Rotmistrz leży blisko oprawców

Rotmistrz leży blisko oprawców

Rotmistrz leży blisko oprawców

pasjonujący artykuł Tadeusza Płużańskiego – polecamy fragmenty, całość w GAZETA POLSKA CODZIENNIE, polecamy!

Ryszard Mońko, zastępca naczelnika więzienia mokotowskiego ds. politycznych za najbardziej mrocznych, stalinowskich czasów, powinien odpowiedzieć za udział w zbrodni na Witoldzie Pileckim, a także ujawnić, gdzie dokładnie komunistyczni siepacze – jego koledzy – wrzucili zmasakrowane ciało rotmistrza i innych polskich bohaterów. Mógłby pomóc, przyspieszyć prace na Łączce. Jednak przez ćwierć wieku istnienia III RP nie zapukał do niego żaden prokurator. Mnie bez problemu udało się dotrzeć do Mońki w 2012 r.Do Hrubieszowa jechaliśmy w ciemno. Żyje, nie żyje – zastanawialiśmy się. W końcu ma już koło dziewięćdziesiątki.

[…]

Czy Mońko otworzy nam drzwi? – pytaliśmy dalej. Czy mieszka sam? Języka zasięgnęliśmy w restauracji nieopodal zapisanego na kartce adresu. Mońko? – zdziwiła się kelnerka. Oczywiście, że znam. Mieszka dwie przecznice stąd. Pracuje w policji. Od słowa do słowa okazało się, że pani mówi o synu stalinowca. Czyli służby mundurowe to rodzinna tradycja. Niedaleko pada jabłko od jabłoni.

[…]

Nerwy. Nawet jak Mońko nas wpuści, jego syn może zauważyć, że jestem naszpikowany mikrofonami. Co wtedy?

Dzwonię do bramy. Przez godzinę nikt nie otwiera. Syn pewnie w pracy, ale starszy pan? Zniecierpliwieni zaczynamy zbierać się do drogi powrotnej. Aż tu nagle zbliża się do nas człowiek na rowerze. Malutki, zadbany, z rumieńcem zdrowia na twarzy. Przyglądam się – to przecież Mońko. Dziarsko pedałuje z zakupami w koszyku, a potem zatrzymuje się przy bramie do swojej willi. Kamery ukrytej w samochodzie szczęśliwie nie zauważa. Rozmawiać jednak nie chce. To było dawno. Nic nie pamiętam – ucina. Przekonuję go, że jestem historykiem, a w tej chwili trwają prace ekshumacyjne na warszawskiej Łączce. Powinien złożyć relację – dla potomności. I tak zaczęła się nasza rozmowa, która przed bramą jego domu trwała około godziny.

[…]

O Łączce Mońko nie chciał mi nic powiedzieć, twierdząc, że na Mokotowie pracował do 1948 r., kiedy pochówków dokonywano jeszcze na Służewie, ale też… w więzieniu mokotowskim. W tym ostatnim miejscu – na terenie czynnego wciąż aresztu śledczego – też powinniśmy odszukać i ekshumować naszych bohaterów.
Mońko kłamał. Na procesie Łapińskiego zeznawał: „Na Mokotów zostałem skierowany w styczniu 1948 r. ze zlikwidowanej jednostki saperskiej. Jako funkcjonariusz ds. polityczno-wychowawczych uczyłem śledczych zasad polskiego ruchu robotniczego”. Przypomnę tu, że zamordowanych przy ul. Rakowieckiej więźniów grzebano na Służewie do wiosny 1948 r. (szacuje się, że w dołach śmierci leży tam nadal nawet do 3 tys. osób). Od wiosny 1948 r. drugim polem więziennym była Łączka (ok. 300 rozstrzelanych).

[…]

O samych egzekucjach Mońko mówił trochę więcej.

[…]

Mnie szczególnie interesowała egzekucja rotmistrza Witolda Pileckiego, w której – jak wynika z dokumentów – Mońko brał udział.

Przeczytajcie całość w Gazeta Polska codziennie

No Comments

Post a Comment