Pogrzeb „Jastrzębia”

Pogrzeb „Jastrzębia”. Żegnamy Józefa Bandzo „Jastrzębia”, żołnierza III i V Wileńskiej Brygady Armii Krajowej, podkomendnego majora „Łupaszki”

W sobotę 22 października 2016 roku o godzinie 13.00 odbędzie się pogrzeb kapitana Józefa Bandzo „Jastrzębia”. Żołnierz majora „Łupaszki” spocznie na Wojskowych Powązkach w Warszawie. Msza święta zostanie odprawiona tego samego dnia o godzinie 11.30 na Starych Powązkach w kościele św. Karola Boromeusza.

Więcej na temat „Jastrzębia”, należy kliknąć zielony odnośnik tutaj.

Na zdjęciu nagłówkowym „Jastrząb” (w środku, w czapce z daszkiem i kurtce z kapturem) przygląda się z daleka opuszczanej do grobu trumnie ze szczątkami swojego dowódcy, majora Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”-Warszawa 24 IV 2016 r. Pochował dowódcę po 65 latach od żydokomunistycznej zbrodni i pół roku później odszedł po ciężkiej chorobie do niebieskiej partyzantki.

Cześć Tobie i Chwała Panie Józefie!

Zanim ostatni pójdzie z Was
W niebieskiej partyzantce służyć,
Wszyscy staniemy jeszcze raz.
Może historia się powtórzy…

Leszek Czajkowski „Żołnierzom Wyklętym”

Zdjęcie nagłówkowe pochodzi ze zwiastuna filmu „Polska chowa Syna” w reżyserii Dariusza Kuczyńskiego z Fan Śląsk TV z muzyką Andrzeja Kołakowskiego, który można obejrzeć poniżej.

Politycznie Niepoprawny B

 

Odsiecz wiedeńska-Lew Lechistanu

Odsiecz wiedeńska 333. rocznica polskiego zwycięstwa

Poniższy tekst (fragmenty), oraz śródtytuły pochodzą z książki Ignacego Danielewskiego „Król polski ratuje Niemcy i chrześcijaństwo: opis odsieczy wiedeńskiej przez Jana III Sobieskiego dnia 12. września 1683 r.: na 200-ą rocznicę wydany” z roku 1883. Zapis zgodny z oryginałem, oddaje trochę ducha XIX wieku.
Całość dostępna w serwisie Polona.pl należy kliknąć zielony odnośnik tutaj.

Prośba
Był podówczas królem polskim Jan Sobieski, Polak z Polaków, i bawił właśnie w pałacu swoim w Wilanowie pod Warszawą, gdy dnia 5 sierpnia 1683 r. Poseł cesarza niemieckiego z Wiednia wraz z posłem Ojca świętego przyszli do niego z prośbą, upadli do nóg i błagali o pomoc.
– Królu, ratuj Wiedeń! – błagał ze łzami poseł cesarski.
– Królu, ratuj Wiedeń i chrześcijaństwo! Prosił poseł Ojca świętego.
Poseł cesarski czynił królowi polskiemu wielkie i świetne obietnice, ofiarował mu podobno koronę węgierską, obiecując, że cesarz pobiwszy z jego pomocą Turka, postara się o to, aby król polski był znowu i królem węgierskim, a tak oba te kraje połączyły się z sobą.
Król Sobieski nie przyjął żadnych obietnic, o wdzięczność nie dbał, nagród nie pragnął, ale widząc Wiedeń a przez to chrześcijaństwo i cywilizacyją w niebezpieczeństwie, spieszył się co mógł, sposobił wojsko do wyprawy i w 10 dni później, bo już 15 sierpnia, z Krakowa po uroczystem nabożeństwie na pomoc czyli odsiecz Wiednia z wojskiem wyruszył.
Wiedeń
mapio_netMiasto Wiedeń jest dziś stolicą cesarza austryackiego. W owych czasach byli ci sami cesarze z habsburskiego rodu rzymskimi cesarzami Niemiec i najpierwszymi mocarzami w Europie.
Gdy nasz król Jan III Sobieski z Krakowa wyruszył z wojskiem na pomoc, w Wiedniu nie było cesarza, bo ten ratował się ucieczką ze swojej stolicy, aby go w niej nie zamknęli Turcy, którzy stolicę Wiedeń najechali i od dnia 14 lipca 1683 r. w oblężeniu trzymali.
Rzymskim cesarzem Niemiec był podówczas Leopold I., człowiek wcale nie rycerskiego ducha. Gdy więc potęga turecka do stolicy jego zbliżać się poczęła a powstrzymać jej nie zdołano, cesarz z rodziną i całym dworem swojem wyjechał co prędzej i osiadł najprzód w mieście Lincu, a następnie dla większego bezpieczeństwa pojechał dalej do Passawy.
Turcy
Turcy byli w tym czasie tak ogromną potęgą, że mogli stanąć do boju z wojskiem niesłychanie licznem, jak tego nie mógł żaden naród, żaden król i cesarz ówczesny. To też różnie historycy z tamtych czasów liczbę wojska tureckiego podają. Jedni piszą, że na wiosnę w r. 1683 wyruszyło ich pięć set tysięcy, drudzy że nieco mniej, ale wszyscy zgadzają się na to , że mieli przeszło ćwierć miliona żołnierza i z tym pod Wiedniem stanęli. Przyczyna tego tureckiego najazdu była najprzód ta, że Turcy czyhali na kraje sąsiednie, zwłaszcza chrześciańskie i pragnęli państwo swoje powiększyć, aby nad całym światem zapanować i po wszystkich krajach i narodach zaprowadzić wiarę mahometańską a chrześciaństwo wygubić.
Sobieski pod Wiedniem
Saksończycy stanęli (pod Wiedniem) w 7 tysięcy, Badeńczycy w 6, Bawarczycy w 8 tysięcy, Karól Lotaryński może w 15 tysięcy wojska cesarskiego. Największą siłą była (siła) polska. Nad całą tą armią objął główne dowództwo wyłącznie król Jan Sobieski. [..] Uznali i wiedzieli to wszyscy książęta niemieccy i wszyscy rycerze obcy, którzy przybyli walczyć pod Sobieskim. Z wielkiem uszanowaniem i z wielkiem posłuszeństwem, grzecznie a uprzejmie przychodzili oni do króla polskiego, oddając się pod jego komendę i prosząc o rozkazy. W liście swoim do żony pisze król Sobieski z gór kalenberskich te słowa o książętach niemieckich i dowódcach niemieckiego wojska: „ Sami zawsze parol ode mnie odbierają i dziesięć czasem razy pytają, jeśli jeszcze czego nie rozkaźę.” Te słowa dowodzą oczywiście i niezbicie, że Sobieski był główną osobą, głównym naczelnym wodzem pod Wiedniem, że jego głowa była we wszystkiem i że kłamstwem jest, co teraz piszą niektórzy Niemcy, jakoby oni tam dowodzili, a Polacy wraz z Sobieskim tylko im pomagali (w naszych czasach takie akcje są na porządku dziennym).
Wiedzieli książęta niemieccy pod czyją szli komendę, dla tego szli z taką ochotą, otuchą i pewnością zwycięstwa. Oczy pełne zaufania zawiesili na poważnej olbrzymiej postaci Jana Sobieskiego, którego sława wojenna świat cały napełniała, jako największego wodza owych czasów. Książęta niemieccy nie mieli pomiędzy sobą znaczniejszego wodza. Sami to o sobie wiedzieli i dla tego słali posły po króla polskiego i garnęli się do niego, jakoby pisklęta pod skrzydła orlicy macierzy, która tyle burz pruła już piersią swoją i zaprawiła dziób na twardych przeciwności skałach.
czestochowa_naszemiasto_plBitwa
W krótkich słowach odezwał się król – wódz naczelny do swoich. Przypomniał im zwycięstwo chocimskie i wystawił, że cały świat patrzy teraz na Polaków, że idą w walkę nietylko dla Polski, ale dla całego chrześciaństwa, nie za króla, ale za samego Boga. A więc żwawo i odważnie!
Po wschodzie słońca dnia 12 września w niedzielę wyjechał Sobieski na dzielnym koniu bułanym w pełnym stroju królewskim, w niebieskim kontuszu z królewską kitą u czapki. Wspaniała to była postać i wzrostem ciała, i tuszą i ogniem z oka bijącym. Król się przeżegnał i ręką skinął. Pięć strzałów armatnich zagrzmiało potężnie jeden po drugim. To znak do bitwy. […] Niemcy pierwsi byli w ogniu. Król wnet był przy nich. Wysuwają się naprzód szeregi do harcu, błyska broń w promieniach słonecznych, tumany kurzu wznoszą się do góry, ścierają się przeciwnicy, zwarły się szable, szczękła broń, hukły strzały, świszczą kule i grzmią armaty. — Parskają konie, tu krzyk hurra! po niemieckiej stronie, tam Ałłah il Ałłah wyją Turcy przeraźliwie — krew się leje, padają ludzie i konie, wre walka i coraz szerzej, gorącej się zapala. Turek wciąż większe siły śle w to miejsce, zgiełk i hałas piekielni zagłusza powietrze, wśród dymu i kurzu nie widać już, co się dzieje, a w takim zapale walki godzina po godzinie upływa. Minęło godzin kilka. Każda strona murem stoi w miejscu, aż Turcy przemoc biorą i ogromną liczbą prawie duszą Niemców szeregi.
– Z Bogiem naprzód! zagrzmiało nagle z setek gardzieli rycerskich. Tętnią kopyta koni , drży i rwie się twarda skała, chrzęst husarskich skrzydeł strachem przeraża, świszcząc z wiatru wyciem dalej a dalej. Pognali, jak burza przez pole, nie! jak błyskawica po niebie, znikli na chwilę w tłumie nieprzyjaciela i między namiotami tureckiemi. Patrzą za nimi Niemcy, oni już u namiotu samego wezyra , namiot znika. Uderzyli kopijami i roznieśli go w szmaty. To polscy husarze skrzydlaci! Król ich wysłał, aby uderzyli kopijami w mniejszy namiot wezyra i tem dodali ducha upadającym w walce niemieckim szeregom. Urosło serce Niemcom , radośnie zabiło naszym po takiej sprawie, upadło Turkom. […] Orlem okiem dojrzał Sobieski, co się święci i jakie Turka zamiary. Piorunem przyskoczył w zagrożone miejsce. Na widok króla krzykła wiara: Niech żyje król! Górą Polska! aż odbił się głos daleko w obozie nieprzyjacielskim, i hejże na Bisurmana! Sam Sobieski prowadził hufce do ataku w samo serce tureckiego obozu, bo prosto na wielki namiot wezyra. bitwapodwiedniem1Niemieckie posiłki wspierały ten atak. Szczękły szable polskie krzesząc o tureckie damascenki, krew płuży, koń depcze kopytem trupy, dalej a dalej pędzi wiara za królem. Ten własną ręką zmiata łby w turbanach i buńczuk turecki zdobywa. Grzmią polskie armaty Kąckiego, kule ryją ziemię i ławą walą całe szeregi: król z wiarą już u wezyrskich namiotów. Tu rzuca się na niego gęstą chmurą turecka. potęga, — gdy w tem chorągiew królewicza Aleksandra na pomoc przybywa, łamie i pod nogi ściele, co w drodze napotyka i cios stanowczy Turkom zadaje. […] Zapada zmrok po tej krwawej robocie. Dwadzieścia pięć tysięcy Turków leży trupem w polu, 30 tysięcy niewiast swoich i branek zarżnęli Turcy nożami. Polaków legło 800.
Po bitwie
O godzinie 7mej wieczorem Wiedeń był oswobodzony. Bitwa poczęła się o ósmej rano, rozpaliła się o 2 z południa, a trwała jedenaście godzin. Tyle czasu tylko potrzebował geniusz i bohater polski do pokonania ćwierć miliona Turków i rozbicia w proch ich potęgi. Król 14 godzin był na koniu i raz tylko, gdy bułanego pod nim ubito, stanął na nogach, aby się przesieść na innego.
Przedostatni raz
112 lat po tym wspaniałym zwycięstwie Rzeczpospolita nie istniała. Głównie dzięki tym, którym pod Wiedniem pomogła. Pamiętać należy, że Imperium Osmańskie (Turcja)  nigdy rozbiorów nie uznało, a na dworze sułtana podczas prezentacji ambasadorów i dyplomatów zawsze padały słowa: „Poseł Lechistanu jeszcze nie przybył”. Znamiennym jest fakt, że ostatni raz kiedy uratowaliśmy Europę, czyli rok 1920, także „zaowocował” rozbiorem naszej Ojczyzny. Takie to już nasze polskie dzieje. Ale są jeszcze takie dzieje, które przed nami ukrywają, bo nie chcą żebyśmy byli dumni. O tym jeszcze nie raz będziemy pisać.

Politycznie Niepoprawny B, zdjęcia: historia.wp.pl, czestochowa.naszemiasto.pl, mapio.net

Dawni mocarze, władcy tej ziemi,
Wśród mogilnego śpią chłodu;
Księgi królewskie Bóg zamknął z niemi,
Ale nie księgi narodu.
Bo choć się trony w posadach chwieją
A berła kruszą, dziecino,
Choć wszystko ginie z czasów koleją:
Ale narody nie giną.
I my snuć będziem wciąż życia wątek,
Który na długo nam starczy;
Tylko szukajmy w skarbcu pamiątek
Naszej nadziei i tarczy!

Władysław Bełza
„Dawni królowie tej ziemi: treść dziejów polskich dla dzieci”
Złoczów 1888 r.

Powyższy tekst został pierwotnie opublikowany 12 IX 2015 roku.

Polacy i Żydzi-problemy z historią

Stowarzyszenie Solidarni 2010 zaprasza na wykłady i promocję książki dr Ewy Kurek „Polacy i Żydzi-problemy z historią”.

Stowarzyszenie Solidarni 2010 zaprasza na wykłady i promocję książki dr Ewy Kurek „Polacy i Żydzi-problemy z historią”, które odbędą się:

we Wrocławiu – 09.09.2016 r. (piątek) godz. 18:00
Pl. Staszica 4, przy Kościele Św. Bonifacego
Wykład i promocja książki „Polacy i Żydzi – problemy z historią”
Kto nie chce prawdy o Jedwabnem?
w Opolu – 10.09.2016 r. (sobota) godz. 18:00
ul. Oleska, Uniwersytet Opolski, aula

 

Więcej informacji, oraz artykuły dr Ewy Kurek na stronie Stowarzyszenia „Solidarni 2010”, należy kliknąć tutaj.

PNB

Jerzy Zalewski-oświadczenie

Poniżej publikujemy oświadczenie, które przesłał nam Jerzy Zalewski, reżyser długo oczekiwanego, wyklętego od początku filmu „Historia Roja czyli w ziemi lepiej słychać”

7 września 2016

Szanowni Państwo! Zwracam się do tych, którzy przez ostatnie siedem lat śledzili moją walkę o powstanie filmu „Historia Roja czyli w ziemi lepiej słychać” i byli tej walce przychylni, często do tego stopnia, że w najtrudniejszych chwilach produkcji wspomagali ją finansowo. Jeszcze raz dziękuję Wam za to.

Jednak należy Wam się wyjaśnienie, dotyczące losów powstałego już filmu, a także moich losów w Polsce „dobrej zmiany”,  po sześciu latach walki o autorską niezależność. Film miał prapremierę z udziałem Prezydenta Rzeczypospolitej 29 lutego tego roku. Dochodziły mnie głosy, że w związku z obecnością na premierze Prezydenta TVP przewidywała transmisję bezpośrednią tego wydarzenia, czy chociaż relację w „Wiadomościach”, w wyniku czyjejś decyzji do tego jednak nie doszło. Telewizję publiczną przejęła „dobra zmiana” w grudniu i miałem wrażenie, że z wroga mojego filmu numer 1 bądź numer 2 po PISF-ie, TVP stanie się jego sojusznikiem. Już w grudniu 2015 starałem się skontaktować z prezesem Jackiem Kurskim – bez rezultatu. Oczywiście trudno było liczyć na to, że nowy prezes TVP szybko wyrówna straty, jakie poniosła produkcja filmu za sprawą tej instytucji, ale liczyłem na to, że nowe władze Telewizji wspomogą promocję filmu poprzez zainteresowanie nim swojej szerokiej widowni. Odniosłem wrażenie, tak w miesiącach przed premierą filmu, jak w miesiącach po premierze, kiedy film był eksploatowany w kinach, że w telewizji podjęto decyzję, aby „Historii Roja” nie promować, co przy tak naprawdę niechętnej postawie dystrybutora filmu, „Kino Świat”, miało decydujące znaczenie w dotarciu filmu do szerokiej polskiej widowni.
Sprawę mojego konfliktu z dystrybutorem „Historii Roja” oraz niedopuszczenia filmu do Festiwalu Filmów Polskich w Gdyni przedstawię osobno w najbliższym czasie.

Szanowni Państwo, żebyśmy się dobrze zrozumieli – oczywiście jestem zwolennikiem „dobrej zmiany”. Bardzo dumny jestem z programu „500+”,  jestem optymistą co do działań ministra Morawieckiego w gospodarce, bardzo szanuję aktywność ministra Antoniego Macierewicza, nie tylko w odbudowie polskiego wojska ale i polskiej tożsamości, jak wielu liczę dni do końca kadencji prezesa Trybunału Konstytucyjnego, trudno przecenić to, że demokracja odsunęła do władzy ludzi skorumpowanych, szkodliwych dla Polski. Wydaje mi się jednak, że „dobra zmiana” nie dotyczy na razie ani polskiej kultury, ani mediów. Nie dotyczy też mnie. Bezskutecznie wielokrotnie próbowałem się skontaktować z prezesem Kurskim nie tylko w sprawie promocji „Historii Roja” i rekompensaty wobec działania poprzednich zarządów Telewizji, ale także w kwestii moich planów zawodowych, na przykład złożonych wcześniej scenariuszy, nowych projektów czy wreszcie ponownej emisji moich produkcji realizowanych dla TVP – dokumentów i teatrów TV.

Szanowni Państwo, zawód reżysera filmowego próbuję wykonywać od około 25 lat. Dosyć szybko zrozumiałem, że aby być współczesnym artystą należy planować i realizować rzeczy właściwie w naszej przestrzeni publicznej niemożliwe: mówić prawdę w imieniu zagrożonej tożsamości narodu. Brzmi to jak brzmi, w każdym razie środowiska dominujące w mediach i kulturze lat dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych właśnie taką postawę fanatycznie zwalczały i zwalczają. Środowiska te nie były dla mnie nigdy żadną pokusą, zawsze były dla mnie nieistotne, koniunkturalne i pozbawione tej cechy, dopiero przy której talent ma sens – charakteru. Więc nigdy z nimi nie byłem, co owocowało kompletnym zamilczaniem mnie i mojej twórczości przez wszystkie centra opiniotwórcze. Więc przemilczano filmy dokumentalne: „Szpiedzy – świadkowie historii”, „Oszołom”, „Był raz dobry świat”, „Dysydent końca wieku”, „Teatr wojny”; spektakle Teatru TV: „Kość w gardle” wg Stefana Themersona, „Kwatera Bożych pomyleńców” według Władysława Zambrzyckiego, „Psie głowy” wg Marka Nowakowskiego; filmy fabularne: „Czarne słońca” i „Gnoje”. Zamilczany nie był film dokumentalny „Tata Kazika”, ale to dlatego, że Stanisław Staszewski był ocalonym przez pisane piosenki ubekiem (więc niejako zmieściłem się w obowiązującym paradygmacie) oraz „Obywatel poeta” o Zbigniewie Herbercie, o którego zatrzymaniu przez TVP dowiedzieli się internauci i przez swój protest doprowadzili do jego emisji. W efekcie pozostając poza środowiskiem filmowym, ponieważ byłem zamilczany, o mojej artystycznej podróży wiedziało dosyć wąskie grono widzów. Bez sprzeciwu zgadzałem się na tę samotność nie dlatego, że liczyłem na lepsze czasy, bo na nie nie liczyłem, ale dlatego, iż tak rozumiałem wypełnianie misji, za którą uważam wykonywanie zawodu reżysera filmowego, którego głównym i najważniejszym twórczym elementem jest niezależność. Skoro jednak te lepsze czasy przyszły, ja, mając doświadczenie wieloletniej wojny o niezależny kształt artystyczny i wolne słowo, wydawałoby się, będę potrzebny w odwojowaniu i odfałszowaniu polskiej kultury. Ponieważ, jak się okazuje, nie jestem, na własnym przykładzie chyba się to najlepiej czuje, zapala mi się alarmowe światełko – w jaką stronę ma zmierzać odwojowane państwo bez odwojowanej kultury.

W związku z powyższym zdecydowałem się na upublicznienie mojego listu do Prezesa TVP SA, Jacka Kurskiego z 8 sierpnia tego roku, co zresztą w tym liście zapowiedziałem. Przedstawiam również całą moją jednostronną korespondencję z panem Prezesem.
Sukcesywnie będę się także starał przedstawić Państwu kulisy sytuacji, w jakiej znalazłem się ja i mój film „Historia Roja czyli w ziemi lepiej słychać”.

Z poważaniem
Jerzy Zalewski

List Jerzego Zalewskiego do prezesa TVP Jacka Kurskiego (8.8.2016), oraz inne ciekawe listy, proszę kliknąć zielony odnośnik do strony Historia Roja tutaj.

Zdjęcie nagłówkowe pochodzi z tekstu „Rój w kinach od 4 marca 2016 r.”, odnośnik tutaj.

PNB

Nie jest kolorowo na Wileńszczyźnie

W drugiej edycji akcji Stowarzyszenia Traugutt.org Nie jest kolorowo zebrano ponad 3 tony przyborów szkolnych dla małych Polaków na Wileńszczyźnie!

niejestkolorowo_2016_01-wesolowkaniejestkolorowo_2016_03-rudamina gimnazjumniejestkolorowo_2016_03-wesolowkaniejestkolorowo_2016_04

Druga edycja akcji Stowarzyszenia Traugutt.org pod nazwą Nie jest kolorowo odbyła się w województwie pomorskim w 2016 roku pod Honorowym Patronatem Wojewody Pomorskiego Dariusza Drelicha oraz Pomorskiego Kuratorium Oświaty. Do zbiórki zaprosiliśmy wszystkie szkoły podstawowe na Pomorzu. Na nasz apel odpowiedziało blisko 70 edukacyjnych ośrodków w całym województwie. W maju tego roku przybory szkolne były zbierane przez uczniów i nauczycieli w pomorskich szkołach i przedszkolach, inicjatywę wsparły także firmy oraz osoby prywatne. Zbiórkę objęły patronatem medialnym Radio Gdańsk oraz Dziennik Bałtycki. Długofalowym rezultatem akcji ma być także intensyfikacja kontaktów między placówkami w Polsce i na Litwie oraz przybliżenie problematyki Polaków mieszkających na Kresach uczniom pomorskich szkół. Po owocnej zbiórce, w której udało się zebrać ponad 3 tony przyborów szkolnych, zostały one przewiezione do Pruszcza Gdańskiego. Wśród materiałów znalazły się m.in. akcesoria biurowe i piśmiennicze, zeszyty, bloki rysunkowe, teczki, farby, kredki, piórniki, tornistry, kolorowanki, gry planszowe, puzzle oraz klocki lego. W lipcu wolontariusze Stowarzyszenia Traugutt.org sortowali i pakowali zebrane dary do specjalnie przygotowanych kartonów.

niejestkolorowo_2016_05-borskunyniejestkolorowo_2016_07-kabiszkiniejestkolorowo_2016_08-szumskniejestkolorowo_2016_09-rukojnieTuż przed rozpoczęciem nowego roku szkolnego, w dniach 23 – 26 sierpnia 2016 roku, odbył się wyjazd wolontariuszy ze Stowarzyszenia Traugutt.org na Litwę do Rejonu Wileńskiego, gdzie osobiście spotkali się z dyrektorami i pracownikami 53 placówek przedszkolnych i szkolnych, w których dzieci uczą się w języku polskim. Przybory szkolne zostały dostarczone do każdej szkoły i przedszkola z językiem polskim w Rejonie Wileńskim, a także do jedynej polskiej placówki w Rejonie Szyrwinckim. Rozmowy z nauczycielami polskich szkół przybliżyły problemy społeczności najmłodszych rodaków na Wileńszczyźnie. Dzięki bezpośredniemu kontaktowi mogliśmy lepiej poznać specyfikę każdej z placówek, osobiście zobaczyć w jakich warunkach rozpoczną pracę i naukę w nowym roku szkolnym oraz szczegółowo wypytać o dotychczasową współpracę z polskimi szkołami, a także o możliwość rozwoju akcji o organizację kolejnych wspólnych inicjatyw. Zaangażowanie uczniów i ich rodziców z pomorskich szkół oraz pozytywny odbiór akcji przez darczyńców pozwalają z optymizmem patrzeć na kolejne edycje zbiórki Nie jest kolorowo. Już po powrocie do Pruszcza Gdańskiego, na świeżo po wizycie na Wileńszczyźnie, myślimy o przyszłorocznej zbiórce.W przypadku akcji Nie jest kolorowo nie tylko pomoc materialna jest ważna – zebrane przybory z pewnością pomogą naszym młodym, najbardziej potrzebującym rodakom na Litwie i odciążą budżety domowe ich rodziców.

niejestkolorowo_2016_10-lawaryszkiniejestkolorowo_2016_11-jeczmieniszkiniejestkolorowo_2016_12-mickunyniejestkolorowo_2016_13-bezdany

Równie ważnym celem naszej akcji jest ułatwienie nawiązania bezpośredniej współpracy pomiędzy placówkami z Pomorza i Wileńszczyzny – wśród wielu rozmów z dyrektorami szkól bardzo często poruszany był temat ułatwienia takich kontaktów. Jako organizacja, której działalność ma na celu między innymi pomoc Polakom na Wschodzie oraz popularyzację wiedzy na temat naszych rodaków na Kresach, postanowiliśmy przejść do realizacji kolejnego etapu akcji Nie jest kolorowo. Dzięki wsparciu finansowemu z Senatu Rzeczpospolitej oraz Stowarzyszeniu Odra Niemen będziemy mogli już w październiku tego roku zorganizować wyjazd dla 15 pomorskich nauczycieli do Niemenczyna w rejonie Wileńskim. Dzięki kilkudniowej wizycie na Litwie zaproszeni goście będą mogli bezpośrednio zapoznać się z adresatami zbiórki, poznać realia polskiego szkolnictwa zagranicą, zdobyć wiedzę na temat działalności polskich organizacji na Wileńszczyźnie, a także zobaczyć wybrane placówki oraz nawiązać nowe znajomości. Liczymy, że rozwój projektu może zaowocować kolejnymi pomysłami, takimi jak wymiana młodzieży, partycypacja we wspólnych akcjach-generalnie pogłębi kontakty pomiędzy Pomorzem a Wileńszczyzną.

niejestkolorowo_2016_14-bezdany przedszkoleniejestkolorowo_2016_18-rudomina przedszkoleniejestkolorowo_2016_15-kowalczukiniejestkolorowo_2016_19

Mamy nadzieję, że rozwój akcji pozwoli na rozszerzenie współpracy poza Wileńszczyznę i w przyszłych latach obejmie obszar znacznie szerszy, a dzięki zebranym środkom będziemy mogli pomóc także polskim uczniom mieszkającym na Białorusi i Ukrainie. Zapraszamy do zapoznania się ze szczegółami akcji Nie jest kolorowo na stronie:

http://www.niejestkolorowo.pl i http://www.facebook.com/akcja.njk

oraz zachęcamy do wsparcia najmłodszych rodaków na Wschodzie. Stowarzyszenie Traugutt.org jest organizacją z siedzibą w Pruszczu Gdańskim. Prowadzi działalność edukacyjną, charytatywną i kulturalną, krzewi wartości patriotyczne oraz upowszechnia wiedzę historyczną. Pomaga Polakom mieszkającym za wschodnią granicą. Stowarzyszenie zajmuje się też koordynacją i wspieraniem przedsięwzięć kresowych skierowanych zarówno do dzieci, młodzieży, jak i do osób starszych.

niejestkolorowo_2016_16-czarnyborniejestkolorowo_2016_20-rzeszaniejestkolorowo_2016_21-niemiezniejestkolorowo_2016_22-ostra brama

                                                      Tekst i zdjęcia: traugutt.org, opracowanie PNB

Jednostki edukacyjne z województwa pomorskiego (67 jednostek), które włączyły się do akcji Nie jest kolorowo w 2016 roku:

Szkoła Podstawowa nr 47 im. Kaszubskiej Brygady WOP w Gdańsku
Szkoła Podstawowa nr 61 im. Józefa Wybickiego w Gdańsku
Szkoła Podstawowa nr 50 im. Emilii Plater w Gdańsku
Szkoła Podstawowa nr 60 w Gdańsku
Akademia Dobrej Edukacji w Gdańsku
III Liceum Ogólnokształcące im. Marynarki Wojennej RP w Gdyni
Gimnazjum nr 11 im. Polskich Noblistów w Gdyni
Szkoła Podstawowa nr 40 im. Karola Borchardta w Gdyni
Szkoła Podstawowa nr 20 im. 2 Morskiego Pułku Strzelców w Gdyni
Szkoła Podstawowa z Oddziałami Integracyjnymi nr 4 im. Gustawa Morcinka w Słupsku
Zespół Szkół nr 3 w Sopocie
Szkoła Podstawowa nr 1 z Oddziałami Sportowymi im. Mikołaja Kopernika w Miastku
Zespół Szkół Publicznych w Konarzynach
Zespół Szkół Sportowych im. Polskich Olimpijczyków w Człuchowie
Przedszkole im. Kubusia Puchatka w Przechlewie
Zespół Szkół w Przechlewie
Zespół Szkolno-Przedszkolny w Borkowie
Przedszkole Niepubliczne Horyzoncik w Borkowie
Szkoła Podstawowa im. Zygmunta Bukowskiego w Czerniewie
Zespół Kształcenia i Wychowania w Lublewie Gdańskim
Przedszkole Słoneczna Kraina w Łęgowie
Szkoła Podstawowa im. Bohaterów Ziemi Gdańskiej w Pszczółkach
Przedszkole Gminne Pszczółka Maja w Pszczółkach
Zespół Szkół nr 2 w Pruszczu Gdańskim
Szkoła Podstawowa nr 3 im. Jana Matejki w Pruszczu Gdańskim
Zespół Szkół nr 4 im. Ignacego Paderewskiego w Pruszczu Gdańskim
Zespół Szkół nr 4 im. Ignacego Paderewskiego w Pruszczu Gdańskim (filia)
Ośrodek Rehabilitacyjno-Edukacyjno-Wychowawczy w Pruszczu Gdańskim
Niepubliczne Przedszkole Nad Rzeczką w Pruszczu Gdańskim
Zespół Szkół Ogólnokształcących nr 1 im. Marii Konopnickiej w Pruszczu Gdańskim
Bawialnia Kic Kic w Pruszczu Gdańskim
Publiczne Gimnazjum im. Eugeniusza Kwiatkowskiego w Przejazdowie
Niepubliczne Przedszkole Nibylandia w Rokitnicy
Szkoła Podstawowa im. Tadeusza Kościuszki w Sobowidzu
Gimnazjum im. Kazimierza Jagiellończyka w Trąbkach Wielkich
Szkoła Podstawowa im. Kunegundy Pawłowskiej w Trąbkach Wielkich
Przedszkole im. Jana Brzechwy w Trąbkach Wielkich
Szkoła Podstawowa im. Danuty Siedzikówny Inki w Wiślinie
Szkoła Podstawowa im. Romualda Traugutta w Wojanowie
Szkoła Podstawowa w Egiertowie
Gimnazjum Publiczne im. Jana Pawła II w Somoninie
Zespół Szkół w Gardei
Szkoła Podstawowa w Korzeniewie
Szkoła Podstawowa nr 4 im. Adama Mickiewicza w Kwidzynie
I Liceum Ogólnokształcące im. Władysława Gębika w Kwidzynie
Szkoła Podstawowa nr 2 im. Obrońców Westerplatte w Prabutach
Szkoła Podstawowa im. Augusta Fieldorfa ps. Nil w Rakowcu
Zespół Szkół w Cewicach
Szkoła Podstawowa nr 5 im. Wojska Polskiego w Lęborku
Szkoła Podstawowa nr 9 im. Kazimierza Jagiellończyka w Malborku
Zespół Szkół i Przedszkola w Miłoradzu
Szkoła Podstawowa nr 2 im. Wincentego Pola w Nowym Stawie
Gminna Biblioteka w Krokowej
Szkoła Podstawowa nr 3 im. Kornela Makuszyńskiego we Władysławowie
Szkoła Podstawowa im. Witolda Dzięgielewskiego w Zaleskich
Zespół Szkół Publicznych im. Ojca Flawiana Słomińskiego w Borzechowie
Publiczna Szkoła Podstawowa im. Jana Pawła II w Skarszewach
Zespół Szkół Publicznych w Suminie
Gminne Przedszkole w Zblewie
Szkoła Podstawowa im. Feliksa Łoyki w Szropach
Publiczna Szkoła Podstawowa im. Marii Konopnickiej w Nowej Cerkwi
Szkoła Podstawowa w Bojanie
Zespół Szkół im. Unii Europejskiej w Choczewie
Gminna Biblioteka Publiczna im. Stefana Żeromskiego w Choczewie
Samorządowy Zespół Szkół w Gniewinie
Zespół Szkół w Łęczycach
Szkoła Podstawowa nr 5 im. Jana Drzeżdżona w Redzie

Placówki (52 placówki) z Wileńszczyzny które otrzymały przybory szkolne zebrane podczas akcji Nie jest kolorowo w 2016 roku:

Gimnazjum im. Konstatnego Parczewskiego w Niemenczynie
Przedszkole w Niemenczynie
Żłobek-Przedszkole w Niemenczynie
Szkoła Podstawowa w Jęczmieniszkach
Szkoła-Przedszkole w Kabiszkach
Wielofunkcyjne Centrum w Rudowsiach
Szkoła-Przedszkole w Dużych Kabiszkach
Szkoła Podstawowa im. św Faustyny Kowalskiej w Rzeszy
Przedszkole w Glinciszkach
Gimnazjum im św Stanisława Kostki w Podbrzeziu
Przedszkole w Anowilu
Szkoła Podstawowa w Duksztach
Gimnazjum im ks. Jozefa Obrembskiego w Mejszagole
Żłobek-Przedszkole w Mejszagole.
Gimnazjum w Bujwidzach
Szkoła-Wielofunkcyjne Centrum w Mościszkach
Przedszkole w Mościszkach
Gimnazjum im. Stefana Batorego w Ławaryszkach
Żłobek-Przedszkole w Ławaryszkach
Szkoła Podstawowa im. Czesława Miłosza w Pakienie
Przedszkole w Kowalczukach
Gimnazjum im. Stanisława Moniuszki w Kowalczukach
Szkoła Podstawowa w Szumsku
Gimnazjum im. św. Jana Bosko w Jałówce
Gimnazjum w Mickunach
Żłobek-Przedszkole w Mickunach
Gimnazjum w Rukojniach
Przedszkole w Rukojniach
Szkoła Średnia im. Św. Kazimierza w Miednikach
Przedszkole w Miednikach
Szkoła Podstawowa w Kiwiszkach
Szkoła Podstawowa w Rakańcach.
Gimnazjum im. Juliusza Słowackiego w Bezdanach
Przedszkole w Bezdanach
Szkoła-Przedszkole w Skojdziszkach
Żłobek-Przedszkole w Rudaminie
Gimnazjum im. Ferdynanda Ruszczyca w Rudaminie
Gimnazjum w Awiżeniach
Przedszkole w Awiżeniach
Szkoła Podstawowa im. Mariana Zdziechowskiego w Suderwi
Szkoła Podstawowa w Ciechanowiszkach
Szkoła Średnia w Zujunach.
Szkoła-Wielofunkcyjne Centrum w Wesołówce
Szkoła-Przedszkole „Malowany Latawiec” w Wojdatach
Przedszkole w Pogirach
Gimnazjum w Pogirach
Gimnazjum im. Urszuli Ledóchowskiej w Czarnym Borze
Gimnazjum im. św. Rafała Kalinowskiego w Niemieżu
Żłobek-Przedszkole w Niemieżu
Żłobek-Przedszkole w Marjampolu
Przedszkole w Wałczunach.
Szkoła Podstawowa w Borskunach

Szymankowo-Operacja „Dirschau” 1 IX 1939

image2
Wolne Miasto Gdańsk
Operacja „Dirschau” Szymankowo 1 września 1939 77. rocznica nierównej walki polskich kolejarzy i celników przeciwko niemieckim najeźdźcom. Niemiecki mord polskich obrońców.

Szymankowo/Simonsdorf to wieś, która w latach 1920-1939 znajdowała się na terytorium Wolnego Miasta Gdańska. Położona jest w połowie drogi między Malborkiem i Tczewem. Stacja kolejowa w Szymankowie była częścią ważnego niemiecko-polskiego węzła kolejowego na trasie Berlin-Królewiec i stanowiła stację graniczną po stronie gdańskiej. Ze względu na przynależność Wolnego Miasta Gdańska do polskiego obszaru celnego, w Szymankowie i pobliskim Kałdowie znajdowały się posterunki celne, podlegające pod powstałą na początku lat 20. XX wieku Dyrekcję Ceł w Gdańsku. Zgodnie z ustaleniami konwencji polsko-gdańskiej kontrolę celną na obszarze Wolnego Miasta prowadzili polscy celnicy. Polska miała zapewnione także posiadanie polskiej służby pocztowej i była właścicielem kolei na obszarze WMG.

Operacja „Dirschau”

Niemiecki pociąg pancerny-Pomorze 1939r.
Niemiecki pociąg pancerny-Pomorze 1939r.

Późnym wieczorem 31 VIII 1939 roku, Niemcy proszą o przysłanie z Tczewa (granica gdańsko-polska) do Malborka (granica gdańsko-niemiecka) polskiego parowozu z polską obsługą, który miał zabrać oczekujący skład tranzytowy.  Niemcy poinformowali Polaków, że tym składem będzie transportowane bydło (!). Pomimo bardzo napiętej w tym dniu sytuacji, lokomotywa zostaje wysłana-wynika to z konwencji polsko-gdańskiej. Po dotarciu do Malborka polscy kolejarze, Franciszek Wojciechowski i Stanisław Matuszka, zostają aresztowani i pozbawieni mundurów w które ubierają się niemieccy kolejarze. Pociąg nr 963 z przebierańcami, bydlęcymi wagonami, oraz  niemieckimi żołnierzami z „Grupy Medem” rusza w kierunku Tczewa, tuż za nim podąża niemiecki pociąg pancerny.

 

Plan operacji „Dirschau” (Tczew) jest następujący: zająć wszystkie stacje kolejowe na linii tranzytowej Malbork-Tczew (zadanie dla lokalnych bojówek i oddziałów paramilitarnych, oraz policyjnych) przed przyjazdem pociągu bardzo specjalnego, niedopuszczenie do wysadzenia mostów tczewskich i opanowanie ich, oraz zajęcie dworca w Tczewie.

Celna raca

Około godziny 4.15 bydlęco-pancerne składy udzielają wsparcia siłom atakującym posterunek celny w Kałdowie i wraz z nimi ostrzeliwują broniących się Polaków. Pięć minut później docierają na stację w Szymankowie, której budynek jest także atakowany przez lokalne bojówki. Polscy celnicy z Szymankowa, Stanisław Szarek i Ignacy Wasielewski, wystrzeliwują racę-chwilę później już nie żyją. Jest godzina 4.30. Czerwona raca była sygnałem dla załogi obsadzającej mosty w Tczewie-teraz mają czas na przygotowanie obrony. Zawiadowca stacji w Szymankowie, Paweł Szczeciński, również zauważa rakietę i przestawia zwrotnicę. Pociąg pancerny, jadący za składem nr 963, zostaje skierowany na ślepy tor, dzięki czemu nie weźmie udziału w pierwszym ataku na mosty. To co zrobili celnicy i kolejarze było dla nich i ich bliskich wyrokiem śmierci.

Niestety – brama zamknięta

Zbombardowane i wysadzone mosty tczewskie

Około godziny 4.40 niemieckie bombowce nurkujące dokonują nalotu na mosty tczewskie w celu unieszkodliwienia ładunków wybuchowych, około 4.42 na odległość 100 metrów od mostu kolejowego dojeżdża pociąg „towarowy” nr 963. Dalej nie pojedzie, ponieważ dzięki ostrzeżeniu wielka, stalowa, zamontowana na torach pół roku wcześniej brama jest zamknięta. Z bydlęcych wagonów wysypują się Niemcy i nacierają w kierunku mostu, jednak tylko przez chwilę. Ogień z broni maszynowej polskich żołnierzy pod dowództwem porucznika Walentego Faterkowskiego i ppor. Bernarda Bianka kładzie Niemców na ziemi. Misternie przygotowywana operacja „Dirschau” pada na pysk po całości. Polscy żołnierze wykorzystują ciekawą konstrukcję mostu kolejowego i zza stalowych kratownic rażą Niemców ogniem broni maszynowej. Z Tczewa wyrusza pluton pancerny z rozkazem wsparcia garstki obrońców stawiającej czoła dwóm niemieckim batalionom. Jest godzina 5.18, do mostu dociera mocno opóźniony pociąg pancerny, który w Szymankowie „wyskoczył” z zaplanowanej trasy. Ostrzał jest tak ciężki, że ratunkowy pluton pancerny zawraca w połowie mostu-nic nie wniosą, nie ma sensu tracić pojazdów. O 5.30 niemieckie samoloty bombardują tczewski dworzec, oraz koszary powodując ciężkie straty. Resztki  polskich obrońców mostu wycofują się do Tczewa, a o godzinie 6.10 porucznik Norbert Juchtman rozpoczyna akcję wysadzenia mostów. O 6.40 obydwa mosty tczewskie, kolejowy i drogowy przestały pełnić rolę łącznika między dwoma brzegami Wisły, gdańskim i polskim. Bardzo ważna linia komunikacyjna została zablokowana na długi czas. O godzinie 8.00 generał Halder, szef Sztabu Generalnego niemieckich wojsk lądowych zanotował w swoim dzienniku:

„Operacja w Tczewie prawdopodobnie się nie udała – atak powietrzny nie był skuteczny. Dowódca z Królewca melduje: nie udało się, most został wysadzony”.

Generał Nikolaus von Vormann, oficer łącznikowy w Sztabie Generalnym Hitlera, powiedział, że:

„Wysadzenie mostów tczewskich spowodowało bolesną stratę czasu na niekorzyść zamierzonego przegrupowania Grupy Armii ,,Północ” w kierunku ważnego skrzydła wschodniego”.

Możecie nas, co najwyżej zabić

szy1
Ekshumacja w Szymankowie
image
Obchody rocznicowe w Szymankowie

Wysadzenie tczewskich mostów w powietrze doprowadziło Niemców do furii. W Szymankowie została urządzona krwawą rzeź-Polskich obrońców mordowano w domach, miejscach pracy, wszędzie. Niemcy zamordowali 21 Polaków: kolejarzy, celników i członków ich rodzin. Między innymi została zamordowana 23-letnia Elżbieta Lessnau z domu Torlińska – była w ciąży. Wieczorem, tego samego dnia, zwłoki 21 Polaków zostały zakopane w rowie na skraju wsi. Niemcy urządzili sobie w tym miejscu wysypisko śmieci, ciała ekshumowano i pochowano dopiero w 1947 roku. Dzisiaj w miejscu dołu śmierci stoi pomnik ku czci pomordowanym-byłem tam niespełna dwa tygodnie temu. Jest piękny pomnik, jest też tablica pamiątkowa na stacji w Szymankowie. Z tyłu szymankowskiej stacji znalazłem jeszcze coś, co widzieliście wczoraj [2014] na oprawie w trakcie meczu Śląska-znak Rodła. To było terytorium Wolnego Miasta Gdańska. Tam była mniejszość polska. Na masowym grobie w Szymankowie Niemcy umieścili tabliczkę z napisem: „tu leży polska mniejszość narodowa”…

Kto jeszcze pamięta „tygryski”?

doci_pl
Okładka „tygryska” „Zatrzymać pociąg 963”

Za małolata każdy opowiadał kim to zostanie jak dorośnie. Jeden chciał zostać strażakiem, inny lekarzem, piłkarzem, co głupszy milicjantem. Ja po przeczytaniu trzydzieści parę lat temu „tygryska” pod tytułem „Zatrzymać pociąg 963”, chciałem zostać polskim (przedwojennym) kolejarzem.

Chwała polskim kolejarzom i polskim celnikom, którzy 1 IX 1939 roku, na terytorium Wolnego Miasta Gdańska, jako pierwsi stawili czynny opór wielokrotnie liczniejszym siłom niemieckiego najeźdźcy, nie dopuszczając do bezpośredniego ataku na polskie terytorium!

Politycznie Niepoprawny B

Zdjęcia: naszeszymankowo, Narodowe Archiwum Cyfrowe, odkrywca.pl, conrad600.w.interiowo

LISTA OSÓB ZAMORDOWANYCH PRZEZ NIEMCÓW W SZYMANKOWIE

Celnicy:
Stanisław Szarek – dowódca inspektorów celnych (ur. 12 września 1913 r. – zm. 1 września 1939 r.)
Władysław Kamiński – inspektor celny
Jan Michalak – inspektor celny
Eugeniusz Jarczyński – kierowca Inspektoratu Ceł (pierwsza ofiara-zamordowany około godziny 2.00 1 IX 1939 r.)
Ignacy Wasielewski – inspektor celny (ur. 31 lipca 1893 r. – zm. 1 września 1939 r.)

Kolejarze:
Roman Grubba – zwrotniczy (ur. 15 października 1909 r. – zm. 1 września 1939 r.)
Artur Okroy – kasjer biletowy (ur.28 lutego 1909 r. – zm. 1 września 1939 r. ). Żonaty.
Jan Izydor Żelewski – torowy (ur. 11 maja 1900 r. – zm. 1 września 1939 r. ). Kawaler
Paweł Plath – zwrotniczy II klasy (ur. 25 września 1912 r. – zm. 1 września 1939 r.). Żonaty, jedno dziecko.
Paweł Kraiński – zwrotniczy II klasy (ur. 29 sierpnia 1900 r. – zm. 1 września 1939 r.).Żonaty, bezdzietny.
Paweł Alfons Szczeciński – zawiadowca stacji II klasy (ur. 30 października 1908 r. – zm. 1 września 1939 r.). Kawaler
Gerard Albert Wilgorski – adiunkt, dyżurny ruchu (ur. 19 września 1919 r. – zm. 1 września 1939 r.). Kawaler
Marian Chmielecki – starszy asystent, p.o. kasjera biletowego (ur. 3 stycznia 1890 r. – zm. 1 września 1939 r.). Kawaler
Marian Gołembiewski – nastawniczy (ur. 4 listopada 1908 r. – zm. 1 września 1939 r. )
Alojzy Alfons Łukowski – nadzorca przewodów (ur. 9 listopada 1911 r. – zm. 1 września 1939 r.). Kawaler
Mieczysław Olszewski – zawiadowca odcinka drogowego II klasy (ur. 1 czerwca 1913 r. – zm. 1 września 1939 r.). Kawaler
Alfons Runowski – asystent, p.o. dyżurnego ruchu (ur. 4 listopada 1910 r. – zm. 1 września 1939 r.). Kawaler
Aureli Antoni Strzempkowski – restaurator dworcowy (ur. 29 kwietnia 1892 r. – zm. 1 września 1939 r.)

Pozostali:
Elżbieta Lessnau z domu Torlińska – żona kolejarza Alfonsa Lessnaua (ur. 6 stycznia 1917 r. – zm. 1 września 1939 r.). Była w ciąży.
Helena Szczecińska – siostra zawiadowcy stacji (ur. 18 lutego 1901 r. – zm. 1 września 1939 r.)
NN „Kordian” – oficer polskiego wywiadu .

Powyższy tekst został pierwotnie opublikowany 1 IX 2014 roku pod tytułem: „Tak wybuchła wojna”.

Inka: „Smutno, że muszę umierać… „

Inka : „Smutno, że muszę umierać… „

28 VIII 1946 roku w komunistycznym, zarządzanym przez żydowskich ubeków więzieniu w Gdańsku, została zamordowana sanitariuszka i łączniczka majora „Łupaszki” Danuta Siedzikówna „Inka”. Wraz z nią zastrzelono Feliksa Selmanowicza – „Zagończyka”. Agent NKWD, Bolesław Bierut (jeden z pseudonimów), pełniący obowiązki namiestnika sowieckiego okupanta w Polsce, nie skorzystał z prawa łaski. Wrogowie Polski zamordowali Danusię na niespełna tydzień przed Jej „osiemnastką”. Dzisiaj dzieci i wnuki tych morderców mają się dobrze i nadal trzymają wszystko w swoich łapskach.

Natomiast znany nam dobrze „postnowocześniak”, żydowski profesor dr hab. Zygmunt Bauman (kariera naukowa: NKWD, KBW, IW) żyje w Anglii z córką w/w sowieckiego agenta. Jest takie zdjęcie w albumie o „Ince”, na którym widać „Obywatela Prezydenta” Bolesława Bieruta odpoczywającego na plaży w Sopocie wraz z ukochaną córką, rówieśnicą „Inki”. Data zrobienia zdjęcia lipiec 1946 roku…

Chwała pomordowanym Polakom!
Śmierć wrogom Ojczyzny!

Politycznie Niepoprawny B

Powyższy tekst został pierwotnie opublikowany 28.08.2014 roku.

Na zdjęciu (wiadomosci.wp.pl) Biuro Europarlamentarne Prof. Joanny Senyszyn – Gdynia, luty 2013 r.

28 sierpnia 2016 roku, w 70. rocznicę bestialskiego mordu, „Inka” i „Zagończyk” zostaną godnie pochowani z państwowymi honorami. Poniżej plan dzisiejszej uroczystości z portalu niezalezna.pl

Główne uroczystości odbędą się w niedzielę i rozpoczną o godz. 13.00 mszą świętą w bazylice konkatedralnej Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Gdańsku przy ul. Podkramarskiej 5. Mszy przewodniczył będzie metropolita gdański abp Sławoj Leszek Głódź, przed świątynią zostanie ustawiony telebim transmitujący uroczystości. Ok. godz. 14.30 sprzed bazyliki wyruszy kondukt pogrzebowy, uda się na Cmentarz Garnizonowy w Gdańsku. Kondukt przejdzie ulicami: Piwną, Węglarską, Szeroką, Targ Drzewny, Hucisko, 3 maja. Przemarsz potrwa ok. 40 min.
O godz. 15.30 na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku rozpoczną się uroczystości pogrzebowe z asystą honorową Wojska Polskiego. Podczas uroczystości wystąpią reprezentanci państwa, przewodniczący Solidarności Piotr Duda i dr Krzysztof Szwagrzyk, a także reprezentanci rodzin chowanych bohaterów.

III Bieg Żołnierzy Niezłomnych

III Bieg Żołnierzy Niezłomnych – Sobótka 20 sierpnia 2016

Stowarzyszenie Odra-Niemen, oraz kibice WKS Śląsk Wrocław serdecznie zapraszają na III Bieg Żołnierzy Niezłomnych. Wydarzenie odbywa się w Sobótce. Nasze stowarzyszenie od początku uczestniczy w tym projekcie. W bieżącej edycji jesteśmy partnerem akcji i zapraszamy Państwa jak zwykle do spotkań z kombatantami z różnych środowisk. Nasz stowarzyszeniowy namiot będzie pełen wspaniałych gości z kraju i zagranicy. Oprócz kombatantów, będą także z nami młodzi Polacy z różnych krajów Europy Środkowej, a także polscy pedagodzy z Anglii, Litwy, Białorusi i Ukrainy.
Zapraszamy na bieg do Sobótki 20.08.2016, na spotkanie z nami, z naszymi gośćmi.
Do zobaczenia

TERMIN I MIEJSCE:

Bieg odbędzie się 20 sierpnia 2016 r. na ulicach Sobótki i traktach leśnych Masywu Ślęży.
Start w Rynku w Sobótce, o godz. 11:00.

Trasa długości 10 km, przewyższenie + 260 m – 130 m.

Start obok Urzędu Gminy z Rynku, podbieg ulicą Św. Jakuba, potem Starego Dębu, dalej czerwonym szlakiem turystycznym i archeologicznym do kapliczki. Skręt w lewo, potem głównie podbieg drogą leśną wybrukowaną miejscowymi kamieniami, w większej części wzdłuż czerwonego szlaku archeologicznego, ostatnie 500 m bez znaków, aż do Traktu Bolka oznaczonego czarnym szlakiem. Obok schronu turystycznego skręt w prawo, płaski odcinek, aż do przecięcia z czerwonym szlakiem na Ślężę. Odtąd zbieg, cały czas wzdłuż czarnego szlaku, aż do Przełęczy pod Wieżycą. Tutaj – przebiegnięcie obok bramy mety na żółty szlak. Zbieg żółtym szlakiem, ok. 1 km, aż do drogi na skraju lasu będącej przedłużeniem ulicy Słonecznej. Tą drogą dalej, do asfaltowej ulicy w Górce. Potem ulicą Leśną. Dalej skręt w lewo, do lasu, aż do czarnego szlaku. Na koniec łagodny podbieg wzdłuż czarnego szlaku, aż do Przełęczy pod Wieżycą na metę – miejsce obok Domu Turysty „Pod Wieżycą” koło Kamienia Pamięci Rotmistrza Witolda Pileckiego.

Trasa będzie podzielona na 9 równych odcinków z których każdy, podczas Biegu, będzie nazwany imieniem Bohatera:

1) Trakt Adama Lazarowicza „Klamry”,
2) Trakt Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”,
3) Trakt Danuty Siedzikówny „Inki”,
4) Trakt Hieronima Dekutowskiego „Zapory”,
5) Trakt Władysława Łukasiuka „Młota”,
6) Trakt Anatola Radziwonika „Olecha”,
7) Trakt Stanisława Sojczyńskiego „Warszyca”,
8) Trakt Mieczysława Dziemieszkiewicza „Roja”,
9) Trakt Józefa Franczaka „Lalka”.

Więcej informacji na stronie Bieg Niezłomnych, kliknij tutaj.

Zdjęcie tytułowe: biegniezlomnych.pl

Poniższe zdjęcia (kliknij, żeby powiększyć) z drugiej edycji Biegu Żołnierzy Wyklętych: PN, PNB

P1040353P1040355P1040366P1040378P1040400P1040404P1040443P1040471P1040474P1040485P1040495P1040502P1040516

Przed Wizną było Zadwórze

Zadwórze – 96. rocznica bohaterskich walk młodych lwowiaków na przedpolach Lwowa

W połowie sierpnia 1920 roku (sprowokowane) judeo-bolszewickie hordy zostały powstrzymane pod Warszawą,. O tym wiedzą raczej wszyscy, natomiast o tym, co się w owym czasie działo na południowym-wschodzie, niekoniecznie. 17 sierpnia 1920 roku batalion 330 młodych lwowskich ochotników, pod dowództwem kapitana Zajączkowskiego, maszerował na Lwów, który szykował się do obrony. Około trzydziestu kilometrów od centrum Lwowa znajduje się wieś Zadwórze, która została zajęta przez bolszewików z 1 Armii Konnej Siemiona Budionnego. Armia ta złożona z Kozaków, zbuntowanych lub sterroryzowanych chłopów i wszelkiej maści degeneruchów „wsławiła” się, między innymi, spaleniem szpitala w Berdyczowie z 600 rannymi Polakami oraz siostrami Czerwonego Krzyża. Orlęta bez chwili zastanawiania ruszyły na bolszewika i podjęły nierówną walkę.

Obraz przedstawiający jedną z walk o stację kolejową w Zadwórzu – 17 sierpnia 1920
do broni_pl1
Góra Stracenia

W ciągu 11 godzinnej bitwy młodzieżowcy odparli sześć szarż czerwonej konarmii, gdy skończyła im się amunicja walczyli wręcz, kolbami i bagnetami. Nikt się nie poddawał, walczyli w okrążeniu do końca. Poległo 318 z 330 młodocianych lwowiaków, dowódca wraz z podwładnymi popełnili samobójstwo. W odwecie za bohaterską obronę czerwone dzikusy urządziły krwawą jatkę, rannych dobijano kolbami, masakrowano szablami, bezczeszczono zwłoki. Bohaterska śmierć nie poszła na marne, powstrzymanie bolszewików umożliwiło innym oddziałom wycofanie na Lwów i przygotowanie miasta do obrony, co więcej Budionny zrezygnował z natarcia na Miasto. Powstrzymanie armii konnej Budionnego na południowo-wschodnich kresach ledwo powstałej II Rzeczypospolitej pozwoliło generałowi Tadeuszowi Rozwadowskiemu przegrupować siły i odnieść zwycięstwo w bitwie nad Wisłą. Bitwa pod Zadwórzem stała się symbolem bezwzględnej ofiarności złożonej na ołtarzu ukochanej Ojczyzny – nazwano ją Polskimi Termopilami.  Warto wiedzieć, że komisarzem politycznym w 1 Armii Konnej był niejaki Stalin. Trzeba pamiętać, że rząd węgierski, w lipcu 1920 roku, przekazał nieodpłatnie i na własny koszt ponad 60 milionów sztuk amunicji, 30 tysięcy karabinów i potężną ilość wszelakiego sprzętu wojskowego. Węgry, piękny kraj i mądry naród.

Politycznie Niepoprawny B

Powyższy tekst jest fragmentem tekstu „Zawsze wierni!”, pierwotnie opublikowanego 19 maja 2011 roku.

Zdjęcia: formoza58.dobroni.pl

Holokaust Woli

Holokaust Woli – Powstanie Warszawskie

W sobotę 5 sierpnia 1944 roku Niemcy rozpoczęli akcję bestialskiego, praktycznie maszynowego mordowania bezbronnych Polaków, mieszkańców warszawskiej Woli. Akcję tą, która rozpoczęła się dokładnie 72 lata temu, znamy pod nazwą Rzezi Woli. Była ona konsekwencją rozkazu Hitlera, który nakazywał Warszawę zrównać z ziemią, zaś wszystkich Polaków wymordować.

holokaust2

ZWYRODNIALCY

Eksterminacją polskiej ludności kierował SS Gruppenfuehrer Heinz Reinefarth (nie ukarany za zbrodnie, po wojnie burmistrz z generalską rentą), który 5 sierpnia 1944 roku raportował przełożonym:

„Co mam robić z cywilami? Mam mniej amunicji niż zatrzymanych”.

W skład  grupy dowodzonej przez niego wchodzili:
-niemiecki pułk SS dowodzony przez SS-Standartenfuehrera Oskara Dirlewangera (dwa bataliony, 3.381 sztuk),
-niemiecki 608. Pułk Ochrony z Breslau płk. Willy’ego Schmidta – ok. 600 sztuk,
-pułk z brygady SS Rosyjskiej Wyzwoleńczej Armii Ludowej (RONA), dowodzony przez SS Brigadefuehrera Bronisława Kamińskiego – ok. 2.000 sztuk,
-2. Azerbejdżański Batalion „Bergmann”, dwa bataliony 111. Pułku Azerbejdżańskiego i 3. Pułk Kozaków – razem ok. 2.800 sztuk.

ZABIĆ WSZYSTKO CO POLSKIE

Początkowo bandyci, bo ciężko ich nazwać żołnierzami, strzelali do ludności cywilnej i wrzucali granaty do zamieszkałych domów, które potem podpalali. Jednakże działania takie z niemieckiego punktu widzenia okazały się nieekonomiczne i podjęto decyzję o umasowieniu mordów.  Za miejsca masowych egzekucji posłużyły między innymi:
– fabryki (np. Ursus – ok. 6.000 zamordowanych osób),
– parki (np. Park Sowińskiego – ok. 1.500 zamordowanych osób),
– szpitale (np. św. Łazarza – ok. 1.200 zamordowanych osób),
– zajezdnie (np. ul. Młynarska -ok. 1.000 zamordowanych osób),
a także place, podwórza kamienic, hale etc. Dodatkowo w rejonie wiaduktu kolejowego, oraz w okolicach wału kolejowego zamordowano ponad 10.000 Polaków. Tylko w ciągu trzech dni wymordowano 60.000 polskich kobiet, dzieci i mężczyzn.

NIEMIEC O NIEMCACH

Na zakończenie relacja świadka tamtych zdarzeń. Mathias Schenck, jeden z niewielu niemieckich żołnierzy, który złożył świadectwo swojej służby w Warszawie dla Muzeum Powstania Warszawskiego powiedział:

„Sadystyczne gwałty na Polkach były znakiem rozpoznawczym dirlewangerowców podczas rzezi Woli. – Widziałem jednego z nich, jak gwałcił Polkę na stole. Pod koniec wyjął nóż, rozpłatał jej brzuch i klatkę piersiową aż do gardła”.

Politycznie Niepoprawny B

Zdjęcie nagłówkowe przedstawia kurhan spalonych zwłok rozstrzelanych Polek i Polaków, oraz krzyże sfotografowane z wiaduktu kolejowego nad ulicą Górczewską. Fotografia, wykonana po ucieczce Niemców (Ukraińców, Rosjan, Azerów…) w styczniu 1945 roku, przedstawia kilkumetrowy kurhan składający się z około dziesięciu warstw ludzkich popiołów. Zdjęcie pochodzi ze strony zawierającej wniosek blogerów do Rzecznika Praw Obywatelskich (2009), dotyczący upamiętnienia wymordowanych mieszkańców Woli.