„Serce dla Inki”

„Serce dla Inki” to pilska akcja, która ma na celu pamięć o wielkiej bohaterce powstania antykomunistycznego. Strona wydarzenia.

Pilanie! W ramach pilskich dni pamięci Żołnierzy Wyklętych mamy zaszczyt ogłosić akcję ‚”Serce dla Inki”. Chcemy upamiętnić Danutę Siedzikównę ps. Inka w naszym mieście. O zasługach oraz wielkim zaangażowaniu w walkę o niepodległość Polski nie będziemy pisać bo każdy z nas o tym doskonale wie. A więc krótko:

Zbieramy wszelakie srebro… Każdy z nas posiada w domu pojedyncze kolczyki, czy zerwane łańcuszki. Jeśli zalegają Wam w szufladzie i chcecie przyczynić się do symbolicznego serca dla Inki, które wraz z ziemią z Jej grobu będzie wkomponowane w tablicę oddającą Jej cześć to macie doskonałą okazje. Każdy mieszkaniec Piły oraz regionu może mieć swój własny udział w upamiętnieniu tej młodej dziewczyny, która oddała swoje życie dla naszej ojczyzny. Tablica pamiątkowa będzie wisiała na terenie parafii p. w. Świętej Rodziny w Pile. Projekt zawiera srebrne serce, dlatego potrzebujemy różnej wielkości biżuterię. Jest to świetna okazja do włączenia się w akcję wszystkich naszych mieszkańców. Zmieniajmy razem naszą Piłę, naszą Polskę ! Zbieramy do końca lutego. Czasu jest naprawdę mało, więc liczymy na wielkie zaangażowanie! Mobilizacja !!!Niepotrzebną biżuterię z hasłem ”Serce dla Inki” możecie przynosić do:
*Kancelaria parafialna Świętej Rodziny
*Kolejowy Sklep Sportowy przy ul. Buczka
*Pocztą – na adres ks. Jarosław Wąsowicz SDB ul. Św. Jana Bosko 1, 64-920 Piła

Akcja trwa do 29 lutego.
Pilscy Patrioci

Henryk Atemborski ps.”Pancerny”

Henryk Atemborski ps.”Pancerny”

Urodził się 10 kwietnia 1928 r. w Łodzi. W okresie wojny związany był z partyzantką ziemi kieleckiej. Żołnierz Narodowych Sił Zbrojnych, Brygady Świętokrzyskiej. Po wojnie został aresztowany i w następstwie prześladowany. Od 1954 r. rozpoczął działalność społeczną w dziedzinie sportu i turystyki. Był członkiem, założycielem PTTK WSK Mielec i później kontynuował tę działalność w Nowej Sarzynie. Jest przewodnikiem, przodownikiem i instruktorem krajoznawstwa PTTK.
Był członkiem Zarządu Regionu Rzeszowskiego NSZZ „Solidarność” i delegatem na I Zjazd Krajowy w Gdańsku w 1981 r. W dniach 5.05.2002 – 22.04.2003 odbył samotną rowerową podróż dookoła Europy.

No i teraz przeczytajcie, jak wpadłem na ten film:-) Na profilu mojego serdecznego kumpla ukazało się zdjęcie zawodników i właśnie Pana Henryka. Dzięki Łukasz!

film od: Głos Bohatera

Sojusznicy Hitlera i pogromcy żydów!

„Sojusznicy Hitlera i pogromcy żydów… byli w Polsce podczas okupacji… To była Polska Partia Robotnicza, Gwardia Ludowa i Armia Ludowa – organizacje, które współpracowały z Niemcami.”

– mówi Leszek Żebrowski na spotkaniu zorganizowanym przez Kibiców Unii Oświęcim i Narodowy Oświęcim. Nawiązuje do komentarzy gazety parszywej w sprawie Danuty Siedzikówny „Inki”.

Uczmy się historii od Leszka Żebrowskiego!

film od: zworazwora

Rodakom na Kresach

Rodakom na Kresach

relacja z profilu organizatorów:

110.000 PLN to bilans II Edycji Akcji „Paczka dla Rodaka i Bohatera na Kresach”. 900 świątecznych paczek dotarło przed Bożym Narodzeniem do Polaków mieszkających na Wileńszczyźnie. Dary pojechały do Turgieli, Solecznik, Rakańców, Ejszyszek, Butrymańców, Koleśnik i Niemenczyna.

Rodacy, którzy otrzymali paczki, nie kryli radości, wzruszenia i łez. Były wspólne spotkania, rozmowy, koncerty oraz msza święta w intencji rodaków. Nie byłoby tego sukcesu gdyby nie ogromne zaangażowanie i praca setek wolontariuszy.

„Takie niespodzianki umacniają tożsamość narodową żyjących na Wileńszczyźnie Polaków”

– mówili rodacy mieszkający w miejscowości Turgiele na Litwie.

„Byli u nas rok temu, są także i w te święta. Dziękujemy za ten piękny gest i jedność z nami. Nasze domy są zawsze dla was otwarte.

Na koncie Caritas Archidiecezji Szczecińsko-Kamieńskiej udało się w tym roku zebrać 63.000, z Wrocławia wyjechała paczka warta 20.000 PLN z markową odzieżą a z ponad 25 punktów zbiórki w Polsce i zagranicą wolontariusze zgromadzili około 3 tony produktów o wartości prawie 20.000 PLN. Dodatkowo za kwotę 10.000 PLN na ferie do Polski zostały zaproszone polskie dzieci z Litwy.

„Cieszymy się, że możemy choć na święta, sprawić naszym rodakom miłą niespodziankę Nie zbawimy świata, ale radość, którą daliśmy zostaje w sercach obdarowanych oraz naszych.”

– mówi Wojciech Woźniak, inicjator Akcji.

Wielkie pakowanie darów w Szkole Podstawowej w Przecławiu zainaugurowała Para Prezydencka. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Pan Andrzej Duda z małżonką Agatą Kornhauser-Dudą przygotowali pierwsze paczki, które pojechały na Litwę. Pan Prezydent z Małżonką przygotowali także osobistą paczkę dla polskich dzieci ze Szkoły Specjalnej w Solecznikach na Litwie oraz dla Pani Aleksandry, bohaterki akcji „Paczki dla Rodaka i Bohatera na Kresach”.

„W obie strony dwa samochody z pomocą pokonały prawie 3000 km”

– mówi Łukasz Szełemej, współorganizator Akcji. To była długa i wyczerpująca droga, jednak z uśmiechem na twarzy. Pamiętamy o naszych Rodakach na Wileńszczyźnie, dajemy im siłę i radość. Jesteśmy jedną wielką polską rodziną.

rodakom na kresach2 rodakom na kresach3 rodakom na kresach5

Podczas uroczystego pakowania, z dedykacją dla Pary Prezydenckiej oraz wszystkich Darczyńców, Wolontariuszy i Kresowiaków, wystąpili uczniowie i nauczyciele Państwowej Szkoły Muzycznej I stopnia im. Tadeusza Szeligowskiego w Szczecinie, muzycy Stowarzyszenia Villa Grawitza (w składzie: Kamil Borsuk (akordeon), Szymon Kaczorkiewicz (gitara), Katarzyna Kupny (Wiolonczela), Anna Strycharczyk (Skrzypce), Jakub Strycharczyk (skrzypce), Maciej Strycharczyk (saksofon/klarnet)) oraz uczniowie Szkoły Podstawowej w Przecławiu (Zespoły: “Rozśpiewana gromada”, Flażoleciści “Na fali” i Dzwoneczki).

rodakom na kresach6 rodakom na kresach5

Druga edycja akcji „Paczka dla Rodaka i Bohatera na Kresach” rozpoczęła się już w czerwcu. Pierwszym etapem charytatywnej zbiórki było zorganizowanie letnich wakacji dla dzieci z Kresów. Razem z Caritas Archidiecezji Szczecińsko-Kamieńskiej organizatorzy akcji zaprosili w lipcu polonijne dzieci na kolonię z elementami obozu językowego. Wzięło w niej udział 40 dzieci z rodzin polskich mieszkających na Grodzieńszczyźnie na Białorusi oraz 10 dzieci z rodzin polskich z Wileńszczyzny.

W trakcie turnusu dzieci brały udział w lekcjach języka polskiego oraz w integracyjnych zabawach z polskimi rówieśnikami z województwa Zachodniopomorskiego. Przez 12 dni dzieci odpoczywały w Ośrodku Szkoleniowo-Wypoczynkowym „Brzózki” w Popielewie k/Nowego Warpna.

rodakom na kresach7

Celami przyjazdu dzieci z Kresów do Polski było pogłębianie umiejętności posługiwania się językiem polskim, przybliżenie tradycji i zwyczajów polskich, stymulowanie rozwoju intelektualnego, emocjonalnego i fizycznego, rozwijanie predyspozycji psychofizycznych dzieci przez gry, konkursy, spotkania z ciekawymi gośćmi oraz umożliwienie kontaktu z rówieśnikami z kraju pochodzenia ich przodków.

„Paczka dla Rodaka i Bohatera na Kresach” to akcja szczecinian. Pomysł zrodził się podczas lipcowej XXIV Międzynarodowej Pielgrzymki Pieszej Suwałki-Wilno w 2014 roku. W trakcie marszu do Wilna pielgrzymi spotykali na swojej drodze wielu rodaków mieszkających na Litwie, którzy częstowali wszystkich pątników, czym tylko mogli.

Wtedy, inicjator akcji, Wojciech Woźniak spotkał na swojej drodze panią Aleksandrę, która witała pielgrzymów kilkoma kanapkami oraz marchewkami z przydomowego ogrodu. Wzruszające zdjęcie, które wtedy wykonał, zainicjowało plan pomocy Rodakom na Kresach. W organizację akcji włączył się Łukasz Szełemej, ks. Maciej Szmuc z Caritasu Archidiecezji Szczecińsko-Kamieńskiej, który udostępnił specjalne konto zbiórki oraz Bartłomiej Ilcewicz z Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana”. Nazwa akcji „Paczka dla Rodaka i Bohatera na Kresach” nawiązuje do poświęcenia Polsce, pamięci polskich korzeni oraz pielęgnowaniu tradycji i narodowego dziedzictwa.

„Jesteśmy wdzięczni naszym Rodakom na Kresach za rozpowszechnianie polskiej mowy, za utrwalanie historii, za trud życia. Naszą akcją oddajemy hołd Rodakom, tym którzy od pokoleń wiernie przestrzegają maksymy „Bóg, Honor, Ojczyzna”. To hołd dla naszych współczesnych Bohaterów zachowujących Polskość w najczystszej postaci”

– mówi Wojciech Woźniak.

Od 20 listopada do 17 grudnia 2014 roku do siedzib Caritasu Archidiecezji Szczecińsko-Kamieńskiej oraz Katolickiego Stowarzyszenia Civitas Christiana w Szczecinie mieszkańcy Szczecina i regionu przynosili dary do paczek. Uruchomione zostało także specjalne konto na które wpłynęło ponad 34 000 złotych od darczyńców z Polski i z zagranicy. Akcję wsparło finansowo ponad 360 osób z 200 miejscowości.

20 grudnia 2014 roku do Polaków mieszkających na Wileńszczyźnie trafiło łącznie 400 paczek z żywnością, chemią gospodarstwa domowego, odzieżą oraz książkami. Dzięki świątecznej zbiórce udało się zebrać ponad 6 ton darów. Paczki przywiezione dwoma autami ze Szczecina trafiły do Turgieli, Jaszun, Solecznik, Rakańców i Ejszyszek. Ostatnim punktem było serdeczne spotkanie z Panią Aleksandrą, od której rozpoczęła się ta niezwykła przygoda.

„Po wielu dniach ciężkiej pracy, tysiącu wykonanych rozmów i pokonaniu 2500 km, jesteśmy dumni, że Polacy pamiętają o naszych Rodakach na Kresach. Była to dla nas wzruszająca podróż, której towarzyszyła Boża opieka. Był to dar Zachodnich Kresów dla Wileńszczyzny – bliskich naszemu sercu Kresów Wschodnich”

– mówi Łukasz Szełemej.

Pomysłodawcą akcji jest Wojciech Woźniak, a współorganizatorami Łukasz Szełemej, ks. Maciej Szmuc z Caritas Archidiecezji Szczecińsko-Kamieńskiej oraz Bartłomiej Ilcewicz z Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana” w Szczecinie.

Akcja zadedykowana jest, pochodzącym z Kresów, Żołnierzom Armii Krajowej ze Szczecina – Pani Major Danucie Szyksznian-Ossowskiej, ps. „Sarenka” (Powstaniec Wileński) oraz Panu Kapitanowi Zbigniewowi Piaseckiemu, ps. „Czekolada” (Powstaniec Warszawski).

Od początku drugiej edycji akcję wspierała Pierwsza Dama, Szanowna Pani Agata Kornhauser-Duda.

Dziękujemy wszystkim Ludziom Wielkiego Serca!

Wojciech Woźniak, Łukasz Szełemej, ks. Maciej Szmuc

www.rodakomnakresach.pl
www.fb.com/rodakomnakresach

‪#‎pomagamy‬
‪#‎rodakomnakresach‬

Wileńszczyzna 2015
Fot. Łukasz Szełemej, Tomasz Gontarz, Wojciech Zagaj / wiele więcej zdjęć na stronie Paczka dla Rodaka

film od: Prezydent Andrzej Duda

 

Rotmistrz leży blisko oprawców

Rotmistrz leży blisko oprawców

pasjonujący artykuł Tadeusza Płużańskiego – polecamy fragmenty, całość w GAZETA POLSKA CODZIENNIE, polecamy!

Ryszard Mońko, zastępca naczelnika więzienia mokotowskiego ds. politycznych za najbardziej mrocznych, stalinowskich czasów, powinien odpowiedzieć za udział w zbrodni na Witoldzie Pileckim, a także ujawnić, gdzie dokładnie komunistyczni siepacze – jego koledzy – wrzucili zmasakrowane ciało rotmistrza i innych polskich bohaterów. Mógłby pomóc, przyspieszyć prace na Łączce. Jednak przez ćwierć wieku istnienia III RP nie zapukał do niego żaden prokurator. Mnie bez problemu udało się dotrzeć do Mońki w 2012 r.Do Hrubieszowa jechaliśmy w ciemno. Żyje, nie żyje – zastanawialiśmy się. W końcu ma już koło dziewięćdziesiątki.

[…]

Czy Mońko otworzy nam drzwi? – pytaliśmy dalej. Czy mieszka sam? Języka zasięgnęliśmy w restauracji nieopodal zapisanego na kartce adresu. Mońko? – zdziwiła się kelnerka. Oczywiście, że znam. Mieszka dwie przecznice stąd. Pracuje w policji. Od słowa do słowa okazało się, że pani mówi o synu stalinowca. Czyli służby mundurowe to rodzinna tradycja. Niedaleko pada jabłko od jabłoni.

[…]

Nerwy. Nawet jak Mońko nas wpuści, jego syn może zauważyć, że jestem naszpikowany mikrofonami. Co wtedy?

Dzwonię do bramy. Przez godzinę nikt nie otwiera. Syn pewnie w pracy, ale starszy pan? Zniecierpliwieni zaczynamy zbierać się do drogi powrotnej. Aż tu nagle zbliża się do nas człowiek na rowerze. Malutki, zadbany, z rumieńcem zdrowia na twarzy. Przyglądam się – to przecież Mońko. Dziarsko pedałuje z zakupami w koszyku, a potem zatrzymuje się przy bramie do swojej willi. Kamery ukrytej w samochodzie szczęśliwie nie zauważa. Rozmawiać jednak nie chce. To było dawno. Nic nie pamiętam – ucina. Przekonuję go, że jestem historykiem, a w tej chwili trwają prace ekshumacyjne na warszawskiej Łączce. Powinien złożyć relację – dla potomności. I tak zaczęła się nasza rozmowa, która przed bramą jego domu trwała około godziny.

[…]

O Łączce Mońko nie chciał mi nic powiedzieć, twierdząc, że na Mokotowie pracował do 1948 r., kiedy pochówków dokonywano jeszcze na Służewie, ale też… w więzieniu mokotowskim. W tym ostatnim miejscu – na terenie czynnego wciąż aresztu śledczego – też powinniśmy odszukać i ekshumować naszych bohaterów.
Mońko kłamał. Na procesie Łapińskiego zeznawał: „Na Mokotów zostałem skierowany w styczniu 1948 r. ze zlikwidowanej jednostki saperskiej. Jako funkcjonariusz ds. polityczno-wychowawczych uczyłem śledczych zasad polskiego ruchu robotniczego”. Przypomnę tu, że zamordowanych przy ul. Rakowieckiej więźniów grzebano na Służewie do wiosny 1948 r. (szacuje się, że w dołach śmierci leży tam nadal nawet do 3 tys. osób). Od wiosny 1948 r. drugim polem więziennym była Łączka (ok. 300 rozstrzelanych).

[…]

O samych egzekucjach Mońko mówił trochę więcej.

[…]

Mnie szczególnie interesowała egzekucja rotmistrza Witolda Pileckiego, w której – jak wynika z dokumentów – Mońko brał udział.

Przeczytajcie całość w Gazeta Polska codziennie

Kibice na grobie „Bartka”

Kibice Podbeskidzia odwiedzili grób Henryka Flame „Bartka” w rocznicę jego śmierci.

Jakby to napisać?

Nieczęsto bywam w Bielsku-Białej, ale jeśli tam będę – to muszę z Wami przybić piątkę, bo robicie naprawdę taką pracę, podtrzymującą Pamięć Bohaterów, za którą należy się szacunek! A, może spotkamy się już na 8. Patriotycznej Pielgrzymce Kibicowskiej na Jasną Górę 9 stycznia 2016? Pozdrawiam!

f f2

Ochotnik 1936

Był synem Emeryka i Marii z domu Raszyk. W 1919 rodzina Flame przeniosła się do Czechowic (obecnie Czechowice-Dziedzice). Wykształcenie zdobył w miejscowym gimnazjum i w Szkole Przemysłowej w Bielsku. W 1936 wstąpił na ochotnika do wojska rozpoczynając naukę w Szkole Podoficerów Lotnictwa dla Małoletnich w Bydgoszczy, którą ukończył w 1939, w stopniu kaprala pilota, dostając przydział do 123 Eskadry Myśliwskiej 2 Pułku Lotniczego stacjonującego na lotnisku rakowickim w Krakowie.

Pilot 1939

W wojnie obronnej Polski w 1939, jako pilot 123 eskadry myśliwskiej przydzielonej do Brygady Pościgowej, bronił nieba nad Warszawą przed samolotami wroga. 1 września w okolicach Zakroczyna doszło do pierwszej bitwy powietrznej II wojny światowej, w wyniku której maszyna kpr. Flame została zestrzelona, a on sam od tej pory znajdował się w dyspozycji prezydenta Warszawy, Stefana Starzyńskiego. Z 6 na 7 września 123 eskadra została wycofana z Warszawy na podlubelskie lotniska, a 17 września jej żołnierze przekroczyli granicę rumuńską. W tym czasie Henryk Flame dostał prawdopodobnie przydział do nowo sformowanej Eskadry Rozpoznawczej operującej na linii Lwów – Zaleszczyki.

Po 17 września

Po 17 września został zestrzelony przez Rosjan w okolicach Stanisławowa, po czym zorganizował z luźnych grup żołnierzy z rozbitych jednostek konwój, który pod koniec września przekroczył granicę z Węgrami. Na Węgrzech Flame wraz z innymi żołnierzami został internowany i osadzony w tymczasowym obozie, z którego jednak szybko uciekł. Ukrywając się u węgierskiego gospodarza został zadenuncjowany i przekazany władzom niemieckim, które umieściły zbiega w obozie jenieckim zlokalizowanym na ziemiach austriackich wcielonych do III Rzeszy. W drugiej połowie 1940, dzięki interwencji rodziny, Flame został wypuszczony z obozu. Po powrocie do Czechowic Henryk Flame podjął pracę jako maszynista na miejscowej kolei i związał się jednocześnie z konspiracją niepodległościową.

Założył organizację HAK podległą AK, która zajmowała się wywiadem i sabotażem. Na przełomie 1943 i 1944, zagrożony dekonspiracją i aresztowaniem, wraz z podkomendnymi uciekł do lasu, gdzie zorganizował samodzielny oddział partyzancki operujący w podbeskidzkich lasach. Zauważony przez dowództwo NSZ otrzymał propozycję wejścia wraz z oddziałem w szeregi tej organizacji, z której to propozycji skorzystał i w październiku 1944 został zaprzysiężony na żołnierza NSZ.

Ujawnienie

12 lutego 1945 do Czechowic wkroczyła Armia Czerwona, a Flame, realizując zalecenia dowództwa NSZ, ujawnił się, i wraz z oddziałem, zachowując struktury konspiracyjne, oddał się do dyspozycji „władzy ludowej” i wbrew protestom miejscowych komunistów, objął stanowisko komendanta miejscowego komisariatu MO. W dalszym ciągu realizując wytyczne dowództwa NSZ, Flame obsadził swoimi ludźmi komisariat i podległe mu jednostki, a także gromadził wokół siebie ludzi opozycyjnie nastawionych do komunistów, gromadząc jednocześnie broń przygotowując się do nieuchronnej konfrontacji z komunistami.

„Bartek”

W kwietniu 1945, kolejny raz, jak za okupacji niemieckiej, zagrożony dekonspiracją i aresztowaniem, Flame uciekł ze swoimi ludźmi w pobliskie lasy. Od tej pory zaczął występować jako „Bartek”, odtwarzając oddziały partyzanckie VII Okręgu Śląsko-Cieszyńskiego NSZ rozpoczynając tym samym „drugą konspirację”. Od maja 1945 do lutego 1947 stał na czele największego zgrupowania niepodległościowego na Śląsku Cieszyńskim, którego liczebność, w szczytowym okresie, wynosiła ponad 300 dobrze uzbrojonych i umundurowanych żołnierzy. Składające się z kilku oddziałów zgrupowanie przeprowadziło łącznie ok. 340 akcji zbrojnych. Do największego wystąpienia zgrupowania pod dowództwem Flamego należało zajęcie 3 maja 1946 uzdrowiskowej miejscowości Wisła, w której przeprowadził, na oczach sterroryzowanych komunistów, dwugodzinną defiladę w pełni umundurowanych i uzbrojonych żołnierzy NSZ, co było ewenementem w państwach „władzy ludowej”.

Prowokacja UB

We wrześniu 1946, w wyniku ubeckiej prowokacji, co najmniej 167 żołnierzy zgrupowania „Bartka” zostało wywiezionych na teren dzisiejszego województwa opolskiego i zamordowanych (masowe mordy miały miejsce w lasach w okolicach wsi Barut oraz okolicach lotniska w Starym Grodkowie). Od tego czasu zgrupowanie pod dowództwem Flamego zaczęło tracić inicjatywę na rzecz komunistów, którzy w licznych obławach dziesiątkowali podległe „Bartkowi” oddziały.

W obliczu beznadziejnej sytuacji podjął decyzję o ujawnieniu się przy najbliższej okazji, którą stała się uchwalona przez sejm na dzień 22 lutego 1947 amnestia. Sam „Bartek” z najbliższym otoczeniem ujawnił się dopiero 11 marca 1947 roku w Cieszynie. Był to dla komunistów ogromny sukces, który jednak przyćmiewał fakt, że Flame, ujawniając się na mocy amnestii, był bezkarny, a według nich musiał ponieść karę. Komuniści rozpoczęli więc kolejną prowokację, mającą na celu „ukaranie” Flamego.

Do skrytobójczego zamachu na Flamego doszło 1 grudnia 1947 w Zabrzegu pod Czechowicami. Zamachowcem był miejscowy milicjant Rudolf Dadak, który nigdy nie został osądzony za swoją zbrodnię, tak samo jak inspiratorzy zamachu (m.in. Henryk Wendrowski). Pomimo prowadzonego śledztwa, nie zostali oni ujawnieni ani postawieni przed sądem.

Zamach

1 grudnia 1947 roku o godzinie 14 Henryk Flame przyszedł do warsztatu znajomego Wiktora Cimali z prośbą, żeby zrobił drzwi żelazne do kościoła Św. Katarzyny. Praca nad drzwiami, w której pomagał Flame, trwała do godziny 18. Po skończonej pracy, Cimola zaproponował „Bartkowi”, że odprowadzi go do domu. Po drodze wstąpili do restauracji prowadzonej przez Kozika na piwo. Tam spotkali Wiktora Ryszkę do którego się dosiedli. Później doszło kilku innych znajomych między innymi Rudolf Stafi z żoną i Stefan Kapela. W tym mniej więcej towarzystwie na propozycję Stefana Kapeli cała grupa udała się samochodem do restauracji Czyloka w Zabrzegu.

Zwłoki Henryka Flame

Bartek_04

Pod restaurację prowadzoną przez Józefa Czyloka w Zabrzegu samochód z gośćmi, wśród których był Flame, podjechał między godziną 19 a 20. Z samochodu oprócz wyżej wymienionych gości, wyszło również dwóch funkcjonariuszy MO oraz kilku członków orkiestry, którą wzięto z restauracji Kozika. Całe towarzystwo bez przeszkód weszło do restauracji i zajęło stoliki. W tym czasie około godz. 20 funkcjonariusz MO o nazwisku Drapacz poznawszy wchodzącego do restauracji Henryka Flame poszedł na miejscowy posterunek, gdzie poinformował komendanta placówki Kazimierza Dolacińskiego, że widział jak „Bartek” w towarzystwie znajomych wszedł do restauracji u Czyloka, mówiąc przy tym, że może dojść do „grandy” gdyż kilka dni wcześniej, 29 listopada 1946 roku, Flame strzelał w tej restauracji na wiwat i nieprzychylnie wypowiadał się o „władzy ludowej”. Obaj milicjanci poszli zatem do restauracji, tam zastali już funkcjonariusza MO Całujka a chwilę później przyszli milicjanci, Rudolf Dadak i Multak. Byli tam również czechowiccy milicjanci Stanisław Kopeć i Jan Zygowski, którzy przyjechali w towarzystwie Flamego. W związku z tym, że miejscowy posterunek został bez obstawy, komendant Dolaciński odmeldował Dadaka i Drapacza na placówkę MO. Jednak Dadak został, a zamiast niego na posterunek poszedł Multak.

Około godziny 21.20 do baru, przy którym stali milicjanci, podszedł Flame i zaprosił komendanta Dolacińskiego do stolika, ale ten odmówił mówiąc przy tym, że jest na służbie a zresztą nie pije z nieznajomymi na co Flame przedstawił się podając jednocześnie swój NSZ-owski pseudonim, tak że wszyscy w pobliżu to usłyszeli. W tym czasie w restauracji znajdowało się pięciu milicjantów pilnujących porządku przed ewentualną awanturą, zwłaszcza, że towarzystwo Flamego było już mocno rozbawione. O godzinie 22 Czylok zabrał się do zamykania baru, widząc to Flame podszedł do Dolacińskiego i poprosił o dłuższe pozostanie obecnych na sali, ponieważ ma obawy, że na zewnątrz może dojść do awantury. Dzięki interwencji komendanta posterunku Czylok zrezygnował z zamknięcia restauracji.

Gdy kolejny raz Flame podszedł do baru zaczepił go Rudolf Dadak pytając czy pamięta go z roku 1944 na co zapytany odpowiedział, że jeżeli był w partyzantce to walczyli razem przeciwko okupantowi i na tym rozmowa się skończyła. Według późniejszej relacji samego Dadaka rozmowa przebiegła nieco inaczej, a mianowicie, że „podchmielony” Flame podszedł do niego i mu ubliżył używając przy tym wulgarnych słów. Bezpośrednio po tym incydencie Flame poszedł do osobnego pomieszczenie gdzie przysiadł się do Marii Stafi i do żony Ryszka. Był podłamany, skarżył się, że jego na świecie już nic nie cieszy, żyje tylko dla dzieci i dla matki.

Dochodziła godzina 23 dnia 1 grudnia 1947 roku gdy usłyszano serię strzałów i towarzyszący jej krzyk kobiet. Chwilę później Henryk Flame leżał bez ruchu w kałuży krwi obok krzesła na którym siedział. Strzał oddał funkcjonariusz MO Rudolf Dadak, który stał w drzwiach z karabinem w ręku z lufą skierowaną do pokoju, w którym siedział Flame. Od razu dopadł go funkcjonariusz Całujek, który odebrał Dadakowi broń. Na zapytanie dlaczego to zrobił odparł, że „nie może znosić by tacy wrogowie Demokracji, którzy przed niedawnym czasem strzelali do milicjantów chodzili teraz bezkarnie.”

źródło i foto: podziemiezbrojne.blox.pl / stadionowioprawcy.net / BielskaTwierdza.pl / film od: strzelecbielsko

Zrobimy to!

Na profilu księdza Jarosława Wąsowicza trafiłem na taki wpis:

„Serdecznie polecam i proszę o wsparcie projektu. Ambitna młodzież z ZŻNSZ jest tego warta!”

No to upowszechniamy!

Zbuduj z nami pierwsze w Polsce Centrum Kultury prowadzone przez polskich patriotów!

Idea

„Z niepokojem obserwujemy, że tradycja przestaje być podstawą dawnego ładu społecznego i moralnego, który zakorzeniał naszych przodków w świecie – określając strukturę ludzkiego życia i zapewniając im poczucie bezpieczeństwa. Dzisiaj ta harmonia została zburzona, a jeżeli jako społeczeństwo dalej nie będziemy reagować na destrukcyjne zmiany, zostanie ona niedługo bezpowrotnie utracona.

Dlaczego chcemy podjąć się tego tytanicznego wysiłku? Dobrą odpowiedzią wydaje się parafraza myśli Chestertona: „Jedynym usprawiedliwieniem chęci stworzenia takiego Centrum Kultury jest fakt, że stanowi ona odpowiedź na wyzwanie”. Od wielu lat lewa strona rzuca nam rękawice, zagarniając dla siebie coraz więcej miejsca w przestrzeni publicznej – obejmując wszystkie dziedziny życia – wystarczy włączyć TV, aby zobaczyć, że kultura obecnie jest definiowana głównie przez pryzmat hedonizmu. Najwyższy więc czas podjąć to wyzwanie i zawalczyć o kulturę.

Chcemy znowu czuć się u siebie jak w domu

Czego chcemy? Chcemy znowu czuć się u siebie jak w domu. Chcemy, żeby z popiołów powstał dumnie naród, umiejący oprzeć się niszczycielskiejpropagandzie, która wykształciła w Polakach postawę obojętności i wstydu za dokonania własnych przodków, przekłamując historię. We wszystkim jest jednak potrzebna praca na rzecz tego, co nas wszystkich łączy, czyniąc z nas Polaków. Potrzebna jest więc Wasza pomoc. Nowe powieści umierają prędko, a stare żyją wiecznie. Ten fakt pozwala wierzyć, że inicjatywa, którą rozpoczęliśmy, zakończy się pełnym sukcesem. Stajemy w obronie wartości, które są starsze niż dzisiejsi głosiciele beztroskiego intelektu. Jesteśmy tamą, która ma zatrzymać tęczowy pochód zniszczenia przemierzający nasz kraj i nasze domy. Obnażamy fałszywą teorię postępu, która utrzymuje, że rodzaj ludzki powinien zmienić kryterium oceny, zamiast starać się mu sprostać. Polska to twierdza naszego rodu, ze sztandarem powiewającym na wieży; w im większą popada nędzę, tym bardziej musimy jej bronić.”

Lokal na początku wyglądał znacznie gorzej niż na zamieszczonym poniżej zdjęciu:centrum1

film od: Centrum Kultury

Dołączacie do pomocy?

No to zapraszamy na stronę PolakPotrafi.pl i do dzieła!

Kibole Resovii we Lwowie

Kibole Resovii we Lwowie.

22 listopada przypadła kolejna rocznica bohaterskiej obrony Lwowa przez Polaków. Tego dnia delegacja kiboli Resovia odwiedziła Lwów, aby uczcić zwycięstwo nad Ukraińcami i złożyć wieniec na cmentarzu Orląt Lwowskich.

Bitwa o Lwów

Inaczej obrona Lwowa – polsko-ukraiński konflikt zbrojny o Lwów, trwający od 1 listopada 1918 do 22 maja 1919 roku, zakończony zniesieniem ukraińskiego okrążenia.

Walki rozpoczęły się od opanowania 1 listopada przez żołnierzy austro-węgierskich pochodzenia ukraińskiego większości gmachów publicznych we Lwowie oraz proklamacji utworzenia Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej. Przeciw temu wystąpiły polskie organizacje konspiracyjne, polscy mieszkańcy Lwowa, w tym młodzież, nazwana później Orlętami Lwowskimi; w późniejszym okresie wsparcia udzieliło im powstające Wojsko Polskie. Pierwszy etap konfliktu 1918–1919 roku zakończył się w nocy z 22 na 23 listopada 1918 roku, gdy oddziały Armii Halickiej wycofały się ze Lwowa, rozpoczynając równocześnie jego oblężenie. Wobec ofensywy Wojska Polskiego wojska ukraińskie zakończyły oblężenie Lwowa i wycofały się 22 maja 1919.

Obrona Lwowa w 1918 była jednym z frontów wojny polsko–ukraińskiej (1918–1919).

Info i film od: Kibole24.plbulecka1 / druidpoland14

II Krakowskie Zaduszki

II Krakowskie Zaduszki za Żołnierzy Wyklętych-Niezłomnych

22 listopada 2015 r. Kraków

Godz. 13.00 – Bazylika Mariacka, uroczysta Msza św. wypominkowa z udziałem grup rekonstrukcyjnych, pocztów sztandarowych oraz Akademickiego Chóru Organum, koncelebrowana przez ks. Dr Ryszarda Barańskiego, który wygłosi okolicznościową homilię.

Godz. 15.00 – Kino Kijów, pokaz filmów dokumentalnych Dariusza Walusiaka „Jastrząb żołnierz Łupaszki” oraz „Rączy” z udziałem płk Tadeusza Bieńkowicza ps. „Rączy”.

Zaduszki plakat

Jako Polacy i katolicy jesteśmy winni pamięć i modlitwę naszym Bohaterom.

Główni organizatorzy uroczystości

Akcja Wyklęci-Niezłomni. Przywróćmy pamięć naszym Bohaterom

Stowarzyszenie Wolność i Niezawisłość Obszar Południowy w Krakowie

Instytut Pamięci Narodowej Oddział Kraków

„Nasze” NKWD!

„Nasze NKWD” – skandaliczne słowa podczas konferencji historycznej na Lubelszczyźnie!

„Nasze NKWD atakowało tych zbójów” – powiedział Stasiuk, radny z ramienia SLD. Na te słowa nie zareagował prowadzący sesję wójt gminy Wojsławice Henryk Gołębiowski, podobnie jak przełożony Stasiuka, wójt gminy Siennica Różana Leszek Proskura z PSL.

Słowa te spotkały się z kolei z głośnym sprzeciwem uczestników konferencji. „Od kiedy NKWD było nasze?” – zaoponował jeden z uczestników. „Chwileczkę, jak ja mówię, to pan siedzi […] dlaczego pan przeszkadza?” – kontynuował bez cienia zażenowania Stasiuk.

Przedstawiciele Związku Żołnierzy NSZ obecni na konferencji określają słowa Stasiuka jako skandal. Ich zdaniem samorządowiec dopuścił się gloryfikacji komunizmu. Są również oburzeni brakiem reakcji organizatorów. Stasiuk tłumaczył, że było to zwykłe przejęzyczenie.

W okresie PRL Ryszard Stasiuk był lokalnym aparatczykiem PZPR, naczelnikiem gminy Siennica w latach 70. i 80. oraz zwierzchnikiem struktur OSP.

Samą sesję zorganizowano po protestach chełmskiego koła Związku Żołnierzy NSZ wobec wypowiedzi wójta Wojsławic Henryka Gołębiowskiego, również dawnego członka PZPR, który podczas uroczystości obchodów pacyfikacji wsi Huta przez oddziały NKWD i UB zdawał się popierać PRL-owską propagandową wersję pacyfikacji sąsiednich Wierzchowin przez NSZ, która jest nadal przedstawiana jako brutalna pacyfikacja ukraińskiej wsi przez te oddziały. Teza ta nie znajduje jednak potwierdzenia w faktach, a zdaniem dr Mariusza Bechty, historyka z warszawskiego oddziału IPN to, co do tej pory napisano na ten temat, należy poddać rewizji. Wierzchowiny były bowiem spenetrowane przez komunistów, a ponadto istniały tam również struktury UPA.

Źródło: Kresy.pl / Kontrewolucja.net

Mój komentarz

Najpierw „przejęzyczył się” były (ale, wtedy jeszcze panujący) prezydent, mówiąc o: „tych ofiarach, tych Żołnierzy Wyklętych”… Było to w marcu 2015 roku.

Na dotowanym i finansowanym przez państwo Przeglądzie Piosenki Aktorskiej – jest uroczyście wykonywany… „hymn” gwardii ludowej!

Pani Kiszczak – powiedziała niedawno w mediach, że Grzegorz Przemyk był sam sobie winny, że zginął.

Pani Olga Tokarczuk wezwała do pisania na nowo historii Polski.

Pani „Doda” obraża uczucia religijne Polaków.

Jakaś „artystka” w koszulce jeden z partii biega po pomniku Polskiego Państwa Podziemnego.

Jakaś firma zaprasza chór Aleksandrowa i około 50 tysięcy osób kupi bilety na ten występ!

Są pieniądze na filmy szkalujące Polaków, a nie ma na filmy o Bohaterach.

Moje pytanie

Czy o taką Polskę walczyli Żołnierze Niezłomni? Chyba nie! Co możemy zrobić?

Szanowni Państwo!

Piszę to w dniu 25 października 2015 i wszyscy na pewno odpowiecie mi, że „już wieczorem wszystko się zmieni”.

Obyście mieli rację! Ale ja – stary cynik – pragnę nam wszystkim uświadomić, że w tej walce o Polskę mamy przeciw sobie zawodowców. Oni się łatwo nie poddają…

Życzę nam wszystkim sił i mądrości w tej walce!