Wąwolnica wyklęta – 2 maja 1946 r.

70. rocznica zbrodni żydowskiego UB na zawsze wiernej Polsce wsi Wąwolnica

Wieś, a w latach 1346-1870 miasto Wąwolnica, jest położona  na Lubelszczyźnie nad rzeką Bystrą. Jak opisuje wikipedia:

„Wąwolnica jest jedną z najstarszych osad w Małopolsce (początkowo w ziemi sandomierskiej, a następnie w ziemi lubelskiej). Razem z Bochotnicą tworzyła wówczas centrum jakiejś jednostki administracyjnej. O wiekowej metryce miejscowości świadczy dokument – rękopis z 1027 roku przechowywany w klasztorze na Świętym Krzyżu. W nim napisano: W roku 1027 Ojcowie naszego klasztoru robili parafialną posługę w nowo założonej i świeżo do Wiary Świętej nawróconej osadzie Wawelnica. Ślady pierwszej bytności ludzi pochodzą jeszcze z epoki kamienia łupanego.”

Z powyższego cytatu najlepszy jest fragment: „tworzyła wówczas centrum jakiejś jednostki administracyjnej”. Kiedy, jakiej? Można by bardziej rozwinąć, że na przykład w odległych o kilka kilometrów Karmanowicach archeolodzy odkryli kilkanaście grobowców i grobów pozostałych po ludności tzw. kultury pucharów lejkowych, która zamieszkiwała te okolice pod koniec IV tysiąclecia przed naszą erą. Tylko po co?

Wawel

Wąwolnica została założona przez króla Kraka w 721 roku, w jej herbie znajduje się Krak walczący ze smokiem, czy jakwikipedia teraz się uważa, święty Jerzy. Według starych dziejów Krak przypłynął Wisłą z Krakowa i strasznie spodobała mu się okolica, więc założył Wawelnicę, nazwaną tak od Wawelu na którym zasiadał. Przez setki lat Wawelnica rozkwitała, była miastem królewskim, lokowanym początkowo na prawie polskim, a w roku 1448 przeniesionym przez króla Kazimierza Jagielończyka na prawo niemieckie. W połowie wieku XVI Wawelnica całkowicie spłonęła i król Zygmunt August polecił założyć miasto na nowo. Od wieku XVII Wawelnicę niszczyły przetaczające się wojska szwedzkie, rosyjskie i saskie. wawelW 1870 roku, za pomoc powstańcom styczniowym, władze carskie pozbawiły Wawelnicę praw miejskich i zmieniły jej nazwę na obecną-Wąwolnica. Dzisiaj klub piłkarski KS „Wawel” Wąwolnica nawiązuje do pierwotnej nazwy. Moja Mama powiedziała mi, że pamięta jak była mała, to starsi zawsze mówili, że jadą na targ do Wawelnicy.

Powstanie antykomunistyczne 1944-53

Partyzanci_WiN_mjr_Orlika__pluton_Boleslawa_Mikusa_Zbika_Lato46Wąwolnica była solidnym zapleczem dla polskiej partyzantki antykomunistycznej. W jej okolicy działało zgrupowanie AK-WIN majora Mariana Bernaciaka „Orlika”. Walczący z żydokomuną powstańcy zawsze mogli liczyć na pomoc mieszkańców wioski, będącej niegdyś królewskim miastem. Wieś, która nie uznawała narzuconej nam siłą antypolskiej władzy, była określana przez ubeków mianem faszystowskiego matecznika, wspierającego faszystowskie bandy, czyli Żołnierzy Wyklętych.

Ubecka zemsta

2 V 1946 roku w południe do Wąwolnicy zjechało komando kilkudziesięciu ubeków, którzy poinformowani przez konfidenta mieli sanktuarium wawelnica plzłapać rzekomo przebywających tam żołnierzy „Orlika”. Ubecy otoczyli i podpalili dom w którym mieli ukrywać się partyzanci, a następnie uciekli. Po dwóch godzinach ubeckie komando wróciło i rozpętało piekło. Przy pomocy benzyny i pocisków zapalających podpalali kolejne zabudowania i gospodarstwa.

Wzniecony pożar zaczął się szybko rozprzestrzeniać, obejmując większość zabudowań, jakie były w miejscowości. Siły UB nie pozwoliły przybyłym na miejsce zdarzenia wozom strażackim na gaszenie pożaru. Pastwą pożaru padło 101 domów mieszkalnych, 106 stodół, 121 obór i wiele innych zabudowań, jakie były w Wąwolnicy. Żywcem spłonęły trzy osoby, a co najmniej kilkadziesiąt innych uległo poważnym poparzeniom. To była tragedia, jakiej nie zaznali mieszkańcy Wąwolnicy w ciągu pięciu lat okupacji niemieckiej.

podziemiezbrone blox pl

Azjatycka nienawiść

Spalenie bezbronnej wsi przez ubeckie komando nie wystarczyło. Nowy okupant, z talmudyczną wręcz nienawiścią postanowił unicestwić niezłomną wioskę i jej mieszkańców.

Prawdziwa gehenna Wąwolnicy zaczęła się dopiero po pożarze. Zwłaszcza gdy nadeszła jesień, a potem surowa zima. Zimno, głód i ludzka nędza stały się tam codziennością. Jej mieszkańcy nie otrzymali żadnej materialnej pomocy. Komunistyczna władza naznaczyła Wąwolnicę piętnem „bandyckiej” miejscowości i wcale nie zamierzała pomagać jej mieszkańcom. Mało tego, oficjalnie twierdziła, że spalenia wioski dokonały bandy „Orlika”. Wprawdzie do Wąwolnicy przyjeżdżały komisje, które szacowały szkody, ale realna pomoc dla jej mieszkańców nie nadchodziła. Nie było to działanie przypadkowe. Wszystkie urzędowe podania, wnioski i prośby mieszkańców Wąwolnicy były negatywnie załatwiane. Komuniści przez kilkanaście lat bacznie pilnowali, aby utrzymać taki stan rzeczy.

Piętno Wąwolnicywolna polska pl

W ten sposób mieszkańcy Wąwolnicy zostali pariasami PRL-u. Nawet gdy wyjechali ze swojej miejscowości, mieli ogromne problemy ze znalezieniem pracy i mieszkania. Nie mogli też liczyć na  paszport, wczasy, sanatorium czy inne „dobra”, jakie oferowało komunistyczne państwo. Ich dzieci nie mogły również dostać się do szkoły bądź na studia, jakie chciały podjąć. A ponadto wszyscy w Wąwolnicy zostali zmuszeni do milczenia. Przez cały okres PRL-u nie mogli mówić o tym co się stało 2 maja 1946 roku[…]
Komuniści chcieli z Wąwolnicy i jej mieszkańców uczynić odstraszający przykład dla tych, którzy sprzeciwiali się komunistycznym rządom. Nie chodziło bowiem tylko o spalenie tej miejscowości, ale także o to, aby jej mieszkańcy, pozbawieni jakiejkolwiek pomocy z zewnątrz i napiętnowani, sami porzucili to miejsce. To miało być takim stopniowym procesem wymierania Wąwolnicy. Na tym właśnie polegała wyjątkowość komunistycznej zbrodni na Wąwolnicy. Zbrodni, która nigdy nie została ukarana.

Naród pamięta

wikiZawsze kiedy jestem na Lubelszczyźnie odwiedzam Wąwolnicę. Tu, na przepięknie położonym na wzgórzach, chrześcijańskim cmentarzu spoczywają moi Przodkowie. Kiedyś, spacerując z rodziną po Wąwolnicywiki2 zastanawiałem się dlaczego miejscowy żydowski cmentarz jest taki nie odwiedzany.  W  Lublinie, na czerwonych światłach, pod eskortą policji jeżdżą co chwilę autobusy z żydowskimi wycieczkami: Majdanek, centrum, cmentarze. Kuzyn powiedział mi tak:

Dziwisz się? Oni doskonale wiedzą, że jak tu przyjadą, to już stąd nie wyjadą. Ludzie pamiętają.

Dzisiaj, 2 maja 2016 roku, w 70. rocznicę zbrodni, o godzinie 9.30 w Wąwolnicy zostanie odsłonięta tablica pamiątkowa. Po Mszy Świętej, grupy rekonstrukcyjne zainscenizują pacyfikację i spalenie niezłomnej wsi, a na koniec odbędzie się koncert patriotyczny. Moją rodzinę będzie reprezentować siostra mojej Mamy, która 70 lat temu miała 11 lat i dobrze wszystko pamięta.

Politycznie Niepoprawny B

Źródło: L. Pietrzak: „Zapomniana ubecka zbrodnia”, Warszawska Gazeta nr 17/2016 str. 20-21, www.wawolnica.pl, polona.pl

Fot. uwazamrze.pl, wawelwawolnica.futbolowo.pl, podziemiezbrojne.blox.pl, sanktuarium-wawolnica.pl, wikipedia.pl, wikimapia.org, wolna-polska.pl

Zapora – 67. rocznica mordu

Hieronim Dekutowski „Zapora” – 67. rocznica mordu

7 marca 1949 roku poprzebierani w polskie mundury zbrodniarze zamordowali majora Hieronima Dekutowskiego ps. Zapora. Dekutowski był żołnierzem Polskich Sił Zbrojnych na zachodzie, cichociemnym, dowódcą oddziałów partyzanckich (AK, DSZ, WIN), oraz harcerzem. 30 letni Hieronim Dekutowski w chwili śmierci wyglądał jak starzec – miał powybijane zęby, zerwane paznokcie, połamane kończyny, żebra i nos. Zapora został zamordowany o godzinie 19.00, a po nim, w pięciominutowych odstępach, zostali zamordowani jego podwładni: Stanisław Łukasik, Roman Groński, Edmund Tudruj, Tadeusz Pelak, Arkadiusz Wasilewski i Jerzy Miatkowski. Ostatnie słowa Hieronima Dekutowskiego brzmiały:

Przyjdzie zwycięstwo! Jeszcze Polska nie zginęła!

Powstańcom antykomunistycznym w tył głowy strzelał ledwo piśmienny prymityw, morderca rotmistrza Pileckiego i wielu innych Polaków, kat UB – starszy sierżant Piotr Śmietański. Według IPN Śmietański zmarł w 1950 roku na gruźlicę – ciężko coś ustalić, ponieważ zniknęły wszystkie dokumenty na jego temat. Historyk Tadeusz Płużański uważa, że zbrodniarz uciekł do Izraela. Nie byłby to odosobniony przypadek, ponieważ wielu morderców Polaków i „biznesmenów” pochodzenia żydowskiego wybrało właśnie ten kierunek. Izrael nie wydaje zbrodniarzy i przestępców posiadających podwójne obywatelstwo.

Politycznie Niepoprawny B

fot. natemat.pl, doomedsoldiers.com, thisiszionism.com

Na poniższych zdjęciach: morderca Polaków Piotr Śmietański, oraz odprawa będącej na niemieckich usługach policji żydowskiej.

śmietański101105_126_b

Razem przeciw Polsce – napad na archiwum

17 lutego 1944 roku miała miejsce akcja rozbicia archiwum Wydziału Bezpieczeństwa Delegatury Rządu na Kraj. Delegatura Rządu na Kraj była tajnym, naczelnym organem władzy administracyjnej w okupowanej Polsce. Napad na znajdujące się w Warszawie archiwum został przeprowadzony wspólnie przez członków komunistycznej Polskiej Partii Robotniczej i niemieckiej policji politycznej Gestapo. Antyniemiecką część archiwum przejęli Niemcy, natomiast najważniejsze materiały dotyczące polskiego podziemia i polskich antykomunistów zostały przekazane do Moskwy. Plan akcji przygotowali: współpracujący z Gestapo polski komunista, agent NKWD – Bogusław Hrynkiewicz „Alek”, ze strony Armii Ludowej Marian Spychalski – późniejszy, ostatni jak do tej pory, marszałek Polski. Gestapo reprezentował rozpracowujący polskie podziemie kapitan SS Wolfgang Birkner. W 1941 roku Birkner dowodził Kommando Bialystok, oraz brał udział w niemieckiej zbrodni na Żydach w Jedwabnem, która przez polakożercę Grossa i polskojęzyczną wikipedię wciąż jest przypisywana Polakom.

Wspólny napad na archiwum nie był pierwszym, ostatnim, ani odosobnionym przypadkiem współpracy Polskiej Partii Robotniczej (PPR), Gwardii Ludowej (GL), czy też Armii Ludowej (AL) z Gestapo. Współpracy nastawionej na likwidację polskiego podziemia niepodległościowego.

Politycznie Niepoprawny B

Zdjęcie nagłówkowe pochodzi z portalu Polonia Christiana i przedstawia funkcjonariusza Urzędu Bezpieczeństwa, Stanisława Wałacha, szefa Powiatowych Urzędów Bezpieczeństwa Publicznego w Chrzanowie, Limanowej i Nowym Sączu, naczelnika Wydziału III Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Krakowie. Ubek ten z wyjątkową gorliwością zwalczał polskie podziemie niepodległościowe (między innymi brał udział w akcjach przeciwko „Ogniowi”), pisał również paszkwilanckie książki na temat żołnierzy drugiej konspiracji. Wałach jest posądzany o współpracę z Gestapo.

„Anoda” – rocznica śmierci

Jan Rodowicz ps. „Anoda” (ur. 7 marca 1923 w Warszawie, zm. 7 stycznia 1949 w Warszawie) – harcerz, żołnierz Szarych Szeregów i AK oraz Delegatury Sił Zbrojnych, porucznik.

Młodość

Był synem Kazimierza Rodowicza, inżyniera i profesora Politechniki Warszawskiej, i Zofii z domu Bortnowskiej, siostry gen. Władysława Bortnowskiego. Uczęszczał do prywatnej Szkoły Powszechnej Towarzystwa Ziemi Mazowieckiej, gdzie został członkiem 21 Warszawskiej Drużyny Harcerskiej im. gen. Ignacego Prądzyńskiego. W latach 1935–1939 uczył się w Państwowym Gimnazjum i Liceum im. Stefana Batorego, w którym wiosną 1939 zdał tzw. małą maturę. W tym czasie kontynuował działalność harcerską w szeregach 23 Warszawskiej Drużyny Harcerskiej im. Bolesława Chrobrego, słynnej „Pomarańczarni”, w której poznał wielu późniejszych legendarnych członków Szarych Szeregów, m. in. Tadeusza Zawadzkiego,Aleksego Dawidowskiego i Jana Bytnara.

Okupacja niemiecka

Po klęsce wojsk polskich w kampanii wrześniowej, od października 1939 r. zaangażował się w działalność konspiracyjną zostając członkiem Szarych Szeregów. Brał udział w wielu akcjach małego sabotażu w ramach organizacji Wawer. Jednocześnie uczył się na tajnych kompletach gimnazjum Batorego. W 1941 r. uzyskał maturę. Podjął pracę w warsztacie elektrotechnicznym inż. Tadeusza Czarneckiego, a następnie w Zakładach Radiowych Philipsa. W 1941 roku, po ukończeniu kursu budowy maszyn i elektrotechniki, zaczął naukę w Państwowej Szkole Elektrotechnicznej II stopnia, którą ukończył w roku 1943. W tym czasie prowadził dalej działalność podziemną. Od lipca do grudnia 1942 r. uczestniczył w II turnusie Zastępczego Kursu Szkoły Podchorążych Rezerwy Piechoty ZWZ-AK „Agricola”, po którym uzyskał stopień plutonowego podchorążego. Ukończył też kursy wyszkolenia bojowego i wielkiej dywersji. W listopadzie 1942 r. został zastępcą dowódcy 2. drużyny, Feliksa Pendelskiego ps. „Felek”, w Hufcu Centrum Grup Szturmowych Szarych Szeregów. Brał udział w wielu akcjach bojowych:

  • 26 marca 1943 r. akcja o kryptonimie „Meksyk II” (akcja pod Arsenałem) – odbicie z rąk Gestapo Jana Bytnara ps. „Rudy” i uwolnienie wszystkich więźniów przewożonych wraz z nim z siedziby Gestapo w alei J. Ch. Szucha 25 na Pawiak; „Anoda” dowodził sekcją „Butelki”, a w czasie odwrotu uratował Aleksego Dawidowskiego, zaatakowanego przez cywilnego Niemca. Za udział w tej akcji otrzymał w maju 1943 r. Krzyż Walecznych.
  • w nocy z 20 na 21 maja 1943 r. akcja o kryptonimie „Celestynów” – opanowanie wagonu przewożącego 49 więźniów z obozu koncentracyjnego na Majdanku do obozu koncentracyjnego Auschwitz;
  • 27 maja 1943 r. o kryptonimie „Sól” – zajęcie magazynów fabryki chemicznej na Pradze w celu zdobycia chloranu potasu potrzebnego do produkcji materiałów wybuchowych; „Anoda” dowodził sekcją ubezpieczenia;
  • 20 sierpnia 1943 r. akcja o kryptonimie „Taśma” – „Anoda” był członkiem grupy „Atak I”, atakującej posterunek Grenzschutzu w Sieczychach.

W okresie czerwiec-lipiec 1943 r. Jan Rodowicz uczestniczył w przygotowaniach do akcji uwolnienia więźniów pod Jaktorowem. We wrześniu tego roku, po reorganizacji Grup Szturmowych i utworzeniu Batalionu „Zośka”, objął funkcję zastępcy dowódcy 3. plutonu, Konrada Okolskiego ps. „Kuba”, 1. kompanii „Felek”, którą dowodził Sławomir Bittner ps. „Maciek”. W listopadzie awansował do stopnia sierżanta podchorążego i został p. o. dowódcy plutonu „Ryszard” 2. kompanii „Rudy”. Ze swoim plutonem brał udział we wszystkich jego akcjach bojowych:

  • 10 września 1943 r. – przygotowanie akcji uwolnienia więźniów pod Milanówkiem,
  • w nocy z 23 na 24 września 1943 r. – wykolejenie i ostrzelanie wojskowego pociągu urlopowego pod Pogorzelą na linii kolejowej Warszawa – Dęblin,
  • 26 września 1943 r. – atak na posterunek żandarmerii niemieckiej, policji granatowej i „strefę” na szosie powsińskiej oraz koszary lotników (Akcja Wilanów),
  • w nocy z 5 na 6 czerwca 1944 r. – wysadzenie przepustu kolejowego pod Rogóżnem koło Przeworska na linii kolejowej Rzeszów-Przeworsk,
  • w nocy z 22 na 23 czerwca 1944 r. – ostrzelanie i obrzucenie granatami samochodów niemieckich na szosie Warszawa-Góra Kalwaria.

Jednocześnie od maja do lipca 1944 r. przebywał wraz ze swoim plutonem w lasach Puszczy Białej w rejonie Wyszkowa prowadząc intensywne szkolenie wojskowe. Pod koniec lipca powrócił do Warszawy.

Udział w powstaniu warszawskim

Podczas powstania walczył początkowo na Woli jako zastępca dowódcy 3. plutonu „Felek” 2. kompanii „Rudy” Batalionu „Zośka”, który wchodził w skład zgrupowania Kedywu KG AK ppłk Jana Mazurkiewicza ps. „Radosław”. 2 sierpnia wraz z drużynami 2. i 4. plutonu „Felek” uczestniczył w zajęciu budynku szkoły powszechnej przy ul. Spokojnej 13 w sąsiedztwie Cmentarza Powązkowskiego. Odznaczył się szczególnie 8 sierpnia w walkach o cmentarze, podczas przeciwnatarcia plutonu „Felek”, poprowadzonego z Cmentarza Ewangelickiego w kierunku ul. Młynarskiej i Sołtyka. Pluton w walce wręcz wyparł Niemców z cmentarza, zajmując część ul. Sołtyka i Młynarskiej oraz zdobywając przy tym znaczne ilości broni i zadając duże straty nieprzyjacielowi. 9 sierpnia został ciężko ranny w lewe płuco podczas natarcia na gmach szkoły przy ul. Spokojnej 13. Przewieziono go do Szpitala Jana Bożego przy ul. Bonifraterskiej 12 na Starym Mieście, a następnie do szpitala batalionowego przy ul. Miodowej 23 – Długiej 21. 11 sierpnia za odznaczenie się w walkach na terenie działań Grupy „Północ” otrzymał Krzyż Srebrny Orderu Virtuti Militari V klasy. W tym czasie awansował też do stopnia porucznika. 31 sierpnia podczas ewakuacji Starówki przeszedł kanałami z grupą rannych żołnierzy Batalionu „Zośka” do Śródmieścia-Północ. Do 8 września leczył się w szpitalu przy ul. Hożej 36, skąd dołączył do swojego oddziału walczącego na Górnym Czerniakowie. 15 września na ostatniej reducie obrony oddziałów „Brody 53” został ponownie ranny w lewe ramię i łopatkę z potrzaskaniem kości. Następnego dnia, w drodze do szpitala, znowu został trafiony odłamkami w lewą rękę. W nocy z 17 na 18 września ewakuowali go nieprzytomnego pontonem przez Wisłę na Pragę żołnierze 3. Pułku Piechoty z 1 Armii WP gen. Zygmunta Berlinga.

Okres powojenny

Po długim leczeniu w szpitalu w Otwocku, przyjechał na początku 1945 r. do rodziny w Milanówku. Tam nawiązał kontakt z dawnymi kolegami z Batalionu „Zośka”, którzy przeżyli powstanie warszawskie, m. in. z Henrykiem Kozłowskim ps. „Kmita”, byłego p. o. dowódcy 1. kompanii „Maciek”. Dzięki niemu został dowódcą oddziału dyspozycyjnego szefa Obszaru Centralnego Delegatury Sił Zbrojnych płk J. Mazurkiewicza. Prowadził akcje propagandowe skierowane przeciwko rządom komunistycznym, rozpoznawał urzędy bezpieczeństwa publicznego, więzienia, ochraniał odprawy dowództwa DSZ. W sierpniu 1945 r. po rozwiązaniu DSZ i swojego oddziału ukrył część broni. Przeniósł się do Warszawy, gdzie jego rodzina otrzymała mieszkanie.

Jan Rodowicz

Zajął się z byłymi żołnierzami Batalionu „Zośka” ekshumacją i pogrzebami na Cmentarzu Powązkowskim poległych towarzyszy broni, tworzył też kwatery powstańcze. 19 września wskutek apelu płk. J. Mazurkiewicza ujawnił się przed Komisją Likwidacyjną b. AK Okręgu Centralnego. Krótko pracował w kancelarii Komisji Likwidacyjnej. Wykorzystał ten czas do sporządzenia przy pomocy kolegów z Batalionu „Zośka” list ewidencji poległych i zaginionych żołnierzy Batalionu. Był też inicjatorem utworzenia „Archiwum Baonu Zośka”. Zachęcał i nakłaniał kolegów do poszukania i zabezpieczenia materiałów historycznych dotyczących oddziału oraz pisania wspomnień. Na jesieni 1945 r. podjął studia na Wydziale Elektrycznym Politechniki Warszawskiej, po czym w 1947 r. przeniósł się na 2. rok Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej.

24 grudnia 1948 r. został aresztowany przez funkcjonariuszy MBP, których zwierzchnikiem był ppłk Wiktor Herer, naczelnik Wydziału IV w Departamencie V Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Podczas brutalnego śledztwa w siedzibie MBP przy ul. Koszykowej zmarł 7 stycznia 1949 r. Według prokuratury i UB przyczyną jego śmierci był skok samobójczy z okna IV piętra budynku. Być może został jednak z niego wyrzucony, lub został zamordowany w innych okolicznościach. 12 stycznia 1949 r. jego ciało zostało w tajemnicy przewiezione do zakładu pogrzebowego, a następnie anonimowo pogrzebane na Cmentarzu Powązkowskim. Rodzinę o jego śmierci powiadomiono dopiero 1 marca. 16 marca powiadomiona przez grabarza o miejscu pochówku rodzina przeprowadziła ekshumację i trumnę umieszczono w rodzinnym grobie na Starych Powązkach. Grób symboliczny znajduje się także w Kwaterze „na Łączce” Cmentarza Wojskowego w Warszawie.

Wspomnienia:

Stanisław Sieradzki „Świst”:

Na leśnym zgrupowaniu rano, jeszcze przed myciem i śniadaniem, gonił nas przez kolczaste krzaki, żebyśmy się hartowali. Pamiętam, jak strużki krwi mieszały się z rosą. Poza zajęciami praktycznymi […] dla tych, którzy nie mieli ukończonej podchorążówki były prowadzone na popasach wykłady teoretyczne z terenoznawstwa, organizacji armii, nauki o broni – prowadził je najczęściej sierż. pchor. „Anoda” […] oprócz wykładów wojskowych odbywały się też popisy w innym stylu; były to m.in. szopki Fijoła – wierszyki satyryczne, w których uczestnicy bazy byli przedstawiani według swoich cnót i wad.[…] utalentowanym improwizatorem był przede wszystkim sam „Anoda”. Jego zdolności aktorskie, sarkastyczny dowcip, umiejętność wyśmiewania się z ważnych i wielkich tego świata stanowiły nieprzebrany repertuar i źródło humoru.

Bogdan Deczkowski „Laudański”:

Uważano go za duszę towarzystwa . Trwające kilka dni deszcze nie popsuły nam humoru, mimo mokrych ubrań, kocy. Janek „Anoda” opowiadał dziesiątki dowcipów. Był znakomitym „pajęczarzem”. Jego własnej roboty mikroskopijne radio na baterie, chwytało fale: „Tu mówi Londyn…”. Ale poza tym był wzorem dla młodszych kolegów, doskonale wypełniał swoje obowiązki.

Andrzej Wolski:

Byliśmy właściwie gotowi do wymarszu. Przeglądaliśmy jeszcze broń, amunicję. Sprawdzaliśmy sznurowadła przy butach, zapięcia pasków przy spodniach, kontrolowaliśmy zawartość kieszeni. „Anoda” systematycznie układał po wszystkich kieszeniach niezliczone skarby: sznurki, zapasowe druty, rzemyki, latarkę, agrafki, chustki, opatrunek, ołówki, kartki i mnóstwo innych rzeczy. Zawsze coś się może przydać – mówił z charakterystycznym sobie skrzywieniem ust, które miało oznaczać uśmiech tego może najdowcipniejszego chłopca naszego oddziału. Jego dowcipy i niezwykłe pomysły często wyciskały nam łzy śmiechu. Teraz Janek też, mimo że jak zwykle przed każdą akcją nic nie jadł od rana, sypał dowcipami, porządkując swoje rzeczy.

Na zdjęciu kamień upamiętniający śmierć Jana Rodowicza przy budynku Ministerstwa Sprawiedliwości. Zdjęcie z profilu Batalionu Zośka.

 

Historia Roja

Historia Roja

Wiemy już że premiera filmu odbędzie się w marcu 2016. Ruszyła na nowo strona internetowa historia-roja.pl oraz fanpage, na które Was zapraszamy. „Historia Roja” ma swoją historię. Ten film powstawał od początku lat 90. Dlaczego dojście do premiery zajęło tyle lat? To jest właśnie ta druga „historia” o której wkrótce w naszym wywiadzie opowie Jerzy Zalewski reżyser filmu.

Na razie kilka zdań, żeby zachęcić Was do wejścia na stronę i zapoznania się z bohaterami, aktorami i zdjęciami archiwalnymi bohatera.

Mówi Jerzy Zalewski reżyser filmu:

Przez całe lata 90. próbowałem zdobyć pieniądze na film dokumentalny, a także fabularny o Żołnierzach Wyklętych, jak go wtedy za Leszkiem Czajkowskim nazywałem o „niebieskiej partyzantce”. Bezskutecznie. Media lat 90. nie były zainteresowane walką Żołnierzy Niezłomnych po II wojnie światowej.

W 2003 roku spotkałem Jana Białostockiego, wnuka pierwszego dowódcy Narodowych Sił Zbrojnych – Ignacego Oziewicza, który mając własne finansowe możliwości dokumentował w drugiej połowie lat 90., nagrywając relacje żyjących wtedy jeszcze Żołnierzy NSZ.

[…] Teksty powstawały w grupie scenarzystów (Jerzy Zalewski, Jacek Matecki, Jacek Suchecki, Wacław Holewiński, Wojciech Chmielewski, Andrzej Gajewski) pod artystyczną opieką zmarłego w 2014 roku, wielkiego polskiego pisarza, Marka Nowakowskiego oraz historyczną Leszka Żebrowskiego – najwybitniejszego specjalisty od Narodowych Sił Zbrojnych i Narodowego Zjednoczenia Wojskowego.”

Kim był Bohater filmu?

St. sierż. Mieczysław Dziemieszkiewicz „Rój” – ur. 28 I 1925 r. w Zagrobach, pow. Łomża. Pochodził z patriotycznej rodziny, w latach okupacji niemieckiej związanej z Narodowymi Siłami Zbrojnymi (jego starszy brat Roman Dziemieszkiewicz „Pogoda” pełnił m. in. funkcję komendanta Powiatu NSZ Ostrołęka).

Współpracował z NSZ i uczestniczył w tajnym nauczaniu na poziomie szkoły średniej, odbywającym się w Makowie Mazowieckim. Wiosną 1945 r. został wcielony do „ludowego” WP, skąd zbiegł i wstąpił do oddziału partyzanckiego NSZ (NZW) dowodzonego ppor. Mariana Kraśniewskiego „Burzę”.

Początkowo dowodził drużyną, wyróżniając się odwagą osobistą w akcjach z zakresu samoobrony (w sierpniu 1945 r. został odznaczony Krzyżem Walecznych). Odrzucił amnestię z 1947 r. W odtworzonym wiosną 1947 r. „XVI” – Warszawskim Okręgu NZW objął funkcję komendanta Powiatu „Ciężki” – „Wisła” (pow. Ciechanów, część pow. Płońsk i Mława) i dowódcy oddziału partyzanckiego operującego na tym terenie. Po rozbiciu w czerwcu 1948 r. komendy okręgu kontynuował działalność niepodległościową. Na przełomie 1949 i 1950 r. podjął próbę odbudowania struktur „XVI” Okręgu NZW, rozszerzając zasięg działania podległych sobie patroli na pow. Pułtusk, Nowy Dwór Mazowiecki, (a nawet Wołomin), Mińsk Mazowiecki i Garwolin. Spośród ważniejszych akcji wykonanych przez jego oddział należy wymienić np. rozbrojenie posterunku MO w Barańcach, Gąsocinie i Czernicach Borowych, opanowanie miasteczka Baranowo, likwidację szefa PUBP w Ciechanowie czy zatrzymanie pociągów w Gołotczyźnie i Pomiechówku. Wydany przez agenturę, poległ 13 IV 1951 r. w walce z grupą operacyjną UB i KBW w Szyszkach, pow. Pułtusk.

Szanowni Czytelnicy!

Zawsze to pisałem, pisze i pisać będę! Walka o Prawdę nadal trwa! Dlatego naszym obowiązkiem jest czytać, oglądać, uczestniczyć w spotkaniach i dowiadywać się jak najwięcej o prawdziwej polskiej historii. Wkrótce pojawią się oficjalne zwiastuny filmu.

Zapraszamy!