtedy zasiane wzrastało.

Polska ma wspaniałą tradycję szkolnictwa, która z powodu pospiesznych i niefortunnych reform nie była w ciągu ostatnich dziesięcioleci odpowiednio rozwijana. Dobra szkoła powinna przekazywać wiedzę i umiejętności, kształtować formację umysłową, wprowadzać młodych ludzi w kod kulturowy, jaki naród polski wytworzył w swoich dziełach, wychowywać do życia we wspólnocie, krzewić odpowiednie zachowania moralne i obywatelskie, dawać intelektualne i duchowe instrumenty nie tylko do głębszego rozumienia dzisiejszego świata, ale do śmiałego i rozważnego w nim uczestnictwa. Dlatego też nie ulega dla mnie wątpliwości, że polska szkoła musi kształtować wiedzę i postawy oparte na silnym poczuciu tożsamości narodowej i patriotyzmie. Mój rząd będzie kładł nacisk na wychowywanie świadomych Polaków. Potwierdzeniem tego są reformy podejmowane przez Ministerstwo Edukacji Narodowej.

Państwa postulaty są dowodem zaufania, które daje mi wielką satysfakcję. Wierzę, że również z Państwa wsparciem, uda się zrealizować dobrą zmianę, dzięki której każdy Polak będzie czuł się dobrze w swoim kraju i będzie dumny ze swojej Ojczyzny.

Beata Szydło

l1

l2

l3

Historia Roja – wywiad i zwiastun!

Historia Roja – wywiad i zwiastun, które wychodzą daleko poza tematykę filmu i sprawy związane z jego produkcją. Przez pryzmat historii Mieczysława Dziemieszkiewicza – widzimy historię lat powojennych w Polsce. Natomiast przez pryzmat historii produkcji filmu – widzimy polską rzeczywistość lat ostatnich.

„Moim zdaniem, bez powrotu z zapomnienia Żołnierzy Wyklętych, my nie mamy szans być polskimi patriotami a młodzi ludzie nie mają szansy wiedzieć skąd są!”

Mówi Jerzy Zalewski reżyser filmu.

„HISTORIA ROJA” TO PIERWSZY FILM FABULARNY ZREALIZOWANY W HOŁDZIE ŻOŁNIERZOM WYKLĘTYM. Reżyserem jest Jerzy Zalewski – autor filmów fabularnych „Czarne słońca”, „Gnoje” i dokumentalnych „Tata Kazika”, „Obywatel Poeta”. Scenariusz inspirowany jest dramatycznymi losami Mieczysława Dziemieszkiewicza, pseudonim „Rój” – młodego żołnierza polskiego podziemia antykomunistycznego i innych Żołnierzy Wyklętych. W roli tytułowej debiutujący na wielkim ekranie KRZYSZTOF ZALEWSKI – BREJDYGANT – utalentowany kompozytor i wokalista, który w 2003 roku wygrał drugą edycję programu „Idol”. W „Historii Roja” występują też: WOJCIECH ŻOŁĄDKOWICZ („Układ zamknięty”), PIOTR NOWAK, MARCIN KWAŚNY („Rezerwat”), MARIUSZ BONASZEWSKI („Jack Strong”), SŁAWOMIR ORZECHOWSKI („Dom zły”), TOMASZ DEDEK.

Film w kinach od 4 marca 2016 roku.
Zapraszamy na oficjalną stronę filmu www.historia-roja.pl

Okres zdjęciowy trwał od grudnia 2009 do września 2010 roku. 1 marca 2011 roku miała miejsce prapremiera kopii roboczej filmu. Film przeszedł pozytywnie kolaudację, jednak ze względu na zmiany personalne w zarządzie Telewizji Polskiej, współproducenta filmu, nie uzyskał funduszy na dokończenie produkcji[1]. Po wycofaniu się TVP z finansowania filmu dotychczasowi sponsorzy postanowili zawiesić wszelkie wpłaty na rzecz filmu, jak również zażądali zwrotu części pieniędzy włożonych w jego realizację. W marcu 2012 roku ruszyła społeczna akcja, której celem było zebranie środków na dokończenie montażu i postprodukcji filmu.

  • Krzysztof Zalewski – Mieczysław Dziemieszkiewicz
  • Wojciech Żołądkowicz – Bronisław Gniazdowski
  • Marcin Kwaśny – Roman Dziemieszkiewicz
  • Mateusz Łasowski – Bolesław Szyszko
  • Konrad Marszałek – Witold Borucki
  • Sebastian Cybulski – Czesław Czaplicki
  • Bartłomiej Kotschedoff – Tadeusz Skoczylas
  • Paweł Tomaszewski – „Góral”
  • Krzysztof Piątkowski – Władysław Grudziński
  • Jerzy Połoński – Henryk Pszczółkowski
  • Jan Urbański – Stanisław Świercz
  • Piotr Domalewski – Ildefons Żbikowski
  • Bartłomiej Magdziarz – Stanisław Tadżak
  • Szymon Sikora – „Żbik”
  • Sebastian Ryś – Bolesław Częścik
  • Mariusz Bonaszewski – Zbigniew Kulesza
  • Antoni Ostrouch – „Burza”
  • Jerzy Światłoń – Józef Kozłowski
  • Robert Moskwa – Stanisław Borodzicz
  • Karolina Kominek – Marta Burkacka
  • Katarzyna Bargiełowska – matka Marty
  • Andrzej Mastalerz – ojciec Marty
  • Marcin Troński – Władysław Nasierowski
  • Sławomir Orzechowski – Jerzy Osowiecki
  • Piotr Bajor – „Ostoja”
  • Piotr Nowak – Wyszomirski
  • Dariusz Jakubowski – ksiądz
  • Jacek Kawalec – funkcjonariusz UBP
  • Tomasz Dedek – funkcjonariusz UBP
  • Sławomir Holland – oficer śledczy
  • Marta Ścisłowicz – „Sarna”
  • Klaudia Halejcio – panna młoda
  • Magdalena Kuta – matka Roja

film od: Historia Roja – oficjalny kanał filmu / KinoSwiatPL

Konkurs – pilne!

Kwartalnik „WYKLĘCI” objął patronatem poniższe wydarzenie:

Stowarzyszenie Narodowy Ciechanów oraz Komitet Obrony Roja zapraszają młodzież gimnazjów, szkół ponadgimnazjalnych oraz studentów powiatu ciechanowskiego do udziału w I edycji Konkursu Literacko – Plastycznego:

„Bo lepiej byśmy stojąc umierali, niż mamy klęcząc na kolanach żyć…”

REGULAMIN I EDYCJI KONKURSU

Preambuła Ustawy z dnia 3 lutego 2011 r. o ustanowieniu Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych (Dz.U. z 2011 r. Nr 32, poz. 160):
„W hołdzie „Żołnierzom Wyklętym” – bohaterom antykomunistycznego podziemia, którzy w obronie niepodległego bytu Państwa Polskiego, walcząc o prawo do samostanowienia i urzeczywistnienie dążeń demokratycznych społeczeństwa polskiego, z bronią w ręku, jak i w inny sposób, przeciwstawiali się sowieckiej agresji i narzuconemu siłą reżimowi komunistycznemu…”
I. Organizatorzy konkursu:
Stowarzyszenie Narodowy Ciechanów
Komitet Obrony Roja
II. Sponsorzy i instytucje wspierające:
Związek Żołnierzy NSZ, Fundacja Niepodległości, Red is Bad, Surge Polonia, Wydawnictwo Fronda, Kwartalnik Wyklęci, Horytnica, Contra Mundum, Forteca, Olifant Records

Konkurs plakat
III. Patronat medialny:
PULS magazyn opinii ziemi ciechanowskiej, KRDP, Reduta ciechanowskie pismo historyczne, Czas Ciechanowa, Tygodnik Ilustrowany, Związek Żołnierzy NSZ, CiechTivi, patriodykpolski.pl
IV. Cele konkursu:
Celebracja Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych.
Popularyzowanie wiedzy o Żołnierzach Wyklętych oraz bohaterach walczących o wolność i niepodległość Polski po II wojnie światowej. Upowszechnianie wiedzy o st. sierż. Mieczysławie Dziemieszkiewiczu pseudonim „Rój”, żołnierzu Narodowych Sił Zbrojnych oraz działaczu polskiego podziemia antykomunistycznego na północnym Mazowszu.
Kształtowanie wśród młodzieży postaw obywatelskich i patriotycznych.
Upowszechnianie wiedzy historycznej dotyczącej okresu drugiej konspiracji (lata 1944 – 1963).
Rozbudzanie zainteresowań młodzieży historią Żołnierzy Wyklętych, wzbogacanie owej wiedzy o fakty dotyczące lokalnych bohaterów. Wdrażanie uczniów do samokształcenia oraz rozwijania uzdolnień literackich i plastycznych.
Pielęgnowanie pamięci oraz kultywowanie ideałów i postaw Polskiego Państwa Podziemnego (lata 1944 – 1963).

więcej na stronie Konkursu

Atak na księdza Isakowicza-Zaleskiego!

Kazimierz Wóycicki w „polskim” radiu, programie trzecim, co już wiele tłumaczy – zarzucił księdzu Isakowiczowi-Zaleskiemu, że jest „agentem wpływu” Kremla!

Na filmie ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski udziela wywiadu dla prawicowyinternet.pl podczas 8. Patriotycznej Pielgrzymki Kibiców na Jasną Górę.

Wracamy do artykułu na kresy.pl

Wóycicki zapytany, w jakich obszarach współpracy polsko-ukraińskiej działania mogłyby zostać zintensyfikowane. Stwierdził, że konieczne jest

„przezwyciężenie sytuacji w internecie, gdzie propagandowy anty ukraiński hejt, wyraźnie inspirowany czy wręcz opłacany przez Kreml, jest bardzo wyraźnie widoczny”.

Następnie dodał, że ma chodzi

„o takich agentów wpływu, jak Isakowicz-Zaleski i podobne tego typu, pełne nienawiści osoby”

Prowadzący zwrócił uwagę, że ze względu na nieobecność ks. Isakowicza-Zaleskiego należy powstrzymać się od ataków personalnych. Wóycicki przyznał, że dziennikarz próbuje łagodzić atmosferę, „ale pewne rzeczy trzeba mówić otwarcie”. Skrytykował również „koncentrowanie się na Wołyniu” przy podnoszeniu kwestii polsko-ukraińskich relacji historycznych. Pochwalił zarazem wypowiedzi ministra Witolda Waszczykowskiego nt. Ukrainy i prowadzoną przez niego i PiS politykę względem Kijowa.

„Wypowiedź Kazimierza Wóycickiego uważam za obrzydliwe oszczerstwo”

– stwierdził ks. Isakowicz-Zaleski w komentarzu dla Kresów.pl.

Kazimierz Wóycicki już wcześniej publicznie atakował ks. Isakowicza-Zaleskiego. W grudniu 2014 roku we wpisie na Facebooku odmówił mu miana kapłana, imputując mu zarazem członkostwo w „proputinowskiej parti w Polsce”. Była to reakcja wykładowcy UW na wezwania duchownego do protestów przeciwko wizycie ukraińskiego prezydenta Petra Poroszenki w Polsce.

Wcześniej Kazimierz Wóycicki bronił ukraińskich studentów, którzy sfotografowali się w Przemyślu z flagą OUN-UPA. Postulował też, by Roman Szuchewycz – współodpowiedzialny za ludobójstwo na Kresach dokonane przez OUN-UPA – został bohaterem także dla Polaków.

Dziś [27.01.2016] ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski zamieścił na swoim profilu następującą informację:

Jego Magnificencja

prof. dr hab. Marcin Pałys

Rektor Uniwersytetu Warszawskiego

Krakowskie Przedmieście 26/28

00-927 Warszawa

Wielce Szanowny Panie Rektorze,

Stanowczo protestuję przeciwko publicznemu spotwarzaniu Tadeusz Isakowicza-Zaleskiego, wielce zasłużonego dla Rzeczypospolitej Polskiej , przez pracownika Studium Europy Wschodniej UW dr Kazimierza Wójcickiego. Skandaliczne wydarzenie miało miejsce 25.01 br. podczas programu Puls Trójki w III programie Polskiego Radia. Proszę potraktować mój e-mail jako protest profesora i absolwenta Uniwersytetu. Nie mogę znieść myśli, że na uczelni, której dyplomy tak sobie cenię, pracuje i wykłada osoba, która zapomniała treść i sens przysięgi doktorskiej.

Łączę wyrazy szacunku,

prof. dr hab. Marek J. Sarna

Centrum Astronomiczne im. M. Kopernika

Polskiej Akademii Nauk

Warszawa

film od: Dariusz Matecki

Kibice Śląska i Paweł Kukiz!

Kukiz – sprowadzić Michnika! Kibice – znamy adres!

Paweł Kukiz chce sprowadzić do Polski Stefana Michnika. Kibice Śląska Wrocław – znają adres🙂

Paweł Kukiz:

Mnie bardzo imponuje Izrael. Bardzo bym chciał, by Polska była na tyle silna, by sprowadzić ze Szwecji Stefana Michnika i posadzić go na ławie oskarżonych. I jest mi wszystko jedno, czy ma on pochodzenie żydowskie czy mongolskie, ale komunistyczny zbrodniarz nie powinien w spokoju dożywać swoich dni!

Relacja Kibiców Śląska Wrocław

Kibice Śląska Wrocław, wracając z meczu z IFK Goeteborg, wymienili uprzejmości z miejscowymi i szwedzką policją, a potem odwiedzili dom Stefana Szechtera Michnika! Morderca sądowy polskich Bohaterów mieszka w Szwecji od 1969 roku. Niczego mu nie brakuje. Nikt go nie niepokoi. Jego bratAdam Michnik zamula Polakom mózgi swoim bełkotem od początku lat 90. gdy stworzył gazetę wyborczą – medium, które Polacy początkowo uznali za medium Solidarności i – niestety – obdarzyli zaufaniem.

Od wielu lat ta szmata zatruwa swoich czytelników propagandą dziwactwa, wypocinami degeneratów, wręcza swoje nagrody, „namaszcza” wiernych „intelektualistów”. Na szczęście z miesiąca na miesiąc traci czytelników, zmniejsza nakład i musi zatrudniać swoje dziennikarskie psy na umowach śmieciowych. Niedługo sczeźnie na śmietniku historii.

18.12.2012 Szwedzcy narodowcy z organizacji „Nordisk Ungdom” zorganizowali 16. grudnia pikietę pod domem Stefana Michnika, stalinowskiego potwora odpowiedzialnego za śmierć wielu polskich patriotów. Dziś żyje on sobie bezpiecznie w Szwecji, dokąd niestety uciekł, i gdzie posiada obywatelstwo Szwecji. Był ponoć „zniesmaczony” pikietą.

Teoretycznie można powiedzieć, że Adam nie odpowiada z czyny Stefana! Ale – tylko teoretycznie. Bo – medium Adama – szkaluje pamięć Żołnierzy Wyklętych, czyli… ofiar Stefana Szechtera Michnika. O tym często przypominają kibice Legii Warszawa i innych klubów.

Słowa uznania należą się teraz kibicom Śląska Wrocław. A do nas – do was należy podać to dalej, innym. Zrozumieć na czym polega ten trwający od lat spisek, dzięki któremu komunistyczni mordercy mają się lepiej, niż ich ofiary i rodziny ich ofiar!

Bezkarność Szechtera to taki sam element tego układu, jak to co dzieje się teraz wokół warszawskiej „Łączki”.

„Zatrzymujemy się pod domem zbrodniarza stalinowskiego Stefana Szechtera Michnika i głośnymi okrzykami przypominamy mu o jego przeszłości – W latach 1951–1957 przewodniczył składom sędziowskim sądzącym schwytanych żołnierzy Podziemia Niepodległościowego i brał udział w egzekucjach wielu wybitnych osób Podziemia Antykomunistycznego. Był on członkiem grupy sędziów, którzy orzekali wyroki śmierci w sprawach, w których doszło później do pełnej pośmiertnej rehabilitacji osób skazanych na śmierć.”

film od: Blogpressportal / Nordisk Ungdom

Tropem wilczym!

Tropem wilczym!

W tym roku 28 lutego w 160 miastach w Polsce ponad 40 tys. uczestników odda hołd Żołnierzom Wyklętym. Bieg organizuje 7 zagranicznych miast, w tym Londyn i Nowy Jork. Idea przekroczyła granice Europy i podbiła Amerykę – mówi Barbara Konarska, współorganizatorka biegu Tropem Wilczym w rozmowie z „Codzienną”.

Skąd wziął się pomysł, aby poprzez bieganie oddać hołd Żołnierzom Wyklętym?

Pomysł narodził się w głowach harcerzy i Michała Dworczyka – byłego prezesa fundacji Wolność i Demokracja. Z wyobrażeń o żołnierskim życiu wypływa przekonanie, że towarzyszy mu fizyczny wysiłek i zmęczenie, a samo bieganie wydaje się organicznie przypisane żołnierskiej codzienności. Stąd idea, aby właśnie w taki mocno angażujący fizycznie sposób uczcić pamięć Niezłomnych wydała się najtrafniejszą formą aktywnego upamiętnienia tych, którzy oddawali życie w walce o niepodległą Polskę.
Pierwsza edycja była działaniem testowym, prawie spontanicznym, był to bieg po terenie leśnym, na orientację. I mimo że nie był nagłośniony medialnie i miał charakter mocno kameralny, uczestnicy i organizatorzy poczuli ogromny potencjał takiego wydarzenia, które jest jak osobiste doświadczenie otarcia się właśnie o tę trudną codzienność Wyklętych. Postanowili podzielić się tym niezwykłym doświadczeniem i zaprosić innych do biegu w tej intencji, a całe wydarzenie oprawić w profesjonalną organizację i nadać wydarzeniu rozgłos.

Druga edycja biegu została oparta na zasadach, które potem stały się obligatoryjne w latach późniejszych: pakiety startowe dla uczestników i obowiązkowy dystans o długości 1963 m – na pamiątkę roku śmierci Józefa Franczaka „Lalka” – ostatniego Żołnierza Wyklętego. Temu wydarzeniu zaczęły już towarzyszyć media. Założeniem trzeciej edycji było zorganizowanie przynajmniej jednego biegu w każdym województwie, czyli 16 biegów lokalnych. Rezultatem pracy organizatorów było 20 tys. uczestników, którzy pobiegli w 81 miastach Polski.

Jakie są założenia na ten rok? Na bieg 28 lutego?

Przy tegorocznym biegu poprzeczka poszła bardzo wysoko: przekroczyć granice Polski i podwoić liczbę miast, a tym samym liczbę biegaczy. No i biegnie cała Polska. Wydarzenie przerodziło się w akcję masową. Przy zaangażowaniu kilku tysięcy organizatorów w 160 miastach w Polsce, ponad 40 tys. uczestników odda hołd Żołnierzom Wyklętym. Bieg organizowany jest też w siedmiu miastach za granicą, w tym Londynie i Nowym Jorku. Idea przekroczyła granice Europy i podbiła Amerykę.

Bieg to też edukacja?

Przede wszystkim edukacja. Ale taka skuteczna, trafiająca do serca. Bieg ideowy, w którym nie tylko przekazuje się zapomniane i ukrywane karty naszej historii, ale przez strukturę wydarzenia, imprezy towarzyszące, w których biorą udział rekonstruktorzy w mundurach – pozwala zbliżyć się do historii. Nic mocniej niż własne zmęczenie i ból mięśni nie powie o fizycznych kosztach postaw Niezłomnych. Jeśli do tego dodamy świadomość, że ten bieg po niepodległość trwał dla niektórych nawet latami, że często musieli przemierzać tę drogę z pustym żołądkiem, w zniszczonych butach, w ciągłym zagrożeniu życia i że nie kończyła się ciepłym obiadem w domu, ale nieustającą bezdomnością – edukacyjne walory takiego biegu są nie do przecenienia. A uczestników naprawdę zaczyna z Niezłomnymi łączyć więź szczególnej bliskości.

Spodziewali się Państwo, że to wydarzenie będzie miało aż taki zasięg?

Nie. Skala wydarzenia jest przecież precedensowa. Biegnie cała Polska. Wydarzenie jest apolityczne, nie biorą w nim udziału żadne partie ani biura poselskie. Jest to więc czysta manifestacja patriotycznych postaw Polaków. Biegną ludzie w każdym wieku, często całymi rodzinami. A organizatorzy lokalni przyłączyli się do projektu na własny koszt, sami też zajmują się całą logistyką. Organizatorami są urzędy miast, gmin, fundacje, stowarzyszenia, kluby sportowe, szkoły, parafie… Warunkiem jest wyposażenie biegaczy w nasze pakiety startowe oraz zorganizowanie biegu na dystansie „Lalka”, czyli tych 1963 m. Każde miasto może indywidualnie ustalić dodatkowe długości dystansów. W Warszawie poza dystansem obligatoryjnym, w którym często biorą udział rodziny z dziećmi – są jeszcze dystanse na 5 i 10 km.

Autor: Jarosław Wróblewski Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Turniej z okazji „Wyzwolenia Warszawy”

Odkrywanie historii najnowszej – część kolejna. Z nieco osobistym wstępem, wybaczcie. Ten wstęp ma na celu pokazać, jak wyglądała rzeczywistość lat siedemdziesiątych XX wieku w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, za rządów Edwarda Gierka.

W latach siedemdziesiątych, właśnie w Warszawie, w styczniu odbywał się międzynarodowy turniej koszykówki z okazji Wyzwolenia Warszawy. Tak! Wyzwolenia. Nikt wówczas nie kwestionował głośno daty 17 stycznia 1945 roku.

Młodzi ludzie chcieli oglądać najlepsze drużyny reprezentujące stolice państw tak zwanego bloku sowieckiego, państw socjalistycznych. Pod szyldami stolic, na przykład Moskwy, Sofii, Budapesztu, Berlina występowali zawodnicy najmocniejszych klubów. Trzon drużyny Warszawy stanowili koszykarze CWKS Legia, czasem z niewielkim uzupełnieniem z innych klubów,

Na przykład w roku 1974 zwyciężała Moskwa (oparta na zawodnikach Dynamo i CSKA), Legia była druga, na trzecim miejscu reprezentujący Wrocław – Śląsk, kolejno drużyna Pragi czeskiej i Polonia Warszawa. Na szóstym Budapeszt, na siódmym Sofia.

Na któryś z tym turniejów wybrałem się do Hali Gwardii z moim dziadkiem. Uczestnikiem walk w Armii Ochotniczej Imperium Rosyjskiego, ułanem podczas wojny 1920 roku, obrońcą Warszawy w 1939 roku.

Dziadek był bardzo zainteresowany koszykówką, ale… dość głośno kwestionował nazwę turnieju. Kwestionował datę 17 stycznia 1945 roku… Siedzący obok popatrzyli na niego karcąco i dziadek się już nie odezwał.

Nic z tego nie rozumiałem! Ja – wówczas nastolatek – miałem wbite do głowy, że Czterej Pancerni i pies, oraz Hans Kloss wyzwolili stolicę 17 stycznia 1945 i nawet przez myśl mi nie przeszło kwestionowanie lub interpretowanie tej daty.

Teraz, gdy wiem więcej i przechodzę obok Hali Gwardii – wspomnienia wracają. Wtedy „nie wolno było” kwestionować oficjalnej wersji historii.

Dziś możemy, musimy wręcz odkłamać historię. Choćby na przykładzie własnym, własnego dziadka, czy rodziców. Pokazują że większość ludzi żyjących w PRL, w latach siedemdziesiątych spokojnie „łykało” oficjalną propagandę.

Dopiero rok 1980, ten „Karnawał Solidarności” pozwolił na mówienie i pisanie prawdy. Na kilkanaście miesięcy. Potem nadszedł stan wojenny i znów dostęp do prawdziwych lektur mieli tylko ci, którzy sięgali po wydawnictwa nielegalne, bez cenzury, kolportowane z rąk do rąk.

Gdyby stan wojenny potrwał jeszcze dłużej – nie można by już odbudować Pamięci!

Stało się, jak się stało. Dziś już wiemy więcej, prawie wszystko. Ale to też za mało! Wzorem Leszka Żebrowskiego chciałbym zaapelować do wszystkich o to, żeby „szukali swojej historii”! Historii swojej rodziny, rejonu, wsi, miasteczka, miasta.

Tylko znajomość naszej historii da nam broń przeciwko kolejnym specom od manipulacji.

Niedawno natrafiłem na doskonały artykuł Daniela Witowskiego w Polskaniepodległa.pl który w całości przytoczę.

Obalić mit komunistycznej propagandy.

Czerwony terror zapanował w Warszawie na kilka miesięcy przed jej „wyzwoleniem”

17 stycznia 1945 roku oddziały 1 Frontu Białoruskiego sforsowały Wisłę i przedostały się na lewobrzeżną część Warszawy. Krajobraz, jaki ujrzeli, był przerażający – zgliszcza, ruiny i wszechobecny pył. Miasto było wyludnione. Pozostała jedynie garstka osób, której udało się ukryć przed niemiecką wywózką do ośrodka filtracyjnego w Pruszkowie. Nazwano ich później wymownie „robinsonami”.

Wraz z wkraczającymi oddziałami Armii Czerwonej i Wojska Polskiego, złożonego z niedawnych więźniów łagrów i gułagów, maszerowały jednostki NKWD. Ich zadaniem była eliminacja tych Polaków, którzy mogli być niewygodni dla nowej władzy czyli niepożądanych w nowym, narzucanym Polsce systemie.

Aresztowania, prześladowania i egzekucje na terenie Warszawy nie rozpoczęły się jednak 17 stycznia 1945 roku, a już 4 miesiące wcześniej. W okresie PRL-u władza niechętnie wspominała, że żołnierze 1 Frontu Białoruskiego zajęły prawobrzeżną część stolicy 14 września 1944 roku i przyglądały, jak wykrwawiają się Powstańcy po drugiej stronie Wisły. Komunistyczna propaganda tłumaczyła brak pomocy walczącym przeciwko Niemcom warszawiakom koniecznością uzupełnienia zaopatrzenia.

Oczywiście nikt nie wspominał wówczas, że Stalin nie pozwolił aliantom lądować na zajętych przez Sowietów terenach, by ułatwić zrzuty dla Powstańców. Radziecki dyktator czekał, aż Warszawa spłynie krwią, aż zostanie zburzona. Było mu to na rękę – z jednej strony w Powstaniu zginęło bardzo wielu polskich patriotów, którzy łatwo nie oddaliby Sowietom Polski pod władanie, zaś z drugiej – na gruzach stolicy mógł zbudować nowe, socrealistyczne miasto.

Tuż po zajęciu Pragi przez oddziały 1 Frontu Białoruskiego, NKWD uruchomiło kilka, jak nie kilkanaście miejsc kaźni po prawej stronie Warszawy. Szacuje się, że przez praskie kazamaty przewinęło kilka lub kilkanaście tysięcy Polaków. Część z nich zamordowano i zakopana w bezimiennych mogiłach, dotychczas niezlokalizowanych. Starsi mieszkańcy Pragi mówią, że ciała ofiar komunistycznego terroru były zwożone w okolice obecnego nasypu kolejowego przy Rondzie Żaba. Żadnej instytucji publicznej nie spieszy się jednak, by mogił szukać. Ogromna ilość zakopanych w ziemi ciał musiałaby na długie miesiące zablokować ruch pociągowy i samochodowy w okolicy…

Przez większość okresu istnienia III RP władze państwowe, czy też władze miejskie (także przecież wywodzące się z establishmentu), traktowały 17 stycznia jako rocznicę nie do końca pożądaną, jednak w jakimś stopniu honorowaną. Umyślnie obchodom „oficjalnym” nie nadawano specjalnego rozgłosu, by nie prowokować dyskusji społecznej. Przydzielano jednak asystę honorową wojska, palono znicze pod Grobem Nieznanego Żołnierza. Jaki sens miały te działania, skoro „wyzwolenie Warszawy” – te 17 stycznia – było bezkrwawe? Przypomnę – lewobrzeżna Warszawa była wówczas niemalże zrównana z ziemią i opustoszała!

W kolejne rocznice tego dnia, jak i 14 września (wkroczenie jednostek podległych dowództwu Armii Czerwonej na warszawską Pragę), powinniśmy więc oddawać hołd nie żołnierzom radzieckim, którzy wkraczali do kolejnych miast i zaprowadzali nowy, czerwony porządek, a ofiary tegoż. Na koniec warto zaznaczyć, że do tej grupy (ofiar komunizmu) zaliczają się także żołnierze 1 Armii Wojska Polskiego…

Szanowni Czytelnicy!

Jeśli dotrwaliście do końca artykułu, to… jeszcze nie koniec🙂 Zobaczcie jak „kombatanci” obchodzą po swojemu rocznicę „wyzwolenia”. Niewielu już ich zostało. Mamy demokrację i nikt im nie zabrania wierzyć w to, w co wierzyli przez całe życie.

Powiecie – „kilku staruszków”… Nie! Oni mają dzieci i wnuki, które znają inną historię i mają inne ideały. Odwołam się znów do Leszka Żebrowskiego, który powiedział, że:

„Trzecie pokolenie ubeków walczy z trzecim pokoleniem akowców”.

film od: jan jankow