Tylko świnie siedzą w kinie!

Podczas okupacji Niemcy postanowili zadusić wszelkimi sposobami polską kulturę. Jedną z metod było sprowadzenie poziomu działających (za zgodą okupanta) teatrów, kabaretów, kin do poziomu rynsztoka.

Jednak niektórzy ludzie (nie nam ich sądzić) potrzebowali, nawet tandetnej rozrywki i do kin, teatrów chadzali. Polskie Państwo Podziemne (jego organizacje) odpowiadało na to hasłami na murach: „Tylko świnie siedzą w kinie” i „Padlina idzie do kina”. Zdarzały się też akcje ze śmierdzącymi, żrącymi substancjami wrzucanymi do kawiarni, sal kinowych i teatralnych.

Dziś, z okazji filmu „GnIda” i „Pokłosie” hasło o świniach powróciło (i dobrze!).

Podobnie było z propagandą. Niemcy wydawali – po polsku – gazety, w których prócz dumnych informacji o „sukcesach armii niemieckiej” były też zwykłe ogłoszenia typu „kupię sprzedam”, nekrologii, informacje o zakazach, nakazach i represjach. Działały „szczekaczki” czyli głośniki w miejscach publicznych oraz radio, nadające po polsku.

Polskie Państwo Podziemne uważało, że Polacy nie powinni słuchać i czytać tej propagandy. Tym bardziej – współpracować z nimi. Gazety nazywano „gadzinówkami”.

Najpopularniejsze tytuły to: „Nowy Kurier Warszawski”, „Kurier Częstochowski”, „Goniec Krakowski”, „Dziennik Radomski”, „Goniec Codzienny”, „Ilustrowany Kurier Polski”, „Gazeta Lwowska”, „Fala”. Gadzinówkami okupanta sowieckiego były „Prawda Wileńska”, „Prawda Komsomolska”, „Wolna Łomża” i „Czerwony Sztandar” we Lwowie.

Dziś media są technicznie inne, niż za okupacji niemieckiej. Służą okupacji unijnej, pełniąc identyczną rolę. Ogłupiają Polaków programami rozrywkowymi na poziomie slamsów, fałszują historię emitując przygody ormowca, kapitana Klossa i czterech pancernych, deprawują młodzież teoriami gender, brutalnie walcząc z Kościołem, wreszcie podając fałszywe informacje o „sukcesach” okupanta czyli unii europejskiej.

Oczywiście – kary za spalenie „flagi” okupanta (która wszak flagą nie jest) są mniejsze niż za rysunek przekreślonej swastyki podczas okupacji. Przynajmniej na razie są mniejsze…

Pan Leszek Żebrowski, znany Wam z licznych wykładów i publikacji na temat historii Polski, losów Żołnierzy Wyklętych-Niezłomnych, na jednym ze spotkań nawiązał do używanego podczas okupacji powiedzenia „Tylko świnie siedzą w kinie”. Tłumaczył też słuchaczom, jak Polacy reagowali na propagandę niemiecką. W skrócie pisząc – nie wypadało czytać niemieckiej (wydawanej po polsku) prasy, chodzić do kina, teatrów, czy też teatrzyków (kabaretów).

Dziś też mało kto chwali się, że ogląda TVN i niewiele osób czyta publicznie gazetę wyborczą.

Ale jednak…

Wspomniany Leszek Żebrowski powiedział znamienne słowa: „oprócz tych, którzy musieli czytać ze względów zawodowych” czyli ludzi pełniących ważne funkcje w strukturach Polskiego Państwa Podziemnego. Te osoby – musiały – wiedzieć, co pisze wróg.

Nie jestem historykiem, nie pełnię żadnych funkcji politycznych, ale… Mój Dziadek, gdy miałem kilka lat, bardzo starannie uczył mnie języka rosyjskiego, powtarzając że „język wroga trzeba znać” i stawiając siebie za przykład, bo w 1920 roku właśnie znajomość rosyjskiego pozwoliła mu w porę zareagować na działanie bolszewików, którzy pod flagą czerwonego krzyża – dobijali rannych. Udał zabitego i ocalał.

Dziś, muszę się Wam przyznać, że czasami oglądam TVN, Polsat i TV „publiczną”.

Dlatego pozwoliłem sobie na ten artykuł!

Uważam bowiem, że media polskojęzyczne, gadzinowe – są potwornie silne, sprawne i groźne! My – spadkobiercy Testamentu Polski Walczącej, stowarzyszenia patriotyczne, media patriotyczne, prawicowe, grupy kibicowskie – też mamy siłę, ale… niestety za małą!

Media reżymowe atakują na wszystkich frontach, na każdej płaszczyźnie! Od „ciężkich” ale czasem atrakcyjnych audycji, pseudointelektualnych gaworzeń tego tam Miecugowa, przez sprawne warsztatowo dziennikarstwo Moniki Olejnik, przez tańce z gwiazdami i reality show, do sentymentalnych powtórek czterech pancernych i kapitana ORMO – Klossa, który sam, wraz Gwardią Ludową – wygrał II wojnę światową.

W dziedzinie informacji – media niezależne – są jak stary traktor w porównaniu z bolidem Formuły jeden. W dziedzinie rozrywki, mają ofertę wiejskiej remizy wobec wiedeńskiej opery.

Zwróćmy uwagę, jak prędko utrącono niezależność kabaretów, „dosypując im kasy”. Z młodych, niezależnych, studenckich, inteligenckich, odważnych – w kilka lat zamienili się w błaznów, drwiących z księży, relacji małżeńskich, teściowych, ludzi ze wsi, więźniów i niepełnosprawnych. Polski fenomen „najweselszego baraku w obozie socjalizmu” zamienił się w płatnych pachołków propagandy.

Jedyna z niewielu telewizja, która stara się przeciwstawić rynsztokowej formule – TV Republika – jest żałosna warsztatowo. Nawet puder na twarzach prowadzących jest gorszy, niż ten używany w TVN! Fryzury dziennikarek są wzorowane na latach 60. Ja wiem, że liczyć się powinna treść, ale forma odrzuca przeciętnego widza. Dziennikarze mają zepsute zęby i wady wymowy! Rozmowy w studio toczą się za wolno dla widza nawykłego do nowoczesnych mediów. Audycje typu „12 krok” i „Literatura na trzeźwo” są nie do przyjęcia! Młodzież, gdy nawet wiedziona ciekawością zacznie oglądać, to ucieknie z krzykiem po kilku sekundach.

Podobnie z nieudolnym naśladownictwem audycji „kuchennych”, które zagościły w reżymowych mediach z jedynego tylko powodu – chęci zniszczenia polskiej Tradycji i Rodziny! Bo córka powinna się uczyć gotować od Matki, a nie od pajaca z telewizji! Dlaczego więc w TV Republika nie dość, że kopiuje się antyrodzinne wzory, to jeszcze robi się to nieudolnie.

Ręce opadają, a młodzież znów ucieka, gdy porówna wygląd internetowych witryn patriotycznych i reżymowych. To są lata świetlne! Tego się nie da oglądać, mimo interesujących treści!

„Nie mamy armat!” i najwyższy czas żeby środowiska patriotyczne zdały sobie z tego sprawę!

Walka o Polskę nie toczy się (jeszcze i na szczęście) na ulicach. Ta walka toczy się o oglądalność! Jeśli nie potraktujemy tego poważnie – wysiłek i dorobek setek tysięcy patriotów – zostanie zmarnowany.

Nie jestem historykiem, ale widzę gołym okiem różnicę między realną siłą Polskich Patriotów a jej medialnym odbiciem!

Nie neguję wszystkiego! Wydawane są wspaniałe książki, powstają filmy, odbywają się wykłady i spotkania, działają profile wielu organizacji, stowarzyszeń i grup, ale to za mało!

Trzeba ruszyć z miejsca!

Inaczej bezmózga masa zaćpanych lemingów po prostu wygra i zamieni miejsca pamięci na knajpy!

Na stronie 194.181.21.106 staramy się dokumentować wszystko, co grupy Kibiców-Patriotów robią dla upamiętnienia Bohaterów Polski Walczącej, Żołnierzy Wyklętych-Niezłomnych.

Ale – to też za mało!

Dlatego apeluję do Was o nadsyłanie informacji, materiałów dotyczących Waszych działań, zapraszam do współpracy! Działajmy razem nie tylko podczas uroczystości i obchodów.

Cześć i Chwała Bohaterom!